Rozpoczyna się protest pracowników Inspekcji Weterynaryjnej, poinformowała dzisiaj "Rzeczpospolita". Pracownicy instytucji stracili cierpliwość po braku reakcji rządu na ich postulaty dotyczące podwyżki płac.
Miesiąc temu do kancelarii premiera trafiło ponad 2 tys. listów od członków Inspekcji Weterynaryjnej, w których domagali się od Mateusza Morawieckiego spotkania i podwyższenia pensji do wartości 1,5 średniej krajowej. Obecnie weterynarze pracujący na "posadach budżetowych" mogą liczyć na 3 tys. zł brutto miesięcznego wynagrodzenia. Listy nie spotkały się jednak z odzewem ze strony prezesa rady ministrów, stąd decyzja o podjęciu strajku.
Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej poinformowała, że jeszcze dziś Ministerstwo Rolnictwa otrzyma wiadomość o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. Weterynarze nie zdecydowali jeszcze, na jaką formę protestu się zdecydują. Póki co protest ma polegać na wywieszeniu flag w punktach inspekcyjnych na terenie całego kraju (350 jednostek IW) oraz pracy w kamizelkach informujących o akcji, ale weterynarze nie wykluczają również "strajku włoskiego", polegającego na wyjątkowo skrupulatnej pracy.
Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Jacek Łukaszewicz zauważa, że bez pracy Inspekcji Weterynaryjnej nie byłby możliwy tak duży eksport polskiego mięsa. IW pełni więc bardzo ważną rolę dla gospodarki kraju, gdzie w 2018 r. wyprodukowano 125 tys. ton wieprzowiny i ponad drugie tyle mięsa drobiowego.
KS





























































