2009-10-12 14:31 Źródło: Noble Bank
Uwaga! Nieprawidłowe odruchy mogą być groźne na drodze
Jazda samochodem w znacznej mierze opiera się na odruchach. Odruchowo chwytamy bądź puszczamy kierownicę, odruchowo zapieramy się rękoma w czasie jazdy, odruchowo wciskamy pedał hamulca do oporu itd.
Niestety, u większości kierowców są to odruchy nieprawidłowe, które w awaryjnej sytuacji mogą doprowadzić do wypadnięcia samochodu z drogi, zderzenia lub innej tragedii.
Więcej nie znaczy lepiej
Po zaliczeniu egzaminu na prawo jazdy rozpoczynamy samodzielną jazdę samochodem. Wydaje się nam, że z upływem czasu jeździmy coraz lepiej. W pewnym sensie tak, ale to tylko część prawdy. Jeździmy co prawda coraz sprawniej i z czasem coraz szybciej, jednak nasza technika prowadzenia samochodu nie ulega zmianie, ani poprawie. Dlaczego? Ponieważ jeździmy coraz bardziej odruchowo. Proces prowadzenia samochodu to zespół odruchów, które łączymy w jedną całość. Po jakimś czasie w ogóle nie zastanawiamy się, co i kiedy robimy za kierownicą, nawet jeżeli robimy to źle.
Przykład
Posłużę się dość charakterystycznym przykładem. Kiedyś na spotkaniu w szerszym gronie z osobami związanymi z motoryzacją i sportem samochodowym zapytałem kolegę (kierowcę rajdowego): co robisz jak dojeżdżasz do zakrętu? Załóżmy, że jedziesz szybko i musisz zredukować jeden bieg, bo zakręt jest ciasny. Co wtedy?
Mój rozmówca po zastanowieniu odpowiada pytaniem:
Jak to, nie wiesz, co robię? Hamuję i redukuję.
Ja na to: ale powiedz dokładnie, po kolei, jakie czynności wykonujesz.
On mówi: mogę Ci pokazać. Wyjedźmy na jakiś kręty fragment drogi.
Ja jednak upieram się: Masz powiedzieć, a nie pokazać!
Powiedzieć to nie potrafię.
Jaki stąd wniosek? Na pewno nie taki, że to kiepski kierowca. On tylko nie potrafi o tym mówić. Takich ludzi jest sporo. Często są zresztą wyśmienitymi kierowcami. Gorzej, gdy nie potrafimy nie tylko teoretycznie wytłumaczyć jak pokonać zakręt, czy wyjść z poślizgu, ale również w praktyce tego wykonać. Do tej kategorii należy większość kierowców.
Pomyśl, jak jeździsz
Młodym kierowcom trzeba dokładnie wyjaśnić i pokazać wszelkie aspekty związanez jazdą samochodem, a zwłaszcza z jej techniką. Jak to wygląda na kursach na prawo jazdy – powszechnie wiadomo. Nauka sprowadza się głównie do jako takiego opanowania prowadzenia samochodu, poruszania się w mieście i parkowania. Potem zostaje już tylko egzamin i dalej uczymy się właściwie sami. A jak mamy samodzielnie opanować właściwe pokonywanie łuków drogi, chwytanie kierownicy, operowanie pedałami sprzęgła i hamulca, nie mówiąc o wychodzeniu z poślizgów? Jak przy tym ustrzec się nabierania złych odruchów?
Po co o tym piszę? Przede wszystkim po to, żeby skłonić do zastanowienia, czy rzeczywiście jeździmy poprawnie (biorąc pod uwagę, że w każdej chwili możemy się znaleźć w sytuacji ekstremalnej). Artykuł ten i parę następnych nie jest szkołą jazdy, lecz przyczynkiem do refleksji nad tym, czy w takiej sytuacji będziemy mieli duże, czy nikłe szanse na bezpieczne wyprowadzenia auta.
Przypominam, że kierowca na niespodziewane zdarzenia na drodze reaguje odruchem, który wyrobił sobie podczas wieloletniej jazdy samochodem. Większość odruchów to niezauważalne dla laika czynności, które w sytuacji trudnej często uniemożliwiają wyjściez opresji. Gdy jedziemy spokojnie i nic szczególnego na drodze się nie dzieje, złe odruchy nie powodują na ogół groźnych następstw, ale że powtarzane tysiące razy wrastają coraz głębiej. W jeździe sportowej albo pośrednio pogarszają czas przejazdu, albo stwarzają niebezpieczeństwo wypadnięcia z drogi.
Sytuacja awaryjna dla zwykłego kierowcy jest podobna do krótkiego fragmentu odcinka specjalnego przemierzanego przez kierowcę rajdowego. To jest dowód na to, że złe odruchy z punktu widzenia jazdy sportowej są też złymi odruchami dla zwykłego kierowcy, poruszającego się drogą publiczną. Nie ma się co łudzić: jeżeli na co dzień nieprawidłowo chwytamy i kręcimy kierownicą, to w sytuacji awaryjnej zrobimy to tak samo, ale wtedy to się zemści: nie będzie mowy o skutecznej kontrze.
Tym, którzy szkoląc się u mnie mówią: – Co z tego, że tak kręcę kierownicą. Jadę tylko sto metrów do sklepu, odpowiadam: – Gdy w nocy, w deszczu, z bocznej drogi wyjedzie auto-zjawa bez świateł, zareagujesz dokładnie tak samo. A wtedy nie będziesz miał szans. Jakie złe odruchy mam na myśli i jakimi właściwymi proponuję je zastąpić – o tym w następnych częściach cyklu.
Piotr Wróblewski
Właściciel szkoły rajdowej

Dodaj komentarz