W czasach realnego socjalizmu służba bezpieczeństwa nie mogła nawet marzyc o takich środkach inwigilacji obywateli, jakimi dziś dysponuje kontrola skarbowa. I nie chodzi tylko o możliwości czysto techniczne – ale także prawne. Dawniej SB-cy musieli się sporo nachodzić, żeby ustalić na przykład to, gdzie pracuje „figurant”. Dziś to wiedzą już po paru kliknięciach w komputerze. Rzeczy nie do pomyślenia w obronie interesów klasy robotniczej, stały się oczywistością w obronie interesów skarbu państwa.
Przeczytaj więcej na blogu Roberta Gwiazdowskiego































































