REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rosną raty od kredytów mieszkaniowych

2009-01-03 10:20
publikacja
2009-01-03 10:20
Dodaj Bankier.pl w Google
Złoty coraz słabszy. Notowania franka szwajcarskiego sięgają już 3 zł.

Początek roku nie przyniósł zahamowania trendu spadkowego naszej waluty. Złoty nadal słabł. Euro maksymalnie wyceniane było w piątek na ponad 4,19 zł, a za dolara przez chwilę trzeba było płacić 3 zł. Najwięcej złoty stracił jednak wobec franka szwajcarskiego, który kosztował nawet prawie 2,82 zł.

Wycena ulubionej waluty zadłużających się na mieszkania powyżej 2,8 zł powoli staje się normą. Granica ta została przekroczona w ostatnim dniu 2008 r. Jeszcze na koniec listopada frank kosztował 2,42 zł, a w lipcu mniej niż 2 zł. Przed weekendem rekordowy kurs sprzedaży pojawił się w DomBanku – 2,96 zł.

Skok kursu franka pustoszy portfele kredytobiorców. Ponad pół miliona Polaków na koniec listopada miało do oddania ok. 115 mld zł kredytów na nieruchomości w walutach obcych (to niemal dwukrotnie więcej od wartości kredytów złotowych). Ponad 90 proc. tej kwoty przypada na franki.

Rata 30-letniego kredytu we franku na 300 tys. zł wzrosła od listopada do grudnia o 100 zł do 1578 zł. I gdyby nie drastyczne cięcia stóp Narodowego Banku Szwajcarii do 0,5 pkt proc., biorący ten kredyt w lipcu z ratą 1474 zł dziś mieliby do zapłacenia o 600 zł więcej. Zaskoczenie jest tym większe, że wielu spłacających kredyt nie spotkało się jeszcze z takimi notowaniami. Ostatni raz ok. 2,8 zł za franka płaciło się w czwartym kwartale 2004 r. – czyli przed boomem na finansowanie nieruchomości.

Czy notowania franka dalej będą dostarczały powodów do zmartwień? Wszystko zależy od sentymentu do naszego kraju i zawirowań na rynkach międzynarodowych. – Frank postrzegany jest przez inwestorów jako waluta na trudne czasy i zyskuje w momentach wzrostu napięć geopolitycznych czy też kryzysowych – wyjaśnia Piotr Bujak, starszy ekonomista BZ WBK. Zdaniem Marcina Kiepasa analityk X-Trade Brokers do obecnych zmian na rynku walutowym należy jednak podchodzić z rezerwą. – Choć święta minęły, wciąż mamy do czynienia z niskimi obrotami. Do normy rynek zacznie wracać od przyszłego tygodnia i wtedy pokaże bardziej realną wycenę złotego – mówi Kiepas. – Choć zmienność i nerwowość dalej nam będą towarzyszyć – dodaje.

Halina Kochalska

Więcej na ten temat
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Chiny szykują się na wielki krach finansowy. "Kawaleria nie nadciąga"
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~nowa-hipoteka?
kredytobiorców zadłużonych w walutach do dodatkowych zastawów hipotecznych na innym niż kredytowane mienie jako dodatkowo zabezpieczenie roszczeń banków bo zadłużenie klientów w CHF od lata wzrosło o prawie 40%.
Wkrótce zacznie się rzeżnia kredytobiorców którzy nie będą już mieli czego zastawić. Zatem wniosek prosty a oczywisty
kredytobiorców zadłużonych w walutach do dodatkowych zastawów hipotecznych na innym niż kredytowane mienie jako dodatkowo zabezpieczenie roszczeń banków bo zadłużenie klientów w CHF od lata wzrosło o prawie 40%.
Wkrótce zacznie się rzeżnia kredytobiorców którzy nie będą już mieli czego zastawić. Zatem wniosek prosty a oczywisty (napisał tu chyba jakiś wczesniej komentator - chyba franek-kimono : masz zadłużenie w walucie i stać cię na spłaty rat ale gwarancji nie masz że bank nie przejmie mieszkania. Wkrótce ruszy na całego bankowa jatka nr. 5.
~logik
Wyobraź sobie tytuł: "Raty kredytów we frankach stabilne. Ponad 99% kredytobiorców spłaca w termine" Podtytuł "W 2009 wykonano kilanaście eksmisji w skali kraju". I gdzie tu sensacja? Zadłużyłem się w PLN, teraz refinansuje się w USD i też nie narzekam. Pozdrawiam.
~BAX
sensacja moze byc tylko wtedy jesli 20 procent tych biorocych kredyty straci swa dobra prace a to narazie w polsce nie grozi i branie kredytu dalej sie bedzie opłacało i tyle
~Joł odpowiada ~BAX
To się raczej nie opłaca, ale jak zarabiasz mało, to musisz brać kredyt na polepszenie bytu. Jak zarabiasz (masz) dużo to kredytu brać nie musisz. Czyli im biedniejszy kraj tym kolejka chetnych po pożyczkę więsza (tzw branie na krechę).
~Zbyszek odpowiada ~Joł
Ludzie, a złaszcza Ty Franku Kimono, po co siać niepokó? Mało to życie niesie różnych zmartwień? Będzie, jak będzie i nic na to nie poradzimy. Biorąc kredyt na 20-30 lat zawsze trzeba wziąć poprawkę na to, że będą w tym okresie bardziej i mniej korzystne czasy. To tak, jak z giełdą. Trzeba dbać o zdrowie, wciąż się dokształcać, podnośić Ludzie, a złaszcza Ty Franku Kimono, po co siać niepokó? Mało to życie niesie różnych zmartwień? Będzie, jak będzie i nic na to nie poradzimy. Biorąc kredyt na 20-30 lat zawsze trzeba wziąć poprawkę na to, że będą w tym okresie bardziej i mniej korzystne czasy. To tak, jak z giełdą. Trzeba dbać o zdrowie, wciąż się dokształcać, podnośić kwalifikacje, być otwartym na nowinki i optymistycznie patrzeć w przyszłość. Alternatywą jest ciągłe zamartwianie się, czarnowidztwo, brak wiary w siebie i ciągłe - jakże charaterystyczne dla nas, Polaków - narzekanie, żeby nie powiedzieć, marudzenie. Pozdrawiam z Nowym Rokiem i głowa do góry. Nauczmy się od tych pieprzonych jankesów: jak jest? OK!!!, co u ciebie ?- very good!!!
~del
zobaczcie jakich mamy znawcow zwlaszcza kiepas i rogalski -zwolnic ich z pracy

2008-08-22 06:55:59
Masz kredyt we frankach? Nie śpiesz się ze spłatą

Masz kredyt we frankach? Nie śpiesz się ze spłatą

Posiadacze kredytów we frankach zyskali na umocnieniu złotego. Money.pl sprawdza czy opłaca im się wcześniejsza
zobaczcie jakich mamy znawcow zwlaszcza kiepas i rogalski -zwolnic ich z pracy

2008-08-22 06:55:59
Masz kredyt we frankach? Nie śpiesz się ze spłatą

Masz kredyt we frankach? Nie śpiesz się ze spłatą

Posiadacze kredytów we frankach zyskali na umocnieniu złotego. Money.pl sprawdza czy opłaca im się wcześniejsza spłata kredytu.

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat złoty stale umacniał się w stosunku do szwajcarskiej waluty. W porównaniu do sierpnia 2003 zyskał na wartości ponad 25 proc, a jeszcze więcej, bo prawie 30 proc., w odniesieniu do 2004 roku. Kurs w 2008 roku jest też o ponad 20 proc. wyższy od tego sprzed trzech, o 16 proc. sprzed dwóch lat i o 12 proc. od tego sprzed roku.

Złoty nadal będzie mocny

To bardzo dobra wiadomość dla kredytobiorców, którzy zaciągnęli w tych latach kredyty denominowane w szwajcarskiej walucie. Dzięki bowiem umocnieniu się złotego zmniejszyła się wartość ich zobowiązań przeliczona na złote.

Przykładowo, jeżeli w sierpniu 2003 roku wartość kredytu wyrażona w szwajcarskiej walucie wynosiła 100 tysięcy, to obecnie - gdyby nawet w ciągu pięciu lat spłacano tylko odsetki - w przeliczeniu na złote spadła ona dzięki umocnieniu się naszej waluty do około 73 tys. franków. W odniesieniu do 2004 roku ta relacja jest jeszcze bardziej korzystna - kredytobiorca zyskał około 29 tys. franków.

Spread, to różnica pomiędzy kursem kupna waluty (na bazie którego bank wypłaca środki) oraz kursem sprzedaży (po jakiej kredytobiorca spłaca raty kredytu) - im jest ona większa tym więcej kosztuje obsługa kredytu.To hipotetyczne wyliczenia oparte na średnim kursie NBP. W rzeczywistości - w zależności od banku - wartości te będą niższe ze względu na stosowany przy kredytach walutowych mechanizm spread.

Ale i tak tylko w wyniku zmian kursów walut, a nie faktycznej spłaty, wartość zobowiązania przeliczona na złote zmniejszyła się od kilku do nawet ponad 20 procent.

W tej sytuacji powstaje pytanie: czy przy tak korzystnych relacjach złotego do franka szwajcarskiego opłaca się spłacić wcześniej część lub całość kredytu?

Przy podejmowaniu takiej decyzji raczej większego znaczenia nie powinna mieć obawa o zmianę sytuacji na rynkach walutowych. Według Marka Rogalskiego, głównego analityka FIT DM, perspektywa powrotu kursu franka szwajcarskiego do poziomu 2,6 zł, jaki notowano trzy lata temu jest mało prawdopodobna.

Jego zdaniem w ciągu najbliższych dwóch lat należy się raczej spodziewać, że notowania franka będą się poruszać w przedziale 2-2,2 zł lub w bardziej optymistycznym - dla kredytobiorców - scenariuszu mogą spaść nawet do poziomu 2 złotych.

Podobnie uważa Marcin R. Kiepas, analityk XTB, który nie przewiduje, by w ciągu najbliższych dwóch lat frank szwajcarski kosztował więcej niż 2 zł 15 groszy.

Spłacić czy lokować, oto jest pytanie

Operacja częściowej, wcześniejszej spłaty kredytu może się natomiast opłacić - choć jednak nie zawsze i w niewielkim stopniu - osobom, które posiadają oszczędności na lokatach bankowych lub np. w jednostkach funduszy inwestycyjnych rynku pieniężnego lub papierów dłużnych. Jeśli mamy wolne środki i zastanawiamy się, czy przeznaczyć je na wcześniejszą spłatę, czy też na inwestycję w lokatę lub obligacje, zysk osiągnięty na niższych odsetkach kredytowych jest tylko nieznacznie wyższy od zysku z lokaty.

Dla zobrazowania tych zależności posłużę się własnym przykładem. W październiku 2005 roku zaciągnąłem kredyt hipoteczny w wysokości 133 tys. złotych. Po przeliczeniu na franki szwajcarskie zobowiązanie wyniosło 54.532 CHF. Obecnie do spłaty pozostało mi 51.142 CHF przy oprocentowaniu 3,95 proc. w skali roku, co daję miesięczną ratę 257 CHF. Jeżeli wpłaciłbym jednorazowo kwotę 50 tys. zł, to po dzisiejszym kursie franka w moim banku (2,0952) kwota kredytu zmniejszyłaby się o 23.864 CHF do 27.278 CHF.

Tak więc przy oprocentowaniu 3,95 proc. rata kredytu spadłaby do 137 franków, czyli co miesiąc mógłbym oszczędzić 120 CHF (około 250 złotych).W skali roku w mojej kieszeni zostałoby natomiast około 3 tys. złotych. Podobne relacje będą występować przy wyższych kwotach kredytów i stopach procentowych).
Kwota kredytu (CHF)*
Oprocentowanie (proc.)
Wysokość
raty (CHF)
Wysokość raty
w CHF po wpłacie
50 tys. zł
70 000 3,95 352
~Gregore
Jak zwykle mieszają , moja rata w styczniu była 12% niższa niż w grudniu a rata kapitałowa we frankach o 20% wyższa.Ludzie myślcie a nie ulegajcie pseudodoradcą którzy doprowadzili do tego dziadostwa
~franek-kimono
Powiedzmy że ktoś miał wątpliwą przyjemność zadłużyć się w lipcu 2008 np. na kwotę np. 200K CHF pod hipotekę nabywanej nieruchomości. Jego zadłużenie w połowie lipca po przeliczeniu na PLN oscylowało na poziomie 400 tyś PLN ( przyjmijmy że bank sprzedał mu franki poniżej 2 PLN - co prawda mógł i trafić gorzej i kupić je i po 1,9PLN).Powiedzmy że ktoś miał wątpliwą przyjemność zadłużyć się w lipcu 2008 np. na kwotę np. 200K CHF pod hipotekę nabywanej nieruchomości. Jego zadłużenie w połowie lipca po przeliczeniu na PLN oscylowało na poziomie 400 tyś PLN ( przyjmijmy że bank sprzedał mu franki poniżej 2 PLN - co prawda mógł i trafić gorzej i kupić je i po 1,9PLN).
Przyjmijmy że kurs kupna CHF od banku wyniósł wtedy owe 2 PLN. Dziś jego zadłużenie (dla uproszczenia weźmy kurs ze spreadem 2,9PLN wynosi nie 400 tyś a 580 tyś (dla uproszczenia pominiemy kwotę kapitału, którą kredytobiorca spłacił bo jest ona tak mała przy okresie kredytowania dłuższym niż 40-60 razy dotychczasowy okres.
Co to oznacza ? Ano że zamiast do spłaty mieć 400 tyś kapitału + odsetki ma się na chwilę obecną do spłaty o 180 tyś PLN kapitału więcej. Dość szybko urosło to zadłużenie, prawda ? Ktoś powie : "no ale co mnie to obchodzi bo ja to spłacam w ratach a ponadto jeszcze wiele razy może złotówka się wzmocnić a frank osłabić". Wydaje się że to święta prawda ale niestety nie do końca.
W wyniku kryzysu finansowego (nie dyskutujmy kto, jak i dlaczego go rozpętał), który rozciąga swoje skrzydełka na rynek nieruchomości spada w szybkim tempie cena owych nieruchomości. Niby nie ma to znaczenia dla ludzi którzy kupowali swoje mieszkania na kredyt w celach mieszkaniowych a nie inwestycyjnych/spekulacyjnych. Oni nie zamierzają sprzedawać swoich mieszkań gdy ceny spadają ale może będą musieli to zrobić i to nie całkiem dobrowolnie.
Co się działo do niedawana w sytuacji gdy kredytobiorca przestawał z jakichś przyczyn spłacać kredyt hipoteczny ? W efekcie tytułu egzekucyjnego dla kredytu postawionego w stan wykonalności przez bank mieszkanie dłużnika było licytowane a ponieważ w ostatnich 3 latach (-0,5 roku) ceny nieruchomości rosły gwałtownie bank dostawał swoje pieniądze, komornik był syty i zadowolony a i zlicytowany dłużnik mógł liczyć na to że jeszcze mu coś po licytacji i spłacie zobowiązań tam zostało.
Dziś już tak nie ma bo ceny spadają równie gwałtownie jak do niedawna rosły (głównie dlatego bo wyschło finansowanie tj. kredyty do takich zakupów).
Można powiedzieć że to problem, który dotyczy tylko nierzetelnych dłużników ale nie tych uczciwych co sumiennie spłacają każdą ratkę czy to w złotówkach czy w walucie obcej.
Nic bardziej błędnego ! Problem polega na tym że banki udzieliły kredytów pod hipotekę w zdecydowanej większości nabywanej nieruchomości. Jeśli spadnie wartość znacząco wartość zabezpieczenia lub wystąpi kilka innych wydarzeń (są zapisane w umowie kredytowej klienta z bankiem więc warto tam zajrzeć podpisując taki cyrograf) istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że bank zażąda dodatkowego zabezpieczenia. Ten problem dotyczy przede wszystkim (na dzień dzisiejszy) kredytów na więcej niż 70% wartości nieruchomości ale wartość ta może się obniżać wraz z kolejnymi obniżkami wycen na rynku nieruchomości.
A co jak ktoś nie ma dodatkowego zabezpieczenia pod hipotekę a firma ubezpieczeniowa nie wystawi mu dodatkowej polisy dla banku? Bank jeśli uzna że gra warta jest świeczki (zakładamy drastyczne i szybkie rozwiązanie) wymówi kredyt żądając spłaty całości zadłużenia np. w max. 30 dni (firmy zagrożone bankructwem 7 dni). Jak klient nie znajdzie kredytu refinansowego w innym banku (mogą być z tym kłopoty) będzie zlicytowany, straci mieszkanie a jego sprzedaż (ceny spadają a chętnych do zakupów nadal jak na lekarstwo ) nie pokryje zadłużenia i garb długu nadal będzie dławił dłużnika i jego rodzinę. Natomiast jeśli bank stwierdzi że gra jest zbyt ryzykowna a nieruchomość zbyt mało atrakcyjna sprzeda kredyt firmie windykacyjnej i zrobi stosowny odpis (niby strata finansowa) co w efekcie pozwoli mu na zmniejszenie obowiązkowych rezerw , nową akcje kredytową i cenne odpisy podatkowe. Z dłużnika kto inny będzie wyciskał soki w sposób bardziej zdecydowany i mniej elegancki niż bank.
To tyle tematem rozważań na temat czy to dobrze mieć słabą złotówkę i niski LIBOR czy może lepiej odwrotnie :)
~kredytobiorca
rzecz jasna bardzo ciekawe opowiadanie. takie samo jak to, że 15 listopada pięć lat temu, w miejscowości położonej nieopodal Rokitnicy wiatr wiał nie z zachodu jak ma w zwyczaju przez 189 dni w roku lecz z południowego-wschodu.
~cal
teoretycznie wszystko się zgadza. Pytanie tylko - czy rzeczywiście bankowi będzie się to opłacało na masową skalę? Masowe - podkreślam - masowe doprowadzenie kredytobiorców do bankructw?

Moim zdaniem będzie to wyglądało ciut inaczej. Banki będą ponownie analizowały przyznane kredyty. O dodatkowe zabezpieczenia będą występować
teoretycznie wszystko się zgadza. Pytanie tylko - czy rzeczywiście bankowi będzie się to opłacało na masową skalę? Masowe - podkreślam - masowe doprowadzenie kredytobiorców do bankructw?

Moim zdaniem będzie to wyglądało ciut inaczej. Banki będą ponownie analizowały przyznane kredyty. O dodatkowe zabezpieczenia będą występować w tych przypadkach, kiedy uznają za potencjalnie zagrożoną spłatę, np gdy w międzyczasie powiększyła się rodzina kredytobiorcy, spadły jego zarobki....zdaje się, że takiego postępowania będzie wymagać rekomendacja T.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki