Spółka jednocześnie podsumowała wyniki swojej działalności. W 2004 roku na własnych i dzierżawionych statkach Pol-Euro przewiozło niemal ćwierć miliona ton ładunków. To wzrost o ponad 100 procent w stosunku do roku 2003. Przewozy na własny rachunek oraz efektywne wykorzystanie tonażu zatrudnionego w czarterach u operatorów zewnętrznych przełożyły się także na dobre wyniki finansowe spółki. Firma po raz pierwszy w swojej krótkiej historii odnotowała zysk. Na koniec roku 2004 przychody ze sprzedaży wyniosły 39,1 mln zł i były o 52 procent wyższe niż w 2003 roku. Ostatecznie POL-Euro zamknęło 2004 rok zyskiem w wysokości 2,5 mln zł, podczas gdy w roku 2003 straciło 1,6 mln zł. - Cieszy nas niezmiernie fakt, że spółka zaczęła generować zyski - mówi Anna Malewicz, przewodnicząca rady nadzorczej spółki POL-Euro i członek zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). - Firma z wysoką dynamiką przychodów i zysków pozytywnie wyróżnia się na tle spółek będących w posiadaniu ARP. Czynnikiem decydującym o sukcesie jest przede wszystkim kadra menedżerska spółki, która potrafiła efektywnie wykorzystać jej majątek. Mam nadzieję, że rok 2005 będzie równie udany pod względem wyników finansowych. Wzrost przewozów POL-Euro objął wszystkie grupy ładunków, czyli polski handel zagraniczny, tranzyt oraz ładunki przewożone między obcymi portami. - Decydujący wpływ na poprawę wyników miała zmiana strategii zarządzania spółką, która została oparta na aktywizacji własnej działalności, polegającej na bezpośredniej eksploatacji statków oraz na poszukiwaniu efektywnego zatrudnienia dla posiadanego tonażu w oparciu o dużo zyskowniejsze czartery na czas - podkreśla Aldona Wojtczak, prezes zarządu POL-Euro. Spółka POL-Euro Linie Żeglugowe powstała 8 grudnia 2002 roku w wyniku restrukturyzacji finansowej Grupy Polskich Linii Oceanicznych. POL-Euro jest w 100 proc. własnością Agencji Rozwoju Przemysłu, reprezentującej Skarb Państwa. Spółka dysponuje czterema statkami: jednym ro-ro oraz trzema jednostkami konwencjonalnymi, z których dwa są własnością spółki, a jeden jest przez nią czarterowany.
Dziennik Bałtycki
Szymon Szadurski




























































