REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wprost przyznaje się do nadinterpretacji akt SB Zbigniewa Herberta

2006-08-18 17:27
publikacja
2006-08-18 17:27
Dodaj Bankier.pl w Google
Redaktor naczelny "Wprost" Piotr Gabryel przyznaje, że redakcja popełniła błąd i nadinterpretowała materiały historyczne w artykule o Zbigniewie Herbercie. W ostatnim wydaniu tygodnik w artykule "Donos Pana Cogito" napisał, że Zbigniew Herbert donosił Służbie Bezpieczeństwa na przedstawicieli polskiej emigracji.

Piotr Gabryel w rozmowie z IAR powiedział, że w błędny sposób nadinterpretowali dokumenty opisane dwa lata temu w "Zeszytach Historycznych".

Wczoraj redaktor naczelny "Wprost" na stronach internetowych tygodnika przeprosił Katarzynę Herbert i wszystkich, którzy poczuli się urażeni tekstem na temat Zbigniewa Herberta. Przeprosiny mają się też ukazać na łamach tygodnika. Wdowa po poecie Katarzyna Herbert uważa te przeprosiny za niewystarczające i oczekuje oficjalnego wycofania się tygodnika z zarzutów wobec jej męża oraz przyznania, że były one nieprawdziwe. W przeciwnym razie zapowiada skierowanie sprawy do sądu. Redaktor naczelny "Wprost" raz jeszcze przeprasza i zapewnia, że taki artykuł się ukaże. Redakcja pracuje nad tym obecnie. Następne wydanie "Wprost" będzie dostępne dopiero 28 sierpnia, bo numery są łączone.

Artykuł przedstawiający Zbigniewa Herberta jako donosiciela SB został ostro skrytykowany przez historyków IPN-u, a także Radę Etyki Mediów. Przeciwko publikacji zaprotestowało też kilkunastu byłych opozycjonistów.
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Zygmunt Jan Prusińsk
Panie Piotrze Gabryel, redaktorze "Wprost", ja poczekam jeszcze 14 dni, dokładnie do 17 września na odpowiedż mojego pamfletu na paszkwil pańskiego tygodnika. Oczywiście pisałem do właściciela i redaktora Króla Marka, do tej pory cisza na propozycję listu jako ugoda przed ewentualnym procesem.

Zaznaczyłem w tym piśmie
Panie Piotrze Gabryel, redaktorze "Wprost", ja poczekam jeszcze 14 dni, dokładnie do 17 września na odpowiedż mojego pamfletu na paszkwil pańskiego tygodnika. Oczywiście pisałem do właściciela i redaktora Króla Marka, do tej pory cisza na propozycję listu jako ugoda przed ewentualnym procesem.

Zaznaczyłem w tym piśmie (w ramach odszkodowania) i minimalnego zadośćuczynienia
wydania książki pt. "JASNA MOWA HERBERTA" - poświęcony tom wierszy i dedykowany Jemu, jako byłemu przyjacielowi, mojemu Mistrzowi Poezji w języku polskim! Te 1000 sztuk egzemplarzy zostanie przekazane bibliotekom szkolnym. Tak mam te warunki zapisane w Pozwie, i takowe zaproponowałem w umowie ugodowej.

Nie tylko naruszyliście dobre imię Zbigniewa Herberta, ale i też moje, bo Zbyszek był dla mnie zawsze autorytetem moralnym, intelektualistą, inteligentem i wzorem uczciwości.

Pokojowo, na tylnej okładce pozwalam na logo Waszego tygodnika "Wprost". - Czy zrozumiał pan te warunki?
Zygmunt Jan Prusiński poetazjp@op.pl Tel. 661 459 118 Data: 3.09.2006.
~TOmaszStrzezek
Przecież chodzi tylko o "fakt prasowy", dementi to już mala czcionka przez nikogo niedoczytana
~Maltese Falcon
w ogóle nie rozumiem o co ta cała heca z lustracją. Żyłem w tamtych latach i wiem, że: musieli współpracować wszyscy na kierowniczych stanowiskach, pracownicy handlu zagranicxznego, politycy opozycji, co wybitniejsi ludzie sztuki i nauki /wyjazdy na stypendia zagraniczne, patrz casus Belki i wiele innych/, wszyscy przyłapani na w ogóle nie rozumiem o co ta cała heca z lustracją. Żyłem w tamtych latach i wiem, że: musieli współpracować wszyscy na kierowniczych stanowiskach, pracownicy handlu zagranicxznego, politycy opozycji, co wybitniejsi ludzie sztuki i nauki /wyjazdy na stypendia zagraniczne, patrz casus Belki i wiele innych/, wszyscy przyłapani na pospoltych przestępstwch /np. wykradanie podzespołów z fabryki, itp./, małzonkowie zdradzający swoją drugą połowę /"albo się pani zgodzi, abo mąż sie dowie"/. Tak wymuszona współpraca była siermiężna, bezużyteczna i dziadowska , jak wszystko w tamtym systemie, ale robiła statystykę, z której funkcjonariusze byli rozliczani. Jak powiedział Prezydent Wałęsa nie było sposobu, żęby się od takiej współracy wykręcić. To nie człowiek wybierał, lecz jego wybierała SB, a nie znam nikogo kto odważyłby się w tamtych czasach z SB wojować. Inny wymiar miała działalność wśród księży /szantaż na tle seksulanym, dewiacje/ i zawodowi esbecy penetrujący szczyty opozycji. Były to jednak stosunkowo nieliczne jednostki /za to wysoko kwalifikowane :)/. Dodam, żę spośród moih znajomych którzy wyjechali na placówki zagraniczne na tzw. Zachód, żaden nie znalazł się na liście Wildsteina, chociaż wiadomo że wszyscy m u s i e l i współracować !!! Dziwna jest zatem rzetelność tych list. Dlatego wmawianie społeczeństwu, żę współracowała ze smakiem i efektywnie liczna horda renegatów uważam za łajdactwo rządzących, którzy sami /aktualnie/ kradną ile wlezie /afera goni aferę/ i narażają substancję materialną kraju na całkiem wymierne straty, nie ponosząć za to żadnych konsekwencji. Szczególnie łajdacka jest ustawa /projekt/ namawiająca pracodawców do zwalniania z pracy osób umieszconych na listach współracowników przez SB, m.in. tzw. lista Wildsteina. Ludziom tym, co jest kuriozalne w kraju "demokratycznym" i rzekomo cywilizoanym odmówiono w myśl ustawy prawa do obrony !!! Otrzymują świstek, w którym jakiś smarkaty historyk /o współpracy w IPN nie decydują prawnicy/ uznał że współpracowali i ... kwita. Jest to czysta średniowieczna inkwizycja we współczesnej Europie...wstyd panowie Kaczyńscy. Te ustawy i dążęnie do prześladowania ludzi, którzy już i tak wycierpieli od komuny to dla was hańba. Historia wam tego nie zapomni. Sądzę, że przejdziecie do historii jako para wprawdzie groteskowa, ale i śmiertelnie szkodliwa dla społeczenstwa tego umęczonego kraju.
~kad
Trudno oczekiwać od pana Gabriela przyznania się do świadomego uczestnictwa "Wprost" w akcji dezawuowania idei lustracji. Stara sie biedak uratować twarz eufemizmem "nadinterpretacja".
~PC
Zawsze twierdziłem, że Wprost to g****.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki