SLD zamierza sięgnąć do kieszeni najbogatszych podatników. Proponuje wprowadzenie podatku bankowego i 40-procentowej stawki dla zarabiających ponad 200 tysięcy złotych rocznie. SLD chce też obniżki VAT z 23 do 19 procent. PJN i PSL domagają się powrotu do stawki 22 procent.
Po chce obniżać podatki i w końcu wprowadzić podatek liniowy, ale, jak twierdzi, dziś z uwagi na sytuację zewnętrzną i stan polskiej gospodarki nie ma na to szans. Najbardziej radykalne rozwiązania proponuje PJN. Chce zrównania stawki PIT do 19 procent, wprowadzenia podwójnej kwoty wolnej od podatku oraz likwidacji wszystkich ulg.
Oprócz PO i PJN pozostałe partie zapowiadają też likwidację różnic w emeryturach. Partie, z wyjątkiem PO, obiecują też ograniczyć liczbę urzędników.
Więcej w "Rzeczpospolitej".
Komentuje Łukasz Piechowiak, redaktor Bankier.pl | |
|
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/"Rzeczpospolita "/kl/dyd













W zasadzie w Polsce mamy podatek liniowy. Są dwie skale podatkowe, czyli 18% i 32% od dochodu przekraczającego nieco ponad 85 tys. złotych. Jednak warto zauważyć, że najwyższy podatek płaci ok. 1,5% obywateli. Powrót do stawki 40% dla najbogatszych podatników to przysłowiowy strzał w stopę - bogaci Polacy potrafią unikać płacenia podatków, stać ich na profesjonalnych doradców podatkowych itp. Biorąc to pod uwagę, wpływy do budżetu wynikające ze zmiany skali byłyby po prostu znikome, rzędu maksymalnie 2 mld złotych. Z całą pewnością nie starczyłoby to na przywrócenie lekarza i dentysty w każdej szkole, a także masową budowę przedszkoli.















































