Tam mieszkam: Kopenhaga

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Ulice bez korków, krajobraz bez drapaczy chmur, za to wszędzie zastępy rowerów - tak postrzega się Kopenhagę z zewnątrz. Stolica Danii króluje w rankingach i uchodzi za jedno z najlepszych miast do życia.

Czy słusznie? O tym rozmawiamy z Agnieszką - Polką, która mieszka tam od ponad roku*.

Od jak dawna mieszka Pani w Kopenhadze? I na jak długo tam pozostanie?

W Kopenhadze mieszkam od ponad roku. To czy zostanę tu na dłużej nie jest jeszcze przesądzone.

Na początek rozprawmy się z najsilniejszym stereotypem – "Kopenhaga to miasto drogie do życia". Potwierdza Pani czy zaprzecza?

Kopenhaga tania na pewno nie jest, ale jak wiadomo jest to kwestia bardzo względna. Nie jest droga dla ludzi, którzy tu pracują, ceny zwalają z nóg turystów. Wizyty w pubach, restauracjach to spory wydatek, a jeśli jeszcze chce się wrócić taksówką do domu, to wieczór może nas wynieść ponad 1000 koron i to bez zbytnich szaleństw.

życie w danii

"Kopenhaga świetnie łączy cechy miasta turystycznego, stolicy biznesu i miasta kameralnego."

Drogi jest też transport publiczny, ale ten problem rozwiązują rowery. Z drugiej strony nawet niewykwalifikowani pracownicy, jeśli tylko mają stałą pracę, mogą sobie pozwolić na wyjścia, ładne mieszkanie. Może nie samochód – posiadanie samochodu nie jest tak powszechne. Podatki, które się za niego płaci, ubezpieczenia i sam pojazd zniechęcają do jego zakupu.

Jakie inne przymiotniki cisną się na usta, gdy myśli Pani o stolicy Danii?

Kopenhaga jest miastem zielonym, jest dużo parków, kawiarni ze stolikami na zewnątrz. To na pewno miasto otwarte. Niestety jest to też miasto deszczowe i pochmurne.

Są takie miasta w Europie, które sprawiają wrażenie zupełnie turystycznych. W innych wyraźnie czuć puls świata biznesu. Jak na tym tle wypada Kopenhaga?

Myślę, że na pewno widać obecność biznesu w mieście. Jednak nie jest tak, że jest on skupiony w jednej części miasta. Budynki rozrzucone są po całej Kopenhadze i wkomponowują się w jej obraz. Centrum konferencyjne znajduje się za miastem, ale oznacza to około 5 kilometrów od ścisłego centrum. Poza tym budynki biznesowe to nie tylko wieżowce, tych właściwie w Kopenhadze nie ma. Wiele z budynków biurowych znajduje się na wybrzeżu, są duże i przeszklone, tak że odbija się w nich woda. Architekci dbają o estetykę, kochają proste i czyste formy. Ze względu na atrakcyjność lokalizacji (kto nie chciałby mieszkać nad morzem?), obok budynków biurowych powstają apartamentowce, również przeszklone. A pośród tego wszystkiego musi być przynajmniej mały park.

"Architekci dbają o estetykę, kochają proste i czyste formy."

Myślę, że Kopenhaga świetnie łączy cechy miasta turystycznego, stolicy biznesu i miasta kameralnego. Wydaje się to paradoksalne, ale tak właśnie jest. Wystarczy przejść się do Nyhavn w słoneczny dzień i przyjrzeć się setkom ludzi siedzących w restauracjach, ale również wzdłuż kanału, na chodniku na własnym kocyku i z własnym koszykiem piknikowym. I bynajmniej nie są to tylko studenci, ale też osoby starsze, które popijają białe wino z kryształowych kieliszków, które przyniosły w swoim koszyku.

Siedziby banków, funduszy czy ubezpieczycieli to jednak najczęściej przeszklone drapacze chmur. Ale nie w Kopenhadze...?

Zabudowa miasta to zdecydowanie nie drapacze chmur. Zamiast tego są i owszem przeszklone budynki, które jednak zdecydowanie chmur nie drapią, co nie byłoby zresztą trudne w mieście, w którym chmury przykrywają niebo przez większość dni w roku. Budynkom dodatkowo często nadaje charakteru drewno. Dzięki temu udaję się nadać im ciepły charakter.

Najwyraźniej z powodzeniem - stolica Danii plasuje się w czołówkach wielu rankingów. Zdobywa tytuły miasta czystego (1), z doskonałą infrastrukturą (2), wygodnego dla turystów biznesowych (3). Ciekawi mnie, czy ma prawo pretendować do tytułu jednego z najlepszych miast do życia również w opinii swoich mieszkańców.

Myślę, że tak. W Kopenhadze mieszka się bardzo łatwo. Nie ma korków, wszystko jest blisko. Miasto jest zielone, są jeziora i stawy, nawet w centrum. Bardzo dużo ludzi uprawia sport i nawet w strugach deszczu można dojrzeć biegających Duńczyków. Warunki pracy są bardzo dobre, nikogo nie dziwi, że matka ma chore dziecko i nie może przyjść do pracy. Tatusiowie biorą urlopy ‘tacierzyńskie’. Normą są wakacje za granicą, szczególnie podczas ciemnej zimy dużo osób decyduje się na ciepłe kraje. W razie kłopotów państwo oferuje pomoc, wszyscy studenci otrzymują stypendium.

Kopenhaga obca młodym ludziom faktycznie nie jest - tłumnie przybywają tam na studenckie wymiany. Gdyby taki młody człowiek zdecydował się osiedlić w duńskiej stolicy, dokąd najpewniej najpierw trafi?

O ile jest kilka zdecydowanie bogatych, willowych dzielnic, większość miasta jest dostępna dla wszystkich. Wcześniej uważane za mniej bezpieczne dzielnice, takie jak Nørrebro i Vesteport, są teraz bardzo popularne. Problemem może być tylko stare budownictwo i na przykład prysznic w kuchni, czy też toaleta w salonie.

Kopenhaga

Mimo to, jest też wiele nowych budynków. Wśród młodych rodzin popularne jest na przykład Amager, które ze względu na bliskość uniwersytetu przyciąga też studentów. Frederiksberg to kolejne miejsce popularne wśród młodych ludzi. Nie jest to już oficjalnie część Kopenhagi, ale do centrum jest 5 kilometrów, jest dużo parków, placów zabaw, a także restauracji i pubów.

Z całą pewnością zupełnie inna zabudowa przyciąga duńskie rodziny z dziećmi?

Młode rodziny chętnie mieszkają w nowym budownictwie, budynkach 3 lub 4-piętrowych, często z własnym podwórkiem i ogrodem. Nie ma tu osiedli strzeżonych.

Wielu Duńczyków zapisywanych jest przez rodziców na listy mieszkaniowe. Mają wtedy możliwość wynajęcia mieszkania od dzielnicy. Podobne listy mają też związki zawodowe, na przykład inżynierów czy pielęgniarek. Mieszkania takie nie odbiegają standardem od innych, a często są tańsze. Dodatkowo można w nich mieszkać tak długo, jak się chce. Jest to plusem w Kopenhadze, gdzie co roku setki studentów próbują znaleźć swój kąt. Z czasem, ci bardziej zamożni wyprowadzają się do domów.

Na przedmieścia?

Mówienie o przedmieściach w przypadku Kopenhagi jest trudne. Przedmieścia to pewnie zabudowa położona około 20 kilometrów od centrum. Jednak w dzielnicach graniczących ze ścisłym centrum też można znaleźć domki z ogródkami.

Gdziekolwiek nie byłyby one położone, w Danii do dyspozycji zawsze pozostaje rower. Poruszanie się po centrum na dwóch kółkach jest zrozumiałe, ale czy ten środek komunikacji obowiązuje również na większych dystansach?

Większość Duńczyków jeździ na rowerach zawsze. Oznacza to, że nie zraża ich deszcz, śnieg (zdarzało mi się pedałować podczas burzy śnieżnej) czy wiatr (potrafi być tak silny, że zatrzymuje i przewraca rowerzystę). Na dystansie do 10 kilometrów, większość ludzi wybiera rower. Jeśli ktoś mieszka dalej, zabiera rower do pociągu i pokonuje część dystansu na rowerze.

Oczywiście jazda na rowerze przez miasto to zupełnie inne doświadczenie, niż na przykład w Warszawie. Kierowcy zatrzymują samochody, uważają na rowerzystów, często ustępują im pierwszeństwa. Co kilkaset metrów jest sklep rowerowy, więc w razie problemów można poprosić o pomoc. Na ścieżkach rowerowych widać rodziców z dziećmi w specjalnych siedzeniach, wózkach lub po prostu zerkających na 4-latka, pedałującego obok na dwóch kółkach.

Spróbujmy jednak trochę zamieszać w tym idyllicznym obrazku. Na co narzekają mieszkańcy Kopenhagi?

Duńczycy nie są narodem specjalnie narzekającym. Na pewno pogoda daje okazję do narzekań - nie widziałem słońca przez ponad miesiąc, myśli Pani, że jeszcze istnieje?

Istnieje, a jakże. Ale chyba nie świeci zbyt często dla tych, którzy muszą zmierzyć się z kupnem nieruchomości w Kopenhadze. Renoma, jaką cieszy się to miasto, musi niemało kosztować. Jak sobie z tym radzi tzw. klasa średnia?

Modne są mieszkania współwłasnościowe - wykupuje się tylko część nieruchomości. Można też mieszkać w lokalach należących do dzielnicy, więc wiele osób nie zastanawia się nad kupnem. Myślę, że w związku z wysokością zarobków, klasa średnia może sobie pozwolić również na zakup mieszkania, a nawet i domu.

W tym przypadku dla niektórych zbawienny okazał się kryzys.

Tak, na pewno ceny mieszkań dramatycznie spadły. Teraz powoli się stabilizują, jednak ciągle daleko im do cen sprzed kryzysu.

Jeśli Kopenhaga nadal nie jest na każdą kieszeń, którą część tego niewielkiego kraju poleciłaby Pani tym, którzy szukają swojego miejsca w Danii?

Myślę, że dla kogoś, kto pracuje, ceny Kopenhagi nie są problemem. Zresztą to Kopenhaga oferuje najwięcej miejsc pracy. Oczywiście można spróbować szczęścia w Odensie czy Århus. Wielbiciele wsi i natury też na pewno znajdą swoje miejsce.

Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl

* Na prośbę rozmówczyni nazwiska nie podano.

(1) European Green City Index 2010

(2) Quality of Living 2009

(3) Economist Intelligence Unit 2010

Malwina Wrotniak-Chałada

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Jo

Szkoda - a mogło być ciekawie i ze znajomością rzeczy. Kompletnie się autorka na Kopenhadze nie zna - i obserwator z niej (na razie!) marny. Po pół roku takie komunały... Trochę głębiej - miła Pani przy następnym materiale :) Powodzenia!

! Odpowiedz
0 0 ~Luksander

Calkiem ciekawie sie czyta te artykuly o miastach gdzie mieszkaja polacy i jak postrzegaja miasta.

Osobiscie wole poczytac o zyciu w duzych miastach a puki co zyc na przedmiesciach "malego" w porownaniu do stolic miasteczka i dojezdzac do roboty.

! Odpowiedz
0 0 ~krolock

Reklama na zamowienie.

! Odpowiedz
0 0 ~tul.

Kopenhaga.... piękne miasto.

!

Znajdź nas na Facebooku