"Nie sądzę, by nastąpił poważny napływ migracji. Jestem o tym przekonany w świetle badań, ale skoro opinia publiczna w Niemczech i Austrii się o to niepokoi, to trzeba brać to pod uwagę" - powiedział Prodi na konferencji prasowej przed piątkowo-sobotnim szczytem UE w Sztokholmie, który przedyskutuje m.in. sposoby walki ze skutkami starzenia się unijnych społeczeństw.
"Wielu polskich dziennikarzy postrzega okres przejściowy (z restrykcjami w dostępie do unijnego rynku pracy - PAP) jak obrazę, jak zdradę. A przecież jako problem jest także wymieniany w Polsce zakup ziemi przez cudzoziemców - Polska proponuje 18-letnie moratorium. Trzeba utrzymywać w spokoju opinię publiczną w naszych krajach i w krajach kandydujących" - tłumaczył Prodi.