2008-03-09 09:00 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Rozpoczęły się wybory parlamentarne w Hiszpanii
Dziś w Hiszpanii wybory parlamentarne. 35 milionów uprawnionych do głosowania obywateli tego kraju zdecyduje, czy oddada głosy na obecnie rządzącą Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą czy powierzy rządy opozycyjnej Partii Ludowej.
Obozy lewicy i prawicy mają niemal równe szanse. Wprawdzie ostatnie sondaże wskazywały na przewagę socjaldemokratów nad Partią Ludową, ale jest ona niewielka: od trzech do pięciu punktów procentowych, a więc w granicach błędu statystycznego i dziś wszystko się jeszcze może zdarzyć.
Komentatorzy zastanawiają się, jak na wynik wyborów może wpłynąć zamach w Kraju Basków, w którym na dwa dni przed wyborami zginął były socjalistyczny radny. Rząd obarczył odpowiedzialnością za zamach baskijskich separatystów z ETA.
Eksperci przypominają, że równo cztery lata temu, wyborcy zdecydowali się oddać władzę socjalistom po zamachu al-Kaidy w madryckim metrze, gdzie zginęło 191 osób. Masakra wymierzona w prawicowy rząd za wysłanie wojsk do Iraku oraz dwudniowy upór premiera José Marii Aznara, że zamachu dokonała ETA, a nie islamiści, odebrały Partii Ludowej niemal pewne trzecie z rzędu zwycięstwo. Władzę zdobyli przeciwni udziałowi Hiszpanii w wojnie w Iraku socjaliści.
Teraz sytuacja się odwróciła. To socjalistyczny premier Jose Luis Zapatero może zostać ukarany za prowadzenie sekretnych negocjacji z terrorystami, dopóki ci nie zerwali rozejmu i rozmów, wysadzając bombę na lotnisku w Madrycie. Opozycja, Kościół i spora część społeczeństwa gwałtownie krytykowały wówczas rząd za układanie się z terrorystami.
Kogo tym razem poprą Hiszpanie, dowiemy się dziś o godzinie 20-ej, gdy pojawią się pierwsze sondażowe wyniki głosowania.
Obozy lewicy i prawicy mają niemal równe szanse. Wprawdzie ostatnie sondaże wskazywały na przewagę socjaldemokratów nad Partią Ludową, ale jest ona niewielka: od trzech do pięciu punktów procentowych, a więc w granicach błędu statystycznego i dziś wszystko się jeszcze może zdarzyć.
Komentatorzy zastanawiają się, jak na wynik wyborów może wpłynąć zamach w Kraju Basków, w którym na dwa dni przed wyborami zginął były socjalistyczny radny. Rząd obarczył odpowiedzialnością za zamach baskijskich separatystów z ETA.
Eksperci przypominają, że równo cztery lata temu, wyborcy zdecydowali się oddać władzę socjalistom po zamachu al-Kaidy w madryckim metrze, gdzie zginęło 191 osób. Masakra wymierzona w prawicowy rząd za wysłanie wojsk do Iraku oraz dwudniowy upór premiera José Marii Aznara, że zamachu dokonała ETA, a nie islamiści, odebrały Partii Ludowej niemal pewne trzecie z rzędu zwycięstwo. Władzę zdobyli przeciwni udziałowi Hiszpanii w wojnie w Iraku socjaliści.
Teraz sytuacja się odwróciła. To socjalistyczny premier Jose Luis Zapatero może zostać ukarany za prowadzenie sekretnych negocjacji z terrorystami, dopóki ci nie zerwali rozejmu i rozmów, wysadzając bombę na lotnisku w Madrycie. Opozycja, Kościół i spora część społeczeństwa gwałtownie krytykowały wówczas rząd za układanie się z terrorystami.
Kogo tym razem poprą Hiszpanie, dowiemy się dziś o godzinie 20-ej, gdy pojawią się pierwsze sondażowe wyniki głosowania.


Dodaj komentarz