REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tam mieszkam: Gdańsk cz. 2

2012-04-16 17:00
publikacja
2012-04-16 17:00

Gdańszczanie chcą tworzyć dużą, milionową metropolię z pozostałymi miastami. Na Gdynię działa to jak płachta na byka. O życiu w Trójmieście rozmawiamy z Michałem Tuskiem.

Tam mieszkam: Gdańsk cz. 2
Tam mieszkam: Gdańsk cz. 2

Bankier.pl: Zdaniem Pana Trójmiasto mogłoby bardziej trzymać się razem? Dla większości Polaków to jeden obszar pozbawiony wyraźnych granic, od wewnątrz ta spójność też jest tak oczywista?


Michał Tusk, fot. arch. prywatne

Michał Tusk: Z punktu widzenia codziennego życia - tak. Ludzie mieszkają na przykład w Gdyni i pracują w Gdańsku lub odwrotnie, a wieczorem i tak wszyscy lądują w sopockich klubach. Ostatnio zmienia się jednak świadomość ludzi. Gdańszczanie chcą tworzyć dużą, milionową metropolię z pozostałymi miastami. Gdyni się to nie podoba i chce zachować niezależność.

No właśnie - na Górnym Śląsku też trochę się burzą, gdy traktować ich jako monolit. Gdańsk, Gdynia i Sopot na co dzień walczą o autonomię w umysłach rodaków?

Monolit można różnie nazwać. Nazwa „Trójmiasto” nie boli nikogo, choć nie obejmuje mniejszych miast aglomeracji, np. Pruszcza czy Wejherowa. „Metropolia Gdańska” jest bardziej pojemna, ale działa na Gdynię jak płachta na byka. Gdynia wydaje najwięcej w kraju na promocję, ale lokuje ją głównie w samym Trójmieście, okazując w ten sposób swoją niezależność sąsiadom. Gdańsk z Sopotem raczej wspólnie promują się w kraju i zagranicą. Efekt jest taki, że brudy pierzemy głównie tu, na miejscu. Osobiście uważam, że wspólna promocja całej aglomeracji zdziałałaby znacznie więcej.

Przekleństwem turystycznych kurortów jest konieczność nieustannego trzymania ręki na pulsie – bo niby piękne miasto zawsze się obroni, ale każdy wie, że konkurencja nie śpi. Jako mieszkańca, miasto potrafi Pana jeszcze zaskoczyć pomysłami na ściągnięcie turystów?

Trudno powiedzieć. Zresztą nie zauważyłem, by Gdańsk, Sopot czy Gdynia mocno promowały się turystycznie, jeśli już, to zagranicą. Ostatnio nowością jest promocja Gdańska w Kaliningradzie, związana ze zbliżającym się wprowadzeniem rozszerzonego ruchu przygranicznego.

Miasto morza, miasto wolności, solidarności, sportu... – z czym ma się nam teraz kojarzyć miasto Neptuna?

To bardzo dobre pytanie. Polityka promocyjna Gdańska, którą oceniam jednoznacznie negatywnie opiera się właśnie na tych wymienionych stereotypach. Dla mnie Gdańsk to obecnie przede wszystkim miasto dynamicznie rozwijające się gospodarczo, które w infrastrukturę inwestuje najwięcej po Warszawie, które w ekspresowo krótkim czasie, za sprawą nowego terminala kontenerowego przejęło od Gdyni miano kontenerowej stolicy Polski, które ma najszybciej rozwijające się lotnisko w kraju. To jednak mało turystyczne skojarzenia.


Źródło: http://www.youtube.com/user/gdanskpl

Podobały się Panu virale z latającym kierowcą autobusu albo nagim rolnikiem? Wydaje się, że kontrowersyjna kampania i fale GDN narobiły więcej szumu w mieście, niż poza nim.

Zgadzam się. Typowy marketingowy przerost formy nad treścią. Gdańsk ma się naprawdę czym pochwalić - szczególnie przy promocji miasta jako miejsca do życia, a nie tylko do odwiedzenia. Niskie bezrobocie, wspomniane inwestycje, czy najwyższe - obok Katowic i Warszawy - zarobki w kraju. Nie wiem, dlaczego nie wykorzystuje się tych kart.

Spodziewam się, że jak każdy mieszkaniec, w swoim mieście mógłby Pan wskazać miejsca o porównywalnym potencjale co tzw. klasyki, za to mniejszym publicznym zainteresowaniu. Czym w swoim gronie rekomenduje Pan Gdańsk?

Dla mnie prawdziwym skarbem są te części Gdańska, w których czuć dawnego ducha miasta - paradoksalnie te najbardziej obecnie zdewastowane. Zabytkowe Główne Miasto jest de facto modernistyczną dzielnicą mieszkaniową wybudowaną w latach 50-tych w historyzującej skorupie. Prawdziwy Gdańsk to pierzejowa zabudowa Dolnego Miasta, Biskupiej Górki, Oruni czy Nowego Portu.

Czym za to, tak z ręką na sercu, Gdańsk ustępuje innym miastom?

Moim zdaniem przede wszystkim brakuje prawdziwej, wielkomiejskiej przestrzeni. Jej namiastkę można poczuć we Wrzeszczu, przy głównej arterii Gdańska czyli al. Grunwaldzkiej. To jednak zdecydowanie za mało - a obecnie nie widać żadnych działań lokalnych władz, by ten stan rzeczy zmienić. Mentalnie gdańscy planiści siedzą po uszy w modernizmie, widząc miasto jako luźno porozrzucane budynki w morzu trawy.

Jeśli gdańszczanie narzekają, to na co?

Obecnie chyba głównie na korki i transport w ogóle - inwestycje w infrastrukturę oznaczają utrudnienia - w samym Gdańsku korki, a np. na linii kolejowej z Gdańska do Warszawy wydłużający się czas jazdy.

Czytaj również: Tam mieszkam: Gdańsk cz. 1

Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~TUJ CHUSK szczecin
Teraz czas aby Michalek wskoczyl na wyższą orbite pseudointelektualną. Pokazał się wręcz jako człowiek myśli renesansowej z zacięciem analitycznym.
Tylko dlaczego dorpieli glupoty.
Gdańsk to dzisiaj wiocha przy Gdyni. Gdansk to platformerski produkt rodem z glowy sopockiej miernoty. Brud, smród i mocz w kazdej bramie.
A
Teraz czas aby Michalek wskoczyl na wyższą orbite pseudointelektualną. Pokazał się wręcz jako człowiek myśli renesansowej z zacięciem analitycznym.
Tylko dlaczego dorpieli glupoty.
Gdańsk to dzisiaj wiocha przy Gdyni. Gdansk to platformerski produkt rodem z glowy sopockiej miernoty. Brud, smród i mocz w kazdej bramie.
A kluby nocne - oaza dla bezmózgów to taki sam wyznacznik dobrobytu jask coroczna ofensywa legislacyjna.
Michałku, spójrz do lustra, i co widzisz ? - twarz tatusia !
~sailor
szczurek nie chce się bratać i ma rację , Gdynia bez budynia rozwija się lepiej i przekręty łatwiej tuszować i nie trzeba się z nikim dzielić itd. a to że lądujemy często w klubach nocnych Sopotu to tylko kopniak dla Gdańskich klubów - niech budyń wyciągnie wniosek z tego dlaczego kasa z Gdańska jest wydawana w Sopocie .
~as
Nie lubię jego "starego", ale "młody" ma soporo racji, mówię to jako 100% gdańszczanin, wręcz fanatyczny.

Powiązane: Tam mieszkam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki