Na możliwość zerwania z długami, ogłoszenia bankructwa i rozpoczęcia w końcu nowego życia z czystym rachunkiem" czeka milion nadmiernie zadłużonych rodzin. Obecnie upadłość mogą ogłosić tylko przedsiębiorcy. Polscy konsumenci takiej szansy nie mają. Aby ten stan rzeczy uległ zmianie, konieczne jest uchwalenie przez Sejm ustawy wprowadzającej do naszego prawa upadłość konsumencką, Projektów jest kilka.
Trzy projekty
W zasadzie panuje zgoda, że prędzej czy później do uchwalenia ustawy o upadłości konsumenckiej w naszym kraju dojdzie. Funkcjonuje ona m.in. w Stanach Zjednoczonych i niektórych państwach zachodnioeuropejskich. Łatwość dostępu do kredytów czy zakupów na raty, konieczność bieżącego regulowania opłat za mieszkanie, prąd, telefon czy gaz połączona z trudną sytuacją na rynku pracy wpędziła w kłopoty finansowe niejedną rodzinę. Sporo osób zostało zepchniętych do w szarej strefy, bo ich długi na skutek rosnących odsetek urosły do takich rozmiarów, że nie mają szans na ich spłacenie. Wierzyciele też są bezsilni, gdy od komorników otrzymują informacje, że dłużnik nie ma majątku ani pracy. Dlatego proponuje się rozwiązania, które wierzycielom pozwoliłyby odzyskać choć część pieniędzy, a dłużnikom dać motywację do podjęcia legalnej pracy.
Pierwszy projekt zgłosili posłowie PiS jeszcze w grudniu 2003 r. W czerwcu 2004 r. po pierwszym czytaniu w Sejmie został skierowany do dalszych prac w sejmowej podkomisji. Do jego ewentualnego uchwalenia droga więc jeszcze daleka. Poszczególne zapisy projektu wzbudziły jednak szereg kontrowersji. Rząd popierając samą ideę upadłości konsumenckiej uznał, że lepszym pomysłem niż naprawianie poselskiego projektu będzie przygotowanie nowego i zlecił to zadanie Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Drugi projekt to przygotowany pod koniec listopada przez UOKiK rządowy projekt ustawy o oddłużaniu osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Obecnie znajduje się na etapie uzgodnień międzyresortowych.
Trzeci projekt opracowało Stowarzyszenie Prawa dla Dłużnika związane z Powszechnym Centrum Oddłużeniowo-Kredytowym. Ma być wniesiony do Sejmu jako inicjatywa obywatelska, co wymaga jednak zebrania 100 tys. podpisów. W porównaniu z innymi projektami jego szanse na uchwalenie są najmniejsze.
Kogo oddłużyć?
Wszystkie trzy projekty przewidują możliwość oddłużenia osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej.
Projekt rządowy opracowany przez UOKiK zakłada, że z upadłości konsumenckiej nie będą mogły skorzystać osoby będące wspólnikami w spółkach jawnych, partnerskich, komplementariuszami w spółkach komandytowych i komandytowo-akcyjnych. Co z rolnikami? UOKiK proponuje, żeby upadłość konsumencką mogli ogłaszać rolnicy prowadzący mniejsze gospodarstwa. Ci, którzy prowadzą produkcję rolną w większym zakresie (gospodarstwo ponad 50 ha lub specjalne działy produkcji rolnej) mogliby ogłaszać upadłość tak jak przedsiębiorcy - na podstawie Prawa upadłościowego i naprawczego. Przepisów ustawy nie stosowałoby się do osób, które w okresie dwóch lat przed złożeniem wniosku o oddłużenie prowadziły gospodarstwo rolne albo były przedsiębiorcami lub wspólnikami spółek.
Projekt PiS pozwala stosować upadłość konsumencką do dłużników prowadzących we własnym imieniu działalność gospodarczą lub zarobkową, gospodarstwo rolne lub pozostających wspólnikami spółek osobowych, jeżeli długi powstałe bezpośrednio z prowadzeniem tej działalności lub spółki stanowią nie więcej niż 15% długów osoby fizycznej.
Jak wyeliminować nieuczciwych?
W długi wpadło wiele osób, nie wszystkie jednak zasługują na oddłużenie. Z tego dobrodziejstwa powinny bowiem skorzystać tylko osoby uczciwe, które w pętli długów znalazły się nie ze swojej winy.
Projekt rządowy jest tu dość restrykcyjny. Oddłużenia mógłby żądać niewypłacalny dłużnik, który spełnia dwa podstawowe warunki. Po pierwsze, jego zadłużenie wynikało z racjonalnych działań, a więc w chwili zaciągania zobowiązania posiadał stałe dochody wystarczające na utrzymanie jego i najbliższych, jak również spłatę zaciągniętych zobowiązań zgodnie z przyjętym zobowiązaniem. Po drugie, niemożność spłacenia zobowiązań jest następstwem niezależnych od niego okoliczności, których w chwili zaciągania zobowiązania przewidzieć nie mógł. To dość istotne ograniczenie biorąc pod uwagę, że za niezależne od dłużnika okoliczności nie uważa się pozostawania bez pracy, gdy dłużnik sam wypowiedział stosunek pracy albo stosunek pracy został z nim rozwiązany za porozumieniem stron albo z winy dłużnika.
Łagodniej do sprawy podszedł PiS. Jego projekt krytykowano, gdyż nie zawiera on ograniczeń dopuszczalności postępowania upadłościowego od zachowania dłużnika po powstaniu zobowiązania ani od przyczyn jego niewypłacalności. Rząd zarzucił mu, że możliwe byłoby wszczęcie postępowania przez dłużnika, który z własnej winy stał się niewypłacalny. Stwarzałoby to możliwość pokrzywdzenia wierzycieli.
Projekt Stowarzyszenia w ogóle nie stawia żadnych wymagań dotyczących okoliczności wpadnięcia w długi. Dłużnik ma wykazać wolę spłaty swoich zobowiązań i zadeklarować dobrowolne poddanie się wszelkim wymienionym przez ustawę czynnościom wchodzącym w skład procesu oddłużania. Jako jedyny wymaga, żeby dłużnik musiał podpisać umowę cywilnoprawną z tzw. instytucją zaufania - podmiotem zajmującym się działalnością finansową, który zobowiąże się na podstawie tej umowy przystapić obok dłużnika do spłaty jego długów.
Kto decyduje?
Polskie sądy są na tyle przeciążone, że dodatkowe obarczenie ich prowadzeniem postępowania z zakresu upadłości konsumenckiej spowodowałoby ich paraliż. Dlatego proponuje się model francuski, w którym oddłużenie następuje na podstawie decyzji administracyjnej.
Rząd chce, żeby postępowanie oddłużeniowe prowadziły pięcioosobowe komisje powoływane przez wojewodę. Przewodniczącym komisji byłby rzecznik konsumentów lub upoważniony przez niego pracownik biura. Skład uzupełnialiby pracownik urzędu wojewódzkiego, przedstawiciel organizacji konsumenckiej, dwóch przedstawicieli organizacji pracodawców lub banków. Od decyzji komisji przysługiwałoby odwołanie do sądu.
Z kolei projekt PiS zakłada, że sprawami o ogłoszenie upadłości powinno się zajmować powołane w tym celu Konsumenckie Kolegium Orzekające przy Delegaturze Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kolegia orzekałyby w składach trzyosobowych, od ich postanowień można by składać skargi do sądu. Problemem są jednak koszty takiego postępowania. Opłata od wniosku wynosiłaby 500 zł, do tego dochodzi zaliczka na koszty w wysokości 3% długów. Z majątku upadłego trzeba by też opłacić zarządcę sprawującego zarząd jego majątkiem. Zdaniem UOKiK istniałoby niebezpieczeństwo, że majątek dłużnika w większości zostanie przeznaczony na koszty postępowania, a nie na spłatę wierzycieli. Dlatego w dalszych pracach nad projektem mankamenty te należałoby usunąć.
Stowarzyszenie proponuje, żeby oddłużaniem zajmowali się Powiatowi Rzecznicy Konsumentów. Od ich decyzji można by się odwoływać do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zamknięta byłaby całkowicie droga odwoławcza do sądu, co może budzić wątpliwości z punktu widzenia zgodności z Konstytucją. Podobne zastrzeżenia można mieć do pomysłu Stowarzyszenia, aby upadłość konsumencka nie była możliwa w stosunku do osób, które ukończyły 65. rok życia.
Co dziesięć lat, czy raz w życiu?
Kolejny problem dotyczy kwestii, jak często można będzie korzystać z dobrodziejstw ustawy. Projekt rządowy daje możliwość ogłaszania upadłości raz na 10 lat. PiS uważa, że taką szansę można dostać tylko raz w życiu. Podobnie uważa Stowarzyszenie.
Ile to może potrwać?
Nie ma żadnego pewności, czy Sejm zdąży uchwalić ustawę wprowadzającą upadłość konsumencką jeszcze w kończącej się w tym roku kadencji. Można mieć co do tego wątpliwości. Materia, którą ustawa ma regulować jest społecznie bardzo ważna, ale jednoczenie każdy błąd wynikający z pośpiechu przy uchwalaniu ustawy może wywołać nieodwracalne szkody. Nawet gdyby ustawę uchwalono w 2005 r., to pierwsze osoby mogłyby najprawdopodobniej z jej dobrodziejstw skorzystać nie wcześniej niż po roku od opublikowania tekstu ustawy w Dzienniku Ustaw. Tak długi czas pomiędzy ogłoszeniem ustawy a jej wejściem w życie (vacatio legis) jest niezbędny dla przygotowania całego zaplecza organizacyjnego mającego realizować zapisy ustawy.
Gazeta Podatkowa Nr 111 z dnia 2005-01-31






























































