"Polska wyraża poparcie dla wszelkich inicjatyw mających na celu wypracowanie jak najlepszych standardów wdrażania praw własności intelektualnej oraz wymianę doświadczeń" - między innymi takie zdanie można było znaleźć w ujawnionych dokumentach. Jednocześnie strona polska była instruowana, by zakres ACTA nie wykraczał poza ramy przyjęte przez umowy międzynarodowe dotyczące m.in. liczby podmiotów uprawnionych do wynagradzania z tytułu praw autorskich, praw pokrewnych i znaków towarowych. Polscy negocjatorzy mieli również starać się, by umowa nie miała zastosowań do praw patentowych.
Instrukcja zawierała też kontrowersyjny zapis, którego zastosowanie stało się jednym z powodów protestów internautów: "Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami pomiędzy negocjującymi stronami, projekty poszczególnych rozdziałów nie powinny być udostępniane poza kręgi administracji publicznej. Uniemożliwia to przeprowadzenie konsultacji społecznych tych dokumentów. Może także spowodować niejasności w przypadku ewentualnego pojawienia się wniosku o ich udostępnienie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej".
Strona polska miała również kilka zastrzeżeń do ACTA. Dotyczyły one przede wszystkim kwestii procedur i środków karnych, które wg polskiej strony nie powinny być regulowane bezpośrednio przez umowę. Jednocześnie żądano doprecyzowania pojęć, które określały niektóre przestępstwa. Polacy sprzeciwiali się również kryminalizacji nagrywania filmów kamerą w kinie.
Pod wpływem społecznych protestów rząd przed kilkoma dniami zawiesił proces ratyfikacji podpisanej wcześniej umowy ACTA. Donald Tusk zapowiedział, że ratyfikacja zostanie wstrzymana przynajmniej do końca roku i nie wykluczył, że nie będzie jej w ogóle.
/ms, media



























































