2007-03-12 06:33 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Słabe punkty sądów 24-godzinnych
"Gazeta Prawna" wskazuje na zagrożenia i słabe punkty związane z wchodzącymi dziś w życie przepisami o sądach 24-godzinnych. Dziennik podkreśla, że sukces działania trybu przyspieszonego polega przede wszystkim na wygraniu z czasem.
Zgodnie z przepisami policja i prokuratura będą miały, 48 godzin, by zatrzymanego na gorącym uczynku w tak zwanej łatwo dowodowo sprawie przekazać sądowi i sformułować wniosek, który zastąpi akt oskarżenia. Sąd będzie miał na wydanie wyroku 24 godziny. Jeżeli w ciągu 72 godzin od momentu zatrzymania nie uda się osądzić sprawy, zostanie ona przekazana do normalnego trybu.
"Gazeta Prawna" pisze, że mimo iż środowisko adwokackie zadeklarowało pełne zaangażowanie w operację sądy 24-godzinne, problemem może być niewystarczająca liczba adwokatów lub ich brak w małych ośrodkach. Tak jest na przykład w Wałczu w województwie zachodniopomorskim, gdzie nie ma ani jednego adwokata.
Podobny problem jak z adwokatami sądy mogą mieć z prokuratorami i biegłymi sądowymi. Przykładowo w miejscowości Ryki na Lubelszyźnie, gdzie mieści się ośrodek sądowy, nie mieszka żaden prokurator, co będzie się wiązało z koniecznościa dojazdu prokuratorów z innych miejscowości. Podobnie sprawa wygląda z biegłymi sądowymi.
"Gazeta Prawna" obawia się również o drożność systemu udostępniania prokuratorom informacji o przeszłości karnej zatrzymanego, zwłaszcza podczas sobotnio-niedzielnych rozgrywek sportowych. W tym czasie popełnianych jest najwięcej przestępstw o charakterze chuligańskim, co będzie powodowało zwiększenie liczby zapytań o karalność zatrzymanych.
Więcej o wątpliwościach związanych z wchodzącą w życie procedurą sądów 24-godzinnych - w "Gazecie Prawnej".
GP/kal
Zgodnie z przepisami policja i prokuratura będą miały, 48 godzin, by zatrzymanego na gorącym uczynku w tak zwanej łatwo dowodowo sprawie przekazać sądowi i sformułować wniosek, który zastąpi akt oskarżenia. Sąd będzie miał na wydanie wyroku 24 godziny. Jeżeli w ciągu 72 godzin od momentu zatrzymania nie uda się osądzić sprawy, zostanie ona przekazana do normalnego trybu.
"Gazeta Prawna" pisze, że mimo iż środowisko adwokackie zadeklarowało pełne zaangażowanie w operację sądy 24-godzinne, problemem może być niewystarczająca liczba adwokatów lub ich brak w małych ośrodkach. Tak jest na przykład w Wałczu w województwie zachodniopomorskim, gdzie nie ma ani jednego adwokata.
Podobny problem jak z adwokatami sądy mogą mieć z prokuratorami i biegłymi sądowymi. Przykładowo w miejscowości Ryki na Lubelszyźnie, gdzie mieści się ośrodek sądowy, nie mieszka żaden prokurator, co będzie się wiązało z koniecznościa dojazdu prokuratorów z innych miejscowości. Podobnie sprawa wygląda z biegłymi sądowymi.
"Gazeta Prawna" obawia się również o drożność systemu udostępniania prokuratorom informacji o przeszłości karnej zatrzymanego, zwłaszcza podczas sobotnio-niedzielnych rozgrywek sportowych. W tym czasie popełnianych jest najwięcej przestępstw o charakterze chuligańskim, co będzie powodowało zwiększenie liczby zapytań o karalność zatrzymanych.
Więcej o wątpliwościach związanych z wchodzącą w życie procedurą sądów 24-godzinnych - w "Gazecie Prawnej".
GP/kal








Dodaj komentarz