

Komendant londyńskiej policji poparł przywrócenie ścisłej kontroli nad podejrzanymi o radykalizm islamski, co zapowiada brytyjski rząd. Sir Bernard Hogan-Howe idzie jednak dalej mówiąc, że brytyjskim dżihadystom należy też odbierać paszporty, a nawet obywatelstwo.
Tak zwane "nakazy kontroli", wprowadzone przez poprzedni rząd Partii Pracy po zamachach na londyńskie metro latem 2005 roku, obejmowały zakaz poruszania się podejrzanych poza wyznaczonym terenem i czasem, zakaz kontaktów z określonymi osobami i ugrupowaniami oraz podróży zagranicznych. Ale po dojściu do władzy konserwatystów w 2010 roku zastąpiono je łagodniejszymi przepisami.
Teraz szef Scotland Yardu poparł postulat przywrócenia czegoś w rodzaju "nakazów kontroli". Jak powiedział lokalnej londyńskiej radiostacji LBC, nie należy wypuszczać z kraju potencjalnych dżihadystów, a tym bardziej wpuszczać spowrotem do kraju, po powrocie z Iraku i Syrii. "Wydaje mi się, że posiadać paszport i być obywatelem tego kraju to przywilej, a jeśli ktoś walczy za granicą w imieniu innego państwa, to oznacza, że dokonał wyboru" - powiedział Bernard Hogan-Howe.
Z podobnym postulatem wystąpił już lider partii UKIP, Nigel Farage. A burmistrz Londynu Boris Johnson proponuje zmienić prawo w ten sposób, aby automatycznie uznawać powracających z Syrii i Iraku za terrorystów i złożyć na nich ciężar udowodnienia, że są niewinni.
Według oficjalnych ocen rządowych, w Iraku i Syrii walczy około 500 brytyjskich dzihadystów.
Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Grzegorz Drymer/Londyn/em/



























































