Ojciec ma pełnię praw rodzicielskich, ma też, podobnie jak dziecko, belgijskie obywatelstwo. Policja nie mogła dłużej go przetrzymywać, bo nie miała ku temu podstaw, tym bardziej, że Polska nie wystąpiła o europejski nakaz aresztowania. Ojciec opuścił więc komisariat po przesłuchaniu i zabrał małego Aleksa. Dziecko zostało wcześniej przebadane - jest zdrowe i nie ma obrażeń.
Nie wiadomo gdzie przebywa teraz ojciec z chłopcem, nie wiadomo też czy jest obserwowany, bo policja nie udziela informacji. Problemy ze skontaktowaniem się z komisariatem ma też polska konsul, która pełni dyżur weekendowy.
Konsulat generalny w Brukseli zainteresował się sprawą na prośbę matki chłopca. Jednak oprócz zebrania informacji niewiele może zrobić. Sprawa jest o tyle trudna, że żadnemu z rodziców nie odebrano praw rodzicielskich. Problem zostałby rozwiązany, gdyby matka wniosła sprawę do sądu rodzinnego, który ustaliłby prawo do opieki.
Do porwania 11-miesięcznego chłopca doszło przedwczoraj po kłótni między rodzicami. Z relacji matki wynika, że ojciec obezwładnił ją przy użyciu gazu łzawięcego, wyrwał jej dziecko i odjechał wraz ze swoim kolegą.
Źródło:IAR






























































