REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rząd zniesie habilitację i wprowadzi ocenę wykładowców

2008-04-17 05:00
publikacja
2008-04-17 05:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Większa dostępność kredytów studenckich, wprowadzenie konkursów na stypendia naukowe i zniesienie kolokwium habilitacyjnego, to propozycje zmian przedstawione przez rząd.

Nie może być tak, że amerykański noblista czy znakomity historyk Norman Davies, aby prowadzić przewód doktorski w Polsce, muszą uzyskać habilitację - powiedział wczoraj premier Donald Tusk podczas prezentacji założeń reformy szkolnictwa wyższego.

Dlatego rząd chce jej likwidacji. Równocześnie mają być wprowadzone tzw. uprawnienia promotorskie. Będzie je przyznawać specjalna komisja na podstawie dorobku naukowego.

- Norman Davies będzie zatem musiał otrzymać takie uprawnienie, by prowadzić u nas doktorat - tłumaczy profesor Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich.

Profesor Włodzimierz Kurnik, rektor Politechniki Warszawskiej, obawia się, że po zniesieniu habilitacji, zmniejszy się znaczenie tytułu naukowego profesor. To ułatwi szkołom prywatnym otrzymanie uprawnień do prowadzenia studiów licencjackich i magisterskich.

Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, podkreśla, że zostanie podwyższony poziom studiów doktoranckich, a postępy dydaktyczne i naukowe nauczycieli akademickich będą oceniane co dwa lata. Ocena będzie podstawą przedłużenia zatrudnienia. Z kolei stanowiska kierownicze na uczelniach (kierownicy katedr, zakładów) będą obsadzane w jawnych, otwartych, międzynarodowych konkursach. Wykładowcy mają być zatrudniani na kontrakty.

Ponadto premier Donald Tusk zapowiedział, że o przyznaniu kredytu studenckiego będzie decydować posiadanie indeksu. Obecnie zależy to od dochodów. Ma to zwiększyć dostępność studiów. Trudniej będzie jednak otrzymać stypendium naukowe. Będzie ono przyznawane w drodze konkursu najlepszym studentom.



Autor: Jolanta Góra
Źródło:
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~Antek
Jestem świeżo upieczonym doktorem i myślę, że sprawa ze zniesie habilitacji jest słuszna. Natomiast niepokoi mnie fakt iż nauczyciele akademiccy będą oceniani co dwa lata, a ocena będzie podstawą przedłużenia zatrudnienia(umowa o pracę na 2 lata?). Przy tego typu działaniu 2 letni okres zatrudnienia spowoduje iż młody pracownik nie Jestem świeżo upieczonym doktorem i myślę, że sprawa ze zniesie habilitacji jest słuszna. Natomiast niepokoi mnie fakt iż nauczyciele akademiccy będą oceniani co dwa lata, a ocena będzie podstawą przedłużenia zatrudnienia(umowa o pracę na 2 lata?). Przy tego typu działaniu 2 letni okres zatrudnienia spowoduje iż młody pracownik nie uzyska możliwości wzięcia kredytu na mieszkanie, samochód itd., a to chyba bezsens!!! Więc jak bedzie żył?
~naukowiec
Znakomita większość środowiska naukowego oczekuje zmian. Tylko profesura, tj. grupa "uwłaszczona" przez CK - relikt PRL-u, który nadawał habilitacje i wnioskował profesury za zasługi dla myśli marksistowskiej - marzy o jednym: aby było tak jak dotąd, ale "jeszcze bardziej" (za Dornem). Oznacza to spokojne życie Znakomita większość środowiska naukowego oczekuje zmian. Tylko profesura, tj. grupa "uwłaszczona" przez CK - relikt PRL-u, który nadawał habilitacje i wnioskował profesury za zasługi dla myśli marksistowskiej - marzy o jednym: aby było tak jak dotąd, ale "jeszcze bardziej" (za Dornem). Oznacza to spokojne życie na kilku etatach, na których nawet nie trzeba NIC robić tylko "sprzedać" nazwisko (raczej tytuł). Reformy mogą zatrząść tym RYNKIEM profesorskim - stąd taki krzyk. Dotąd do samodzielności naukowej "uchylali furtkę" jedynie sługusom, którzy powielali ich poglądy sprzed lat -także w ekonomii - sic!!! Profesurze zależy na jedym: chcą LIMITOWAĆ dostęp do pełnienia funcji w nauce i edukacji! I to oni chcą mieć na to wpływ. A w czym zaszkodzi nauce duża liczba naukowców - mniej mądrzy i tak "prochu nie wymyślą" i nikt ich nie zatrudni jeśli będzie ich wielu. Teraz każdego o każdego samodzielnego naukowca (najczęściej "pseudo") biją się uczelnie i słono im płacą. Boją się więc, że pojawi się konkurencja i nie będzie miejsca dla słabych obecnych profesorów. To podobnie jak lobby prawnicze walczy z szerokim dostępem do zawodu, ale kto zatrudni słabego adwokata? Tylko radykalne przecięcie pępowiny może uzdrowić dotąd panujące chore układy w nauce. Warunkiem jest jednak likwidacja CK - źle oceniona ostatnio przez NIK, m.in. za brak mechanizmów do obiektywnego oceniania kandydatów do stopni i tytułu naukowego. Nie jest to niezależna instytucja, gdyż jej Sekcje to towarzystwa wzajemnej adoracji.
Odwagi Panie Premierze: PO popiera większość środowiska naukowego, w którym pofesura - jak dotąd -wcale nie jest liczną grupą, bo sami tego dopilnowali (jak wojsko, to nie tylko generalicja)!!!

Powiązane: Studia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki