2005-03-15 08:27 Źródło: Bankier.pl
Tańczący z VAT-em: Stacje diagnostyczne zdecydują o odliczeniu
W ubiegłym tygodniu Sejm zmienił zasady odliczania podatku VAT dla samochodów. Okazuje się, że posłowie wpisali do ustawy możliwość odliczenia podatku od pojazdu, którego definicja nie została określona w odpowiedniej ustawie. Natomiast przepisy szczegółowe pozostawiają dużą swobodę decyzyjną stacjom diagnostycznym – informuje „Gazeta Wyborcza”.
Znowelizowana przez posłów ustawa o podatku od towarów i usług zwiększa ulgę podatkową dla samochodów osobowych do 60% podatku, jednak nie więcej niż 6 tys. zł. Z pełnego odliczenia podatkowego będą mogli skorzystać m.in. posiadacze pojazdów, które mają jeden rząd siedzeń oddzielony od części bagażowej ścianą lub trwałą przegrodą. Warunkiem jest jednak to, żeby pojazdy te były „klasyfikowane na podstawie przepisy przepisów prawa o ruchu drogowym do podrodzaju: wielozadaniowy, van”.
Tu pojawiają się wątpliwości. Po pierwsze wspomniana wcześniej ustawa nie posiada wpisanych takich rodzajów samochodów, jak van czy wielozadaniowy. Po drugie nie wiadomo, czy chodzi o jeden rodzaj pojazdu, czyli „van wielozadaniowy”, czy o dwa różne rodzaje. Na te pytania nie potrafi na razie odpowiedzieć Ministerstwo Infrastruktury.
Ustawa jest jeszcze ciekawa pod jednym względem – daje dość duże pole do popisu stacjom diagnostycznym, które to mają decydować, za pomocą odpowiedniego wpisu do dowodu rejestracyjnego, o tym, czy dany pojazd „wielozadaniowy van” został odpowiednio przerobiony w celu skorzystania z pełnego odliczenia. Tak będzie np. w przypadku samochodów „które posiadają kabinę kierowcy i nadwozie przeznaczone do przewozu ładunków jako konstrukcyjnie oddzielne elementy pojazdu”. W przypadku luźnych interpretacji pełna ulga może dotyczyć nawet kabrioletów. Inne zapisy ustawy mogą spowodować, że z ulgi w podatku VAT będą mogli skorzystać posiadacze samochodów terenowych czy nawet plażowych.
Stacje diagnostyczne będą mogły także decydować o uldze w samochodach posiadających więcej, niż jeden rząd siedzeń oraz ścianę lub trwałą przeszkodę przed częścią bagażową, przy czym długość części bagażowej powinna przekraczać 50% długości pojazdu. O odpowiedniej klasyfikacji będzie decydował pomiar wykonywany przez stację diagnostyczną. Przy swobodnym wyborze punktów pomiarowych pomiar taki będzie wart kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Tymczasem jeśli w czasie kontroli drogowej policja uzna, że kierowca użytkuje samochód niezgodnie z adnotacją w dowodzie rejestracyjnym, grozi mu grzywna do 500 zł. W stosunku do kilkutysięcznej ulgi podatkowej jest to naprawdę niewiele.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”
Znowelizowana przez posłów ustawa o podatku od towarów i usług zwiększa ulgę podatkową dla samochodów osobowych do 60% podatku, jednak nie więcej niż 6 tys. zł. Z pełnego odliczenia podatkowego będą mogli skorzystać m.in. posiadacze pojazdów, które mają jeden rząd siedzeń oddzielony od części bagażowej ścianą lub trwałą przegrodą. Warunkiem jest jednak to, żeby pojazdy te były „klasyfikowane na podstawie przepisy przepisów prawa o ruchu drogowym do podrodzaju: wielozadaniowy, van”.
Tu pojawiają się wątpliwości. Po pierwsze wspomniana wcześniej ustawa nie posiada wpisanych takich rodzajów samochodów, jak van czy wielozadaniowy. Po drugie nie wiadomo, czy chodzi o jeden rodzaj pojazdu, czyli „van wielozadaniowy”, czy o dwa różne rodzaje. Na te pytania nie potrafi na razie odpowiedzieć Ministerstwo Infrastruktury.
Ustawa jest jeszcze ciekawa pod jednym względem – daje dość duże pole do popisu stacjom diagnostycznym, które to mają decydować, za pomocą odpowiedniego wpisu do dowodu rejestracyjnego, o tym, czy dany pojazd „wielozadaniowy van” został odpowiednio przerobiony w celu skorzystania z pełnego odliczenia. Tak będzie np. w przypadku samochodów „które posiadają kabinę kierowcy i nadwozie przeznaczone do przewozu ładunków jako konstrukcyjnie oddzielne elementy pojazdu”. W przypadku luźnych interpretacji pełna ulga może dotyczyć nawet kabrioletów. Inne zapisy ustawy mogą spowodować, że z ulgi w podatku VAT będą mogli skorzystać posiadacze samochodów terenowych czy nawet plażowych.
Stacje diagnostyczne będą mogły także decydować o uldze w samochodach posiadających więcej, niż jeden rząd siedzeń oraz ścianę lub trwałą przeszkodę przed częścią bagażową, przy czym długość części bagażowej powinna przekraczać 50% długości pojazdu. O odpowiedniej klasyfikacji będzie decydował pomiar wykonywany przez stację diagnostyczną. Przy swobodnym wyborze punktów pomiarowych pomiar taki będzie wart kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Tymczasem jeśli w czasie kontroli drogowej policja uzna, że kierowca użytkuje samochód niezgodnie z adnotacją w dowodzie rejestracyjnym, grozi mu grzywna do 500 zł. W stosunku do kilkutysięcznej ulgi podatkowej jest to naprawdę niewiele.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”








Dodaj komentarz