REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sprzedaż albo śmierć?

2008-04-06 07:39
publikacja
2008-04-06 07:39
Właśnie otrzymałem prezent - książkę Marcina Przybyłka zatytułowaną „Sprzedaż albo śmierć!? Antyporadnik”. Autor przez sześć lat pracował w koncernie farmaceutycznym, jest z wykształcenia lekarzem. Obecnie prowadzi własną firmę, która szkoli pracowników między innymi korporacji farmaceutycznych i ubezpieczeniowych w zakresie stosunków interpersonalnych.

We wstępie stwierdza, iż książka powstała przede wszystkim po to, by sprowokować czytelnika do myślenia, dywagowania i dyskutowania, nie zaś po to, by bezkrytycznie przyjmować przytoczone myśli i poglądy. Przyznaję, iż taka deklaracja jest dla mnie swoistym novum, wszak wszyscy twórcy swoich dzieł, w szczególności mających charakter poradników, a do takowych zaliczyć należy „Śmierć albo sprzedaż!?”, nakazują wręcz bezkrytyczne przyswajanie wszelkich porad wskazówek, zasad działania, zasad myślenia (z naciskiem na myślenie pozytywne), zasad -zasad, ponieważ jedynie one mają moc sprawczą sukcesu.

A sukces w naszych czasach jest jedyną miarą wartości człowieka. Ludzie, którzy nie mają sukcesu, są mało wartościowi, niewarci zainteresowania, są nieudacznikami. W końcu – kto dziś nie chce być człowiekiem sukcesu? Każdy z nas! Każdy z nas?

W każdym razie osoby szukające sukcesu mogą spokojnie doładować energię przynajmniej kilkudziesięcioma poradnikami dostępnymi na naszym rynku księgarskim, które poprowadzą za rękę, pozwolą ukierunkować myśli, udostępnią reguły bezbłędnego działania, podpowiedzą co, w jakiej sytuacji należy począć, jak przekuć klęskę w powodzenie biznesowe i jak obudzić w sobie olbrzyma, cokolwiek miałoby to znaczyć. Wystarczą oczy szeroko otwarte, które nadążają za tekstem, jaka taka percepcja, średni poziom IQ, chęć szczera i nieodparta wola powielania podanych na tacy wzorców.

Jak mniemam, wielu z nas, współpracując dłużej lub krócej, w sposób mniej lub bardziej zaangażowany z taką lub inną korporacją ubezpieczeniową, zaliczyło obowiązkowe lektury z biznesowej literatury sukcesu. Na swojej półce mam ich przynajmniej trzydzieści, a przecież nie uznaję się za pochłaniacza gatunku. Frank Bettger to klasyka poradnictwa zawodowego. Jego pierwsza książka „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie” z podtytułem: każdy, kto chce odnieść sukces, musi tę książkę przeczytać, sprzedała się w samych Stanach Zjednoczonych, kolebce wszelkiego sukcesu, w nakładzie przekraczającym 4 miliony egzemplarzy.

Skoro książka odniosła taki sukces rynkowy, głupio byłoby go nie wykorzystać dla jego zwielokrotnienia, stąd kolejny bestseller tego samego autora „Jak umiejętnie sprzedawać i zwielokrotniać dochody”, tym razem z podtytułem: autor głośnej książki … Jakoś zabrakło mi informacji o sukcesach czytelników biznesowych, którzy obowiązkowo zakupili podręcznik. Mogę tylko przypuszczać, że jeśli po lekturze sukcesu nie odnieśli, to byli zwykłymi miernotami. Nawet Bettger nie poradzi. Jednak nie zamierzam kpić sobie z człowieka, którego rady zawodowe wielu agentom pomogły. Czasami wystarczy jedno słowo, jedna myśl, która wstrzyma słońce i ruszy ziemię.

Inne publikacje. Joe Girard - „Każdemu sprzedasz wszystko, co zechcesz”, podtytuł: Księga Rekordów Guinnesa uznawała go dwunastokrotnie za „najwybitniejszego handlowca na świecie”. Wyznaję – mnie się nie udawało sprzedawać każdemu, a tym bardziej wszystkiego, co chciałem sprzedać… Anthony Robbins – „Obudź w sobie olbrzyma … i miej w pływ na całe swoje życie - od zaraz! Hm, trudna sprawa. O ile olbrzyma póki co budzę w sobie bez większych przeszkód, o tyle z wpływem na całe swoje życie miewałem niejakie kłopoty.

Czasami trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że inni też próbowali wywrzeć przemożny wpływ na moje życie i ku mojemu zdziwieniu, udawało im się to. Chyba nieuważnie czytałem. Peter Drucker – człowiek, który zmienił obraz światowego biznesu. Jego „Menedżer skuteczny”, najważniejsza książka po „Praktyce zarządzania”, pierwszym sukcesie wydawniczym (a jednak!), stanowi niezastąpiony drogowskaz menedżerskiej skuteczności!!! Ślepo wierzę w przesłanie. Spencer Johnson, autor „Jednominutowego sprzedawcy” oferuje swoje pomysły na sprzedaż produktów i usług z sukcesem.

Podkreślam: z sukcesem! Fenomenalna metoda Jednej Minuty zapewnia realny i trwały sukces w sprzedaży przy minimalnym zaangażowaniu czasu i wysiłku. Finansowa prosperity i powodzenie osobiste gwarantowane. Zawsze potrzebowałem przynajmniej kilku, kilkunastu minut, by sprzedać produkt lub usługę. Richard Denny - „Motywowanie do zwycięstwa. Jak działać efektywniej – sprawdzone techniki”.

Cel napisania książki: wyjaśnienie mistycznego znaczenia słowa „motywacja” i przedstawienie prostych i łatwych sposobów, które pomogą w osiągnięciu wszystkiego, co tylko zechcesz osiągnąć (cytat z książki). Bez komentarza. Tim Connor - „Sprzedaż doskonała. O nowej sztuce sprzedaży i przekonywania” z dedykacją: bardzo cenię „Sprzedaż doskonałą” – naprawdę bardzo ją cenię, Norman Vincent Peale. Nic dodać…

Marcin Przybyłek pisze w „Sprzedaży albo śmierci”, iż mnogość publikacji dla ludzi zaangażowanych w biznesie, mnogość rozbudowanych teorii, skomplikowały życie zwykłemu człowiekowi pracy. Dziś już nie wypada po prostu rozmawiać, należy się komunikować. Nie wystarczy podejmować decyzji, należy przeprowadzać proces decyzyjny. Sprzedawanie czegoś bez uwzględniania zasad sztuki sprzedaży (skąd my to znamy?) jest poważnym niedociągnięciem. Błędem jest dogadanie się co do wysokości ceny bez uprzedniego zastosowania sztuki negocjacji.

Na każdym człowieku biznesu ciąży obowiązek rozwoju, choć bliżej nie wiadomo o co chodzi. W poszukiwaniu narzędzi pracy zagubiono zdrowy rozsądek. Książka ma być szpilką, która przekłuwa rozdęty balon banałów, dotyczących funkcjonowania w biznesie. Nie kwestionuje poradników, jednak uważa, że w większości są one płytkie, bo pozbawione kontekstu, czyli szerszej wiedzy psychologicznej. W rezultacie czytelnicy nie do końca rozumieją przesłania, co powoduje pamięciowe ich opanowanie i bezrefleksyjne wdrażanie, ze szkodą dla nich samych, firmy i podwładnych. W kwestii porad geniuszy biznesu Marcin Przybyłek uważa, że dotknięte są wadą pobożnych życzeń, pomijając kwestie, jak to zrobić.

Twórcy literatury poradnikowej mają zazwyczaj nadzieję na wielką sprzedaż. Autorzy dobrych książek liczą na zaproszenia w celu wdrożenia zaleceń w życie, oczywiście nie charytatywnie. Najczęściej jednak nie są zapraszani, co powoduje, że ich książkowe myśli implementuje się w swoisty a niezamierzony sposób: kozły ofiarne zostają złapane i upieczone, winni napiętnowani i pozbawieni premii, najlepsi zwolnieni i rzecz toczy się po staremu. W zamyśle autora, jego antyporadnik nie będzie nikomu mydlił oczu, zaś jego lektura będzie nader przykra. Oto wybrane wątki.

Integracja. Tak zwane Biznesowe Grono Pedagogiczne (BGP – określenie M.P.) uważa, że człowiek sukcesu to indywiduum zintegrowane, skupione na sukcesie, wiedzące, czego chce i stawiające sobie jasne cele. Człowiek sukcesu jest zawsze pachnący, modnie ubrany, mający spinkę w krawacie i wypastowane buty, wygłaszający codziennie rano hasło: it łyl bi łanderful dej tudej (z ang. – to będzie eee, wspaniały dzień dzisiaj), planujący najbliższe 24 godziny i wykonujący plan co najmniej w 95%, choć zawsze stara się zrobić więcej, bo doskonale wie z indoktrynujących kaset magnetofonowych, że dopiero przekroczenie setki stawia go w gronie aniołków.

Uśmiecha się promiennie, pracuje dla siebie i wciąż powtarza: aj em de best. Sukcesowi poświęci czas, zdrowie i rodzinę. Jego ulubionym słowem jest profesjonalizm. Patrzy na świat przez pryzmat sukcesu i profesjonalizmu. Taka postawa jest powszechnie propagowana. Na pytanie: jak często w ciągu dnia czujemy się zintegrowani? odpowiedź brzmi: prawie nigdy! Człowiek nie jest bytem zintegrowanym, dlatego ma często chandrę, jest zniechęcony i zdenerwowany.

Dezintegracja jest wpisana w naszą egzystencję. Jest stanem wyższym i ciekawszym niż integracja, bowiem tylko w stanie wewnętrznego rozdarcia istnieje miejsce na miłość, empatię, współczucie i zrozumienie dla drugiego człowieka. Wynika stąd uwaga życiowa, by pojęcie integracji wrzucić do śmietnika, bo przez większość naszego życia pozostaniemy w stanie większego bądź mniejszego rozbicia.

Gdy chodzi o pracę, nie należy mieć poczucia winy z powodu dezintegracji, bo każdy człowiek taki jest, gdy wykonuje pracę, której: nie cierpi, nie lubi, nienawidzi, nie znosi, nie szanuje, nie rozumie (niepotrzebne skreślić). Niechęć do własnej pracy to naturalny, zdrowy odruch. Zatem idealny stan psychicznej integracji nie istnieje…

Sprzedaż. Geniusze BGP uświadamiają wszystkim, iż sprzedawanie jest podstawą wszystkich ludzkich dążeń i przedsięwzięć (sam uwierzyłem w taką prawdę – SD). Człowiek zdroworozsądkowy wie, że tak nie jest. Twierdzący inaczej zamienili rzeczywistość w sklep. Dzięki nim święta służą do kupowania prezentów i ozdób. Na poprawę nastroju kupujemy batony, gadżety, alkohol. Wakacje służą do kupowania strojów kąpielowych, nart, desek surfingowych.

Nawet produkty codziennego użytku są tak konstruowane, by były często wymieniane, a nie naprawiane. Spece od marketingu kształtują rzeczywistość i napędzają sprzedaż kolejnych dóbr. Wygląda na to, że nigdy nie nastarczymy sztucznie wykreowanym potrzebom, a ich ilość będzie wzrastać, również w zakresie sprzedaży powietrza, do której autor zalicza usługi z zakresu finansów.

Konkurencja. Powszechnym zjawiskiem jest szkolenie pracowników w nadzwyczajnej chęci do walki z konkurencją w atmosferze ksenofobii. Trudno zrozumieć dlaczego tak się dzieje, wszak czasami tylko przypadek decyduje o tym, po której stronie barykady znaleźliśmy zatrudnienie. Człowiek z firmy konkurencyjnej może być kolegą z podwórka, nie ma powodu atakować go. Zagorzałym miłośnikom własnej firmy autor poleca antyporadę: kochaj własną firmę, bo miłość do niej jest najszlachetniejszym i najczystszym z uczuć. Wszystkie czyny dokonane w imię tej miłości godne są szacunku i pochwały. Podpuszczaj, manipuluj i zwódź na manowce pracowników firm konkurencyjnych. Zapomnij, że to są zwykli ludzie, którzy równie dobrze mogliby pracować u twojego boku.

Książka jest przeznaczona dla osób lubiących intelektualne prowokacje, refleksyjnych. Dla tych, którzy wątpią, zadając sobie pytanie: czy w moim sposobie myślenia jest coś nienormalnego? Dla tych, którzy usiłują pogodzić ze sobą szereg sprzeczności tkwiących w powszechnie propagowanych wzorcach, strukturach organizacyjnych skostniałych firm, postawach osób zainfekowanych myślami spod znaku Biznesowego Grona Pedagogicznego.

Skłania do wielu przemyśleń i pomaga przywrócić wiarę w zdrowy rozsądek. Polecam, wszak pozwala odzyskać równowagę w wielu płaszczyznach. Skołatanemu codzienną pracą, często nasączoną firmową propagandą pośrednikowi ubezpieczeniowemu w szczególności.

M. Przybyłek, „Sprzedaż albo śmierć!? Antyporadnik.”, Wyd. Olszewski & Kunikowski, Gdańsk, 2007 r.

Sławomir Dąblewski
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Michał
Warto też odwiedzić stronę www.sprzedazalbosmierc.pl

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki