Początek roku nie przyniósł zahamowania trendu spadkowego naszej waluty. Złoty nadal słabł. Euro maksymalnie wyceniane było w piątek na ponad 4,19 zł, a za dolara przez chwilę trzeba było płacić 3 zł. Najwięcej złoty stracił jednak wobec franka szwajcarskiego, który kosztował nawet prawie 2,82 zł.
Wycena ulubionej waluty zadłużających się na mieszkania powyżej 2,8 zł powoli staje się normą. Granica ta została przekroczona w ostatnim dniu 2008 r. Jeszcze na koniec listopada frank kosztował 2,42 zł, a w lipcu mniej niż 2 zł. Przed weekendem rekordowy kurs sprzedaży pojawił się w DomBanku – 2,96 zł.
Skok kursu franka pustoszy portfele kredytobiorców. Ponad pół miliona Polaków na koniec listopada miało do oddania ok. 115 mld zł kredytów na nieruchomości w walutach obcych (to niemal dwukrotnie więcej od wartości kredytów złotowych). Ponad 90 proc. tej kwoty przypada na franki.
Rata 30-letniego kredytu we franku na 300 tys. zł wzrosła od listopada do grudnia o 100 zł do 1578 zł. I gdyby nie drastyczne cięcia stóp Narodowego Banku Szwajcarii do 0,5 pkt proc., biorący ten kredyt w lipcu z ratą 1474 zł dziś mieliby do zapłacenia o 600 zł więcej. Zaskoczenie jest tym większe, że wielu spłacających kredyt nie spotkało się jeszcze z takimi notowaniami. Ostatni raz ok. 2,8 zł za franka płaciło się w czwartym kwartale 2004 r. – czyli przed boomem na finansowanie nieruchomości.
Czy notowania franka dalej będą dostarczały powodów do zmartwień? Wszystko zależy od sentymentu do naszego kraju i zawirowań na rynkach międzynarodowych. – Frank postrzegany jest przez inwestorów jako waluta na trudne czasy i zyskuje w momentach wzrostu napięć geopolitycznych czy też kryzysowych – wyjaśnia Piotr Bujak, starszy ekonomista BZ WBK. Zdaniem Marcina Kiepasa analityk X-Trade Brokers do obecnych zmian na rynku walutowym należy jednak podchodzić z rezerwą. – Choć święta minęły, wciąż mamy do czynienia z niskimi obrotami. Do normy rynek zacznie wracać od przyszłego tygodnia i wtedy pokaże bardziej realną wycenę złotego – mówi Kiepas. – Choć zmienność i nerwowość dalej nam będą towarzyszyć – dodaje.
Halina Kochalska
Więcej na ten temat





























































