2009-01-08 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
Sieć łódzkiego Trolla
Znana łódzka marka odzieżowa Troll będzie mieć własny portal
społecznościowy. "Nosicielki" Trolla poplotkują w Internecie o ciuchach,
pogadają o życiu, a może przy okazji coś kupią. Firma liczy, że w ten
sposób nie tylko przywiąże do siebie grupę wiernych klientek, ale też
zbada ich upodobania. Specjaliści od marketingu nie mają złudzeń: w dobie
kryzysu podobnie będzie robić coraz więcej firm.
- Portal chcemy uruchomić w drugim kwartale tego roku - mówi Robert Kozielski, wiceprezes spółki Redan, do której należy Troll. - Będzie tam forum, blogi, możliwość wymiany zdjęć i filmów, choć oczywiście nie chcemy być drugim Youtube. Zamierzamy zachęcić klientki do dyskusji nad modą, a nawet szerzej - nad stylem życia. Marka Troll nie będzie tam prezentowana nachalnie, będziemy tylko częścią tej społeczności - tłumaczy Kozielski.
Jakich korzyści oczekuje Troll? Po pierwsze, na stronie będą bezpośrednie linki do sklepu internetowego tej marki. Łódzka firma liczy, że odniesie on sukces nie mniejszy niż sklep Top Secret (innej marki Redanu), który od założenia we wrześniu notuje comiesięczne wzrosty sprzedaży rzędu 100 procent. Po drugie, za pomocą portalu Troll chce zmieniać wizerunek marki, która obecnie ma być przeznaczona dla nieco starszych odbiorców. Po trzecie wreszcie, firma będzie zbierać informacje na temat klientów: jak żyją, co ich interesuje, co myślą o modzie i konkretnych ubraniach Trolla. Redan chce sprawdzić, czy jego projektanci dobrze prognozują młodzieżowe trendy, czy tylko tak im się wydaje.
- Firma, która zbuduje społeczność, może liczyć na stworzenie grona lojalnych klientów. Mając pewną "władzę" nad nimi, może zaś zebrać informacje na temat gustów, preferencji. To niemal darmowe badanie marketingowe - mówi Wojciech Gustowski, autor książki o społecznościach internetowych w nowoczesnym marketingu. - Firma odzieżowa może zapytać klientki, czego dokładnie oczekują. W ten sposób rozwiązuje się problem nietrafionych kolekcji. A może poprosić dziewczyny, by same coś zaprojektowały? To się sprawdza, podam przykład. Dla firmy Procter&Gamble pracowało kiedyś 1,5 tysiąca chemików, zajmujących się nowymi produktami. To jednak nie zaspokajało potrzeb koncernu, który w końcu zwrócił się o pomoc na branżowym portalu społecznościowym. Dziś na rzecz P&G pracuje kilkadziesiąt tysięcy chemików z całego świata, którzy z zewnątrz, za odpowiednią zapłatą, opracowują różne receptury. Z kolei duńska firma Lego zaprasza na swój portal, gdzie każdy może zaprojektować swój zestaw klocków, a później go kupić - dodaje Gutowski.
Eksperci prognozują, że rola niestandardowych, internetowych metod marketingowych będzie rosła w 2009 roku. Mamy kryzys, większość firm zapowiada ostre cięcie budżetów reklamowych. Jedynym medium, na które wzrosły ostatnio nakłady (i to o 50-60 proc. w skali ogólnopolskiej) jest Internet. Przy czym coraz mniej firm będzie inwestować w tradycyjne reklamy w sieci. Doświadczenie pokazuje, że są one coraz mniej skuteczne. Większość użytkowników ich nie zauważa, a jeśli nachalnie zasłaniają obraz, od razu szukamy krzyżyka, zamykającego reklamę. Dlatego też nacisk kładziony będzie na mniej nachalną komunikację za pomocą portali społecznościowych. Zwłaszcza że badania pokazują ograniczoną siłę oddziaływania reklam telewizyjnych - skierowanych do wszystkich, czyli do nikogo. Jeden z domów mediowych zdradził niedawno, że aż 43 proc. reklam emitowanych w polskich programach nie ma ani jednego widza...
Na rzecz nowych metod przemawiają też koszty. Za dużą kampanię telewizyjną koncerny telekomunikacyjne płacą około 20 mln zł. Planując niewielki cykl, trzeba przygotować przynajmniej milion zł. W czasie największej oglądalności 30-sekundowy spot kosztuje 60-80 tysięcy złotych. Tymczasem koszt założenia portalu społecznościowego to zaledwie 20-40 tysięcy zł.
Oprócz budowania własnych portali, firmy będą też coraz intensywniej lansować się w szerszych społecznościach internetowych, takich jak Nasza-klasa czy Szafa.pl. Oba popularne portale oferują komercyjną usługę profili sponsorowanych.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
- Portal chcemy uruchomić w drugim kwartale tego roku - mówi Robert Kozielski, wiceprezes spółki Redan, do której należy Troll. - Będzie tam forum, blogi, możliwość wymiany zdjęć i filmów, choć oczywiście nie chcemy być drugim Youtube. Zamierzamy zachęcić klientki do dyskusji nad modą, a nawet szerzej - nad stylem życia. Marka Troll nie będzie tam prezentowana nachalnie, będziemy tylko częścią tej społeczności - tłumaczy Kozielski.
Jakich korzyści oczekuje Troll? Po pierwsze, na stronie będą bezpośrednie linki do sklepu internetowego tej marki. Łódzka firma liczy, że odniesie on sukces nie mniejszy niż sklep Top Secret (innej marki Redanu), który od założenia we wrześniu notuje comiesięczne wzrosty sprzedaży rzędu 100 procent. Po drugie, za pomocą portalu Troll chce zmieniać wizerunek marki, która obecnie ma być przeznaczona dla nieco starszych odbiorców. Po trzecie wreszcie, firma będzie zbierać informacje na temat klientów: jak żyją, co ich interesuje, co myślą o modzie i konkretnych ubraniach Trolla. Redan chce sprawdzić, czy jego projektanci dobrze prognozują młodzieżowe trendy, czy tylko tak im się wydaje.
- Firma, która zbuduje społeczność, może liczyć na stworzenie grona lojalnych klientów. Mając pewną "władzę" nad nimi, może zaś zebrać informacje na temat gustów, preferencji. To niemal darmowe badanie marketingowe - mówi Wojciech Gustowski, autor książki o społecznościach internetowych w nowoczesnym marketingu. - Firma odzieżowa może zapytać klientki, czego dokładnie oczekują. W ten sposób rozwiązuje się problem nietrafionych kolekcji. A może poprosić dziewczyny, by same coś zaprojektowały? To się sprawdza, podam przykład. Dla firmy Procter&Gamble pracowało kiedyś 1,5 tysiąca chemików, zajmujących się nowymi produktami. To jednak nie zaspokajało potrzeb koncernu, który w końcu zwrócił się o pomoc na branżowym portalu społecznościowym. Dziś na rzecz P&G pracuje kilkadziesiąt tysięcy chemików z całego świata, którzy z zewnątrz, za odpowiednią zapłatą, opracowują różne receptury. Z kolei duńska firma Lego zaprasza na swój portal, gdzie każdy może zaprojektować swój zestaw klocków, a później go kupić - dodaje Gutowski.
Eksperci prognozują, że rola niestandardowych, internetowych metod marketingowych będzie rosła w 2009 roku. Mamy kryzys, większość firm zapowiada ostre cięcie budżetów reklamowych. Jedynym medium, na które wzrosły ostatnio nakłady (i to o 50-60 proc. w skali ogólnopolskiej) jest Internet. Przy czym coraz mniej firm będzie inwestować w tradycyjne reklamy w sieci. Doświadczenie pokazuje, że są one coraz mniej skuteczne. Większość użytkowników ich nie zauważa, a jeśli nachalnie zasłaniają obraz, od razu szukamy krzyżyka, zamykającego reklamę. Dlatego też nacisk kładziony będzie na mniej nachalną komunikację za pomocą portali społecznościowych. Zwłaszcza że badania pokazują ograniczoną siłę oddziaływania reklam telewizyjnych - skierowanych do wszystkich, czyli do nikogo. Jeden z domów mediowych zdradził niedawno, że aż 43 proc. reklam emitowanych w polskich programach nie ma ani jednego widza...
Na rzecz nowych metod przemawiają też koszty. Za dużą kampanię telewizyjną koncerny telekomunikacyjne płacą około 20 mln zł. Planując niewielki cykl, trzeba przygotować przynajmniej milion zł. W czasie największej oglądalności 30-sekundowy spot kosztuje 60-80 tysięcy złotych. Tymczasem koszt założenia portalu społecznościowego to zaledwie 20-40 tysięcy zł.
Oprócz budowania własnych portali, firmy będą też coraz intensywniej lansować się w szerszych społecznościach internetowych, takich jak Nasza-klasa czy Szafa.pl. Oba popularne portale oferują komercyjną usługę profili sponsorowanych.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka








Dodaj komentarz