Budżet państwa wspomoże ZUS w 2010 roku kwotą prawie 38 miliardów złotych. Dodatkowe 7,5 miliarda ma pochodzić z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Mimo tych ruchów finansowych, w kasie zabraknie pieniędzy na emerytury. Zakład pożyczy resztę kwoty, a więc - jak szacuje się - 3,8 miliarda złotych w bankach.
Dziennik-Gazeta Prawna/IAR/jp/to/
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:System ubezpieczeń społecznych w Polsce wymaga drugiego etapu reformy emerytalnej. W sytuacji gwałtownego pogorszenia koniunktury i spadku dochodów ze składek kłopoty z pozyskaniem finansowania dla nadmiernych przywilejów emerytalnych stają się olbrzymim zagrożeniem dla stabilności finansów publicznych. Polska ma najmłodszych emerytów w Europie, a system emerytalny traktowany jest jako źródło zasiłku do możliwości uzyskiwania dochodów z innych źródeł. Zjawisko to jest pokłosiem traktowania przed kilku laty emerytur jako formy pomocy w przypadku zagrożenia bezrobociem. Dziś konsekwencją są nadmiernie rozbudowane przywileje emerytalne, za które płacą odprowadzający składki i to podwójnie, w wysokich składkach i dodatkowo podatkach. Redystrybucja dochodów od pracujących do nieaktywnych zawodowo w obecnym kształcie, przy obecnych trendach demograficznych nie jest do utrzymania. Grozi katastrofą całego systemu finansowego. Reformy, choć bolesne muszą być przeprowadzone. Możemy zrobić to w drodze dialogu społecznego lub czekać na bankructwo ZUS i budżetu, a reformy będą wtedy rewolucyjne. To drugie rozwiązanie nie jest pożądane, ale możliwe o ile nie będzie konsensusu politycznego.





























































