Ropa naftowa należy do surowców o najlepszych średnioterminowych perspektywach, ocenia Wayne Gordon z towarzystwa UBS Wealth Management.
Od 4-letniego szczytu z początku października notowania ropy brent zniżkowały o 31 proc. Zdaniem Wayne’a Gordona, szefa działu surowców i walut w UBS WM, surowiec nie tylko ma szanse na odbicie cen, ale wręcz na wypracowanie w najbliższych 6 miesiącach jednych z najlepszych stóp zwrotu. Według niego początek wyprzedaży zbiegł się z wyjątkowo agresywnym pozycjonowaniem grających pod dalsze zwyżki inwestorów spekulacyjnych, których zaskoczyło pogorszenie sytuacji fundamentalnej.
- Prezydent Donald Trump zastosował liczne wyłączenia spod obowiązywania sankcji na eksport ropy przez Iran, amerykańska produkcja surowca zaskoczyła na plus, a przy tym wąskie gardła w transporcie utrudniały eksport ropy z kraju – wylicza Wayne Gordon, który w środę był gościem telewizji Bloomberg.
Jednak jego zdaniem globalny popyt na ropę pozostaje silny, do czego walnie przyczynia się popyt chiński. Niższe ceny powinny wywierać presję na powstanie nadwyżki popytu nad podażą, co w perspektywie pierwszego kwartału powinno skutkować wzrostem cen odmiany brent powyżej 70 USD, a potem w kierunku 80 USD, zapowiada specjalista. Według niego można zaryzykować tezę, że notowania surowców jako klasy aktywów osiągnęły już twarde dno. Za umocnieniem surowców rolnych przemawia groźba wystąpienia w przyszłym roku w Azji zjawiska El Niño. Jednocześnie odbicie na rynkach metali przemysłowych wspierać będą niskie zapasy, słabość nakładów inwestycyjnych w branży, działania stymulacyjne w będących głównym konsumentem metali Chinach, a prawdopodobnie także dojście USA i Chin do porozumienia w sprawie handlu, zapowiada Wayne Gordon.
MWIE, Bloomberg































































