REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sposób jazdy kierowcy zależy od pracodawcy

2010-01-21 06:00
publikacja
2010-01-21 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Jeżdżą za szybko, parkują i, co gorsza, wyprzedzają w niedozwolonych miejscach, rozmawiają przez telefon podczas jazdy. Nie bez przyczyny uważani są za wyjątkowo niebezpiecznych. To w interesie przedsiębiorców leży nakłonienie kierowców aut służbowych do bezpieczniejszej jazdy.

W zeszłym roku w Polsce miało miejsce ponad 49 tys. wypadków drogowych. Zginęło w nich ponad 5,4 tys. osób, a prawie 62,1 tys. zostało rannych. Jak wynika z szacunków Krajowej Rady Bezpieczeństwa Drogowego, straty ekonomiczne z powodu wypadków drogowych znacznie przekraczają 2% produktu krajowego brutto. Koszt społeczny jednej zabitej osoby to prawie 1 mln złotych.

Tymczasem zgodnie z danymi IBRM Samar, przedsiębiorstwa kupują ok. 47% aut w Polsce, natomiast liczba wszystkich samochodów firmowych w naszym kraju szacowana jest na ok. 500–800 tys. Mało tego, pojazdy służbowe przejeżdżają rocznie zdecydowanie więcej kilometrów niż prywatne, dlatego też bezpieczeństwo na polskich drogach zależy w dużej mierze właśnie od kierowców aut firmowych. Z badań przeprowadzonych przez brytyjską Pracownię Analiz Transportu Drogowego wynika, że kierowcy pojazdów służbowych uczestniczą w 50% więcej kolizji niż kierowcy użytkujący auta prywatnie. Można się spodziewać, że statystyki te podobnie wyglądają także u nas.

Przede wszystkim za szybko

Główną przyczyną wypadków Polsce jest nadmierna prędkość, wynika z danych Komendy Głównej Policji. Nikt nie prowadzi statystyk dotyczących samochodów służbowych, ale z obserwacji wynika, że zbyt szybka jazda to podstawowy występek także kierowców firmowych. – Najczęstszymi wykroczeniami naszych kierowców są nadal przekroczenia prędkości – potwierdza Maria Biedroń, dyrektor Departamentu Administracji w LUKAS Banku i dodaje: – Firma może monitorować ten proceder, np. poprzez analizę wezwań do wskazania użytkownika auta kierowanych z uprawnionych urzędów obsługujących fotoradary. Na drugim miejscu wykroczeń Marta Biedroń wymienia zawinione wypadki drogowe, a w dalszej kolejności nieuprawnione parkowanie pojazdu. Podobne obserwacje ma mł. asp. Magdalena Kruaze z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. – W prowadzonych przez nas statystykach zdarzeń drogowych i wykroczeń nie ma wyszczególnienia czy pojazdy biorące w nich udział są samochodami służbowymi, ale jak wynika z obserwacji, najczęstszymi grzechami użytkowników aut firmowych są nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości, nieprawidłowe wyprzedzanie oraz niestosowanie się do zakazu rozmawiania przez telefon komórkowy podczas jazdy – mówi.

Młodzi nierozważni

Najgorszą opinię mają przedstawiciele handlowi, którzy nic nie robią sobie z ograniczeń prędkości i zakazów wyprzedzania. Z doświadczeń Marii Biedroń wynika jednak, że to nie stanowisko ma największy wpływ na zachowanie za kierownicą. – Analizując głębiej charakterystykę wykroczeń, zauważam, iż nie ma znaczenia stanowisko, a bardziej przebiegi miesięczne oraz wiek i staż kierowcy. Obiegowa opinia, że problem dotyczy głównie grupy przedstawicieli handlowych wynika właśnie z nałożenia się tych faktów – przekonuje.

– Osoby kierujące autami służbowymi, to – jak wynika z obserwacji – przede wszystkim młodzi ludzie, w przedziale wiekowym 20–30 lat. Niektórzy nie mają dużego doświadczenia za kierownicą, a z racji wieku ich decyzje na drodze nie zawsze są rozważne – potwierdza mł. asp. Magdalena Kruaze.

Młodość z pewnością ma wpływ na większą skłonność do podejmowania ryzyka, także na drodze. Brak doświadczenia, również życiowego, skutkuje z kolei bagatelizowaniem ewentualnych negatywnych skutków zachowania. Nie można jednak nie zwracać uwagi na to, że złe zachowania na drodze mogą być dodatkowo prowokowane przez samych pracodawców. Duże miesięczne przebiegi, a co za tym idzie ciągły pośpiech to nierzadko efekt niedopasowanych do realiów, a jedynie do pożądanych przychodów, celów nałożonych przez firmę. – Z uwagi na specyfikę zawodu przedstawiciele handlowi pracują pod presją czasu, co przekłada się bardzo często na niestosowanie się do przepisów drogowych. A wszystko po to, żeby zdążyć w umówione miejsce – zauważa mł. asp. Magdalena Kruaze. Oczywiście ostateczną decyzję o złamaniu przepisów, o podjęciu ryzyka na drodze podejmuje sam kierowca, ale pracodawca powinien go zachęcać do właściwych zachowań.

Same straty

Ani wypadek drogowy z udziałem auta służbowego, ani łamanie przepisów przez kierowcę w takim samochodzie nie opłaca się firmie. Wypadek to w najlepszym przypadku zniszczone auto, czasem nienadające się nawet do naprawy. W efekcie konieczność wynajęcia auta zastępczego na czas naprawy bądź do czasu zakupu nowego pojazdu, a także wyższe składki ubezpieczeniowe, których wysokość ściśle wiąże się ze szkodowością parku samochodowego. Może być jednak gorzej, bo oprócz auta ucierpieć może także pracownik albo nawet osoba trzecia, np. pieszy. Wtedy nie dość, że traci się samochód i rosną koszty ubezpieczeń, to pracownik ma wypadek przy pracy, jest chory, często wiele miesięcy niezdolny do wykonywania zawodu, a do tego jeszcze jego współpracownicy są czasowo rozkojarzeni. Trzeba szukać zastępcy, pogarsza się efektywność pracy. Jeszcze gorzej jest, gdy wypadek jest śmiertelny. Jeśli kierowcy firmowi mają więcej szczęścia – nieuwaga i łamanie przepisów nie skutkują wprawdzie wypadkiem, ale firma i tak ponosi straty. Przede wszystkim niewłaściwe zachowanie pracowników w autach firmowych ma ujemny wpływ na wizerunek przedsiębiorstwa. Są jednak też inne niebezpieczeństwa, np. utrata prawa jazdy przez pracownika, co uniemożliwia mu pracę do momentu ponownego uzyskania dokumentu.

Odpowiedzialność i konieczność

Podstawowym celem firmy jest generowanie zysków. Przekłada się to na coraz wyższe cele handlowe dla przedstawicieli handlowych. Presja czasu i towarzyszący jej stres spycha na dalszy plan bezpieczeństwo podróży. Warto jednak pomyśleć o jego poprawie, zanim dojdzie do wypadku, zarówno w trosce o finanse firmy, jak i o dobro pracowników i wizerunek przedsiębiorstwa. – Działania zmniejszające zagrożenia dla życia i zdrowia podróżujących pracowników i osób postronnych stały się wyrazem społecznej odpowiedzialności biznesu – przekonuje Joanna Gabrysiak z Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Dbałość o bezpieczeństwo pracowników w autach służbowych to nie tylko kwestia dobrej woli przedsiębiorców, ale też uregulowań prawnych. W świetle przepisów Kodeksu pracy (Ustawa z 26 czerwca 1974 r. z późniejszymi zmianami), działania prewencyjne w zakresie bezpieczeństwa floty samochodowej są obowiązkami pracodawcy. Obowiązkiem pracodawcy jest także przeprowadzenie tzw. instruktażu stanowiskowego, uwzględniającego omówienie ryzyka związanego z pracą na danym stanowisku służbowym, w tym związanego z używaniem samochodu służbowego.

Sposoby na bezpiecznego kierowcę

Chcąc systematycznie pracować nad poprawą bezpieczeństwa aut firmowych, powinno się zacząć od stworzenia programu, czyli dokumentu, który w sposób kompleksowy będzie opisywał wszelkie aspekty zarządzania bezpieczeństwem parku samochodowego. Program taki powinien być dostosowany do firmowych procedur i wymogów oraz kultury organizacyjnej. Dokument taki może funkcjonować jako odrębny regulamin lub być częścią szerszej polityki bezpieczeństwa (BHP).

  Działania zwiększające bezpieczeństwo kierowcy auta służbowego

1.Wybór bezpiecznego samochodu oraz dobranie odpowiedniego wyposażenia (np. czujnik niezapiętych pasów, zestaw głośnomówiący).
2.Wewnętrzne procedury łączące zasady przyznawania i użytkowania samochodu przez pracowników z systemem kar i nagród.
3.Zarządzanie szkodowością umożliwiające określenie zagrożonych obszarów i monitorowanie efektywności wdrażanych działań.
4.Cykliczne szkolenie kierowców.
5.Zmiana powszechnego obecnie niepisanego przyzwolenia na łamanie i nieprzestrzeganie istniejących zasad użytkowania auta i przepisów ruchu drogowego.
6.Dobór odpowiednich dostawców oraz kontrola prawidłowości i jakości usług techniczno-serwisowych dla aut służbowych.
7.Zarządzanie autami w sposób aktywny – przypominanie o regularnych przeglądach, naprawach, udzielenie porad i wskazówek prewencyjnych.

Źródło: Przewodnik „Bezpieczna Flota – Standardy bezpieczeństwa w zarządzaniu autami służbowymi”


W programie bezpieczeństwa nie może zabraknąć: działań prewencyjnych, systemu kar i nagród oraz konsekwencji w egzekwowaniu poszczególnych zaleceń. Bardzo ważne jest, aby dokument taki był prosty i przejrzysty, tak aby był dla każdego zrozumiały i jednoznaczny. Zalecenia w nim zawarte powinny być możliwe do wykonania. Sporządzając program bezpieczeństwa, trzeba pamiętać, że powinien być on trwały, tak aby nie zależał on od zmian personalnych w firmie ani nie tracił swojej wagi wraz z czasem.

Co więc powinno być zapisane w programie bezpieczeństwa? Bardzo ważne jest sprawdzenie, komu daje się auto w użytkowanie. Należy więc na przykład zapisać, że przy przyjęciu do pracy osoby, której zadania wymagają używania pojazdu, powinno się bezwzględnie sprawdzić, czy ma ważne prawo jazdy. Warto też uczynić zasadę z tego, aby sprawdzać umiejętność prowadzenia auta i ilość punktów karnych za łamanie przepisów. Można też wziąć pod uwagę okresowe kierowanie pracowników użytkujących auta służbowe na badania.

Szukając sposobów na zwiększenie świadomości w zakresie bezpieczeństwa jazdy, zasadne jest też zapisanie w programie bezpieczeństwa, że użytkownicy aut, którzy pokonują duże ilości kilometrów (np. 40 tys. rocznie) będą wysyłani na szkolenia, podobnie jak kierowcy, którzy byli już sprawcami wypadków czy kolizji. Pomysłem jest też zapis, aby kierować do użytkowników pojazdów służbowych publikacji (np. za pomocą tablicy informacyjnej, intranetu czy nawet e-maila), które będą w sposób zwarty i ciekawy propagowały bezpieczeństwo, przypominając na przykład o konieczności sprawdzania ciśnienia w oponach czy o zasadach jazdy na śliskiej nawierzchni zimą. Warto też rozważyć przygotowanie podręcznika kierowcy, przekazywanego wraz z samochodem jego użytkownikowi.

Nagradzać i karać

Kiedy już spisze się wszystkie zasady, pozostaje jeszcze konsekwentnie je egzekwować. – W praktyce najlepiej sprawdza się polityka nagród i kar. Aby zapisy polityki bezpieczeństwa były efektywne, należy równolegle wprowadzić system motywatorów dla kierowców z pozytywnymi wynikami oraz kar za spowodowanie wypadku drogowego – przekonuje Maria Biedroń. Zachęcać do bezpiecznej jazdy można na przykład, oferując kierowcy możliwość pierwokupu auta, dobór wyposażenia. Warto też prowadzić i publikować rankingi bezpieczeństwa oraz stosować wyróżnienia oraz system nagród/premii. W razie nieprzestrzegania procedur powinno być jasne, jakie firma będzie stosować sankcje. Trzeba też określić kary dla kierowców, którzy spowodują wypadek, np. udział w kosztach szkody, odpowiedzialność finansowa za zniszczenia i niedbalstwo, współfinansowanie udziału w szkoleniu z bezpiecznej jazdy, utrata prawa do prywatnego użytkowania pojazdu, utrata premii, montaż urządzenia śledzącego zachowanie na drodze, a w szczególnych przypadkach utrata prawa do użytkowania pojazdu służbowego.

  Maria Biedroń, dyrektor Departamentu Administracji w LUKAS Banku

Bezpieczeństwo pracowników jest kwestią odpowiedzialności pracodawcy. Samochód służbowy jest jak każde inne narzędzie pracy. Niewłaściwie używane może powodować uszczerbek na zdrowiu naszego pracownika, a nawet śmierć. Wobec tak postawionego problemu trzeba rozważyć kwestie moralne i wizerunkowe firmy. Finansowymi konsekwencjami wypadku są absencja pracownika i spadek efektywności pracy pozostałej kadry, a także wzrost kosztów ubezpieczenia.


Arkadiusz Czarkowski
 
Źródło:
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~Michas
Przedstawiciele Handlowi to najlepsi kierowcy na swiecie,robiac codziennie od 100 d0 300 km ze srednia predkoscia 120 km dyktuja nowe standardy i niezaprzeczalnie buduja wizerunek firmy rowniez na drodze!CI ludzie to prawdziwe asy kierownicy,jezdza bardzo szybko i odwaznie ale przede wszystkim bezpiecznie.Jezeli dochodzi do wypadkow Przedstawiciele Handlowi to najlepsi kierowcy na swiecie,robiac codziennie od 100 d0 300 km ze srednia predkoscia 120 km dyktuja nowe standardy i niezaprzeczalnie buduja wizerunek firmy rowniez na drodze!CI ludzie to prawdziwe asy kierownicy,jezdza bardzo szybko i odwaznie ale przede wszystkim bezpiecznie.Jezeli dochodzi do wypadkow z ich udzialem to mozna to tlumaczyc niewystarczajacym wynagrodzeniem(ustawka ubezpieczenia) lub zbyt duza dawka alku we krwi!Pozdrawiam wszystkich przedstawicieli handlowych na trasie......ku chwale firmy!
~Adi
hahahaha!!!

Chcesz powiedzieć, że wypadki występują z powodu małej pensji? Zapytaj się np policjanta, co było powodem wypadku. Raczej nie odpowie "niska pensja" :D

Co do kierowców jak to Wy mówicie "TIRów". Zacznijmy od tego, że nie prawidłowo jest mówić "Kierowca TIRa" , zresztą poczytajcie
hahahaha!!!

Chcesz powiedzieć, że wypadki występują z powodu małej pensji? Zapytaj się np policjanta, co było powodem wypadku. Raczej nie odpowie "niska pensja" :D

Co do kierowców jak to Wy mówicie "TIRów". Zacznijmy od tego, że nie prawidłowo jest mówić "Kierowca TIRa" , zresztą poczytajcie sobie na google co w ogóle oznacza skrót TIR. Oni robią codziennie 300 lub więcej km z prędkością max 90km/h (a nie tak jak w którymś z pierwszych postów napisano "ograniczyć kierowcom TIRów prędkość do 100/110km/h" ) pojazdem o dużej masie (ponad 50 ton). To nie jest to samo co jazda "osobówką". Osobiście jeżdżę wywrotką starą jak świat i możecie być pewni, że styl jazdy "codziennych" kierowców jest STRASZNY! to, że (jak to wielce oburzeni byliście) ktoś wyprzedza na podwójnej ciągłej to jeszcze nic... Ba, powiem nawet , że jest to norma!

Pojeździjcie i zobaczcie sami. Co do przedstawicieli handlowych...... Pośpiech , pośpiech i jeszcze raz pośpiech. A że zatrudniają młodych i w dużym procencie narwanych kierowców którym dawane są auta służbowe, to tak to wygląda że później same wypadki.

P.S.
Stwierdzenie "jeżdżą szybko (...) ale bezpiecznie" jest totalnym nonsensem! To pojedź szybko, ale bezpiecznie na zakręcie albo na oblodzonej jezdni :) Bezpieczny to dopiero będziesz jak zatrzymasz się "dupą" na drzewie.


Z poważaniem,
Kierowca zawodowy
~sam
W umowie między rządem Belki a spółką Stalexport Autostrada Małopolska znalazł się w 2005 roku zapis, że w promieniu 30 km od autostrady A4 nie można budować dróg krajowych ani nie można ich remontować. Inaczej skarb państwa będzie musiał płacić SAM odszkodowanie.
Jaworzno od kilku lat realizuje projekt "Miasto Twarzą do
W umowie między rządem Belki a spółką Stalexport Autostrada Małopolska znalazł się w 2005 roku zapis, że w promieniu 30 km od autostrady A4 nie można budować dróg krajowych ani nie można ich remontować. Inaczej skarb państwa będzie musiał płacić SAM odszkodowanie.
Jaworzno od kilku lat realizuje projekt "Miasto Twarzą do Autostrady A4", w ramach którego powstała w mieście m.in. nowa trasa. W efekcie kierowcy, którzy jadą do Krakowa i chcą ominąć płatną autostradę, mają ułatwiony przejazd przez Jaworzno. Władze miasta chcą kontynuować projekt i remontować drogę krajową nr 79. Okazało się jednak, że na zaplanowane już prace miasto nie otrzyma 254 mln zł unijnych dotacji.
Urzędnicy z utworzonego przez ministra infrastruktury Cezary Grabarczyk Centrum Unijnych Projektów Transportowych uznali, że DK-79 nie jest tzw. paneuropejskim korytarzem transportowym i z tego powodu dotacja na remont się Jaworznu nie należy.
To nie przekonuje prezydent Jaworzna Silberta, który przypomina, że wcześniej miasto dostawało unijne pieniądze na ten projekt i żadnych wątpliwości nie było.
~Robert
ostatnio jakiś szaleniec od czekoladek ,wyprzedzał mnie (jeżdze toyota avensis) czerwonym seicento ,w miejscu gdzie była ciągła linia i ograniczenie do 50 km/h.Ci ludzie to potencjalni zabójcy.
~neon
jesli wyprzedzal w seicento, to raczej potencjalny samobojca, a nie zabojca....
~Antyzabójca
"ostatnio jakiś szaleniec od czekoladek ,wyprzedzał mnie (jeżdze toyota avensis) czerwonym seicento ,w miejscu gdzie była ciągła linia i ograniczenie do 50 km/h.Ci ludzie to potencjalni zabójcy."


Ty kolego też jesteś potencjalnym zabójcą mimo, że jeździsz toyotą i to na dodatek avensis. Kierowca seicento oczywiście
"ostatnio jakiś szaleniec od czekoladek ,wyprzedzał mnie (jeżdze toyota avensis) czerwonym seicento ,w miejscu gdzie była ciągła linia i ograniczenie do 50 km/h.Ci ludzie to potencjalni zabójcy."


Ty kolego też jesteś potencjalnym zabójcą mimo, że jeździsz toyotą i to na dodatek avensis. Kierowca seicento oczywiście przegiął zdecydowanie przy czym przemawia pezez Ciebie zwykła hipokryzja a może Ty zawsze jeździsz przepisowo swoją toyotą i zawsze postępujesz zgodnie z 10-cioma przykazaniami. Zakładam, że nie. Każdy z nas myli się na drodze czaem z nieuwagi, czasem z przemęczenia a innym razem z głupoty itp.. Generalizowanie i zakładanie, że jakaś grupa zawodowa kierowców to potencjalni zabójcy jest błędne. Każdy kierowca jest potencjalnym zagrożeniem. Nawet taki, który porusza się prawidłowo w skrajnych przypadkach. Przedstawiciele a w zasadzie pewien % z nich przesadzają ale robią to również kierowcy TIR, BUS, jeep, zwykli itd. Meritum sprawy jest jednak wiek kierowcy. Młodzieniaszki często mocniej przeceniają swoje możliwości niż starsi kierowcy. Jest to widoczne gołym okiem co nie oznacza, że należy ich dyskryminować ale edukować. Ile to razy byłem wyprzedzany w miejscach niedozwolonych przez różnej maści kierowców, którzy zemścili przez CB-radio na mnie, że jadę za wolno a przecież "jest czysto". Za wolno oznaczało przepisowo, no prawie przepisowo, w terenie zabudowanym 60km/h podczas dnia. Inna historia, że wg pewnych specjalistów bardzo wiele znaków drogowych w Polsce jest źle ustawionych. Na zakończenie powiem, że taka niewielka rzecz jak CB-radio oprócz tego, że jest bardzo przedatna, uczy też pokory jazdy. Kierowca z CB już nie jest taki anonimowy. Bierze udział w pewnej społeczności i większość dostosowuje się do niej.
~paffel
kaganiec im zalozyc jak na TIRy , 100 - 110 km /h maximum
i niech sie tocza , bedzie bezpieczniej .
tak zalatwili kierowcow busow - wizz air krakow - katowice , i jest spokoj , nie brykaja
jada rowno
~pbd.org.pl
Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego profesjonalnie zajmuje się wdrażaniem kompleksowych, długofalowych programów edukacyjno-szkoleniowych dla kierowców użytkujących samochody wykorzystywane w celach biznesowych. W większości przypadków, głównym problemem firm w zmniejszaniu szkodowości jest niski (lub w ogóle Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego profesjonalnie zajmuje się wdrażaniem kompleksowych, długofalowych programów edukacyjno-szkoleniowych dla kierowców użytkujących samochody wykorzystywane w celach biznesowych. W większości przypadków, głównym problemem firm w zmniejszaniu szkodowości jest niski (lub w ogóle brak) wewnętrznej kultury organizacji w zakresie bezpieczeństwa. Stowarzyszenie przekonuje zarządy i właścicieli firm jak ważny jest to obszar ich biznesu i jak duża, osobista odpowiedzialność zarządu za zaniechania działań w obszarze bezpieczeńśtwa kierowców. Mając zielone światło od Zarządu firmy można w znaczący sposób poprawić bezpieczeństwo kierowców i zwiększyć zyski firmy. Polecam program Bezpieczna flota www_pbd_org_pl
~JK
Dywagacje,dywagacje,dywagacje..... i koszt społeczny śmierci 1 mln - doprawdy śmieszne. A gdzie o jakości dróg, autostradach, obwodnicach itp. A chociażby droga krajowa nr 8 do Wrocławia prowadzi przez miateczka i wsie. Podróż służbowa to nie wycieczka, a czas to pieniądz.
~c123
Pogoń za pieniądzem... Albo z powodu wewnętrznych ambicji, albo z powodu chciwości pracodawcy.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki