2008-03-17 06:06 Źródło: Bankier.pl
Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska
Minister finansów Jacek Rostowski obrał nieco inną strategię przy reformowaniu chorego systemu finansów publicznych, niż miała ją Zyta Gilowska. Jednakże rewolucji nie ma co oczekiwać. Pomysły Rostowskiego są bowiem zbieżne z pomysłami Gilowskiej, z wyjątkiem może tego, że są znacznie ambitniejsze.
O tym, że finanse publiczne w naszym kraju są w nie najlepszej kondycji i tym samym wymagają gruntownej reformy, słyszymy niemal od przeszło 10 lat. Zagadnienie to, jak bumerang powraca za każdym razem, kiedy tekę ministra finansów obejmuje nowa osoba, która notabene ma kolejny wspaniały plan na zaradzenie odwiecznym problemom w finansach naszego państwa. Dotychczas swoje plany naprawy finansów publicznych mieli m.in. Balcerowicz, Kołodko, Bauc, Belka, Kluza i wielu innych.
Niestety, na samych planach się zazwyczaj kończyło, a ich pomysłodawcy opuszczali mury Ministerstwa Finansów – przy Świętokrzyskiej w Warszawie – bez istotniejszych sukcesów. Nie tak dawno mury tej szacownej instytucji opuściła także i Zyta Gilowska, która – podobnie jak jej poprzednicy – miała swoją własną koncepcję uzdrowienia chorej sytuacji w finansach publicznych państwa. I w tym przypadku nie za wiele udało się zrobić, ponieważ w wyniku rozwiązania się parlamentu i wcześniejszych wyborów doszło do szybkiej zmiany na stanowisku ministra finansów – i tym samym zabrakło czasu na zrobienie czegokolwiek.
Schedę po Zycie Gilowskiej przejął więc Jacek Rostowski, który notabene doradzał już wcześniej Leszkowi Balcerowiczowi – w czasach gdy, to on był ministrem finansów. Profesor Rostowski – podobnie jak wszyscy jego poprzednicy – ma swój pomysł na zreformowanie systemu finansów publicznych. Różni się on chyba w niewielkim stopniu od tego, który nieco wcześniej przedstawiła prof. Gilowska.
Podstawowa i chyba jedyna różnica tkwi w tym, że reforma finansów publicznych – zaproponowana przez Rostowskiego – nie będzie oznaczała jednego pakietu ustaw – jak chciała tego poprzednia minister finansów – ale złoży się na nią kilka najistotniejszych nowelizacji, których opracowanie już zostało zlecone poszczególnym resortom. Wprowadzenie zatem działań nowelizacyjnych – podobnie jak zaproponowanego przez prof. Gilowską pakietu ustaw – będzie miało na celu przede wszystkim ograniczyć wielkość wydatków oraz zwiększyć stopień efektywności i racjonalności ich dokonywania.
Tym samym pomimo, że rozwiązania zaproponowane przez obu profesorów różnią się od siebie koncepcją – jednak różnica tutaj nie jest zbyt ostra - to ich główny cel jest już dokładnie taki sam. Działania ministra Rostowskiego maja także doprowadzić do znacznego zmniejszenia sie wydatków publicznych w relacji do PKB. Ich poziom w roku 2011 ma osiągnąć wartość poniżej 40 proc. Tutaj konieczne będą działania zmierzające m.in. do ograniczenia wydatków sztywnych w budżecie państwa, o co zresztą w trakcie trwania swojej kadencji zabiegała też wicepremier Gilowska.
Co więcej – w celu zmniejszenia obciążeń państwa – opowiadała się ona także za likwidacją zakładów budżetowych, gospodarstw pomocniczych oraz funduszy celowych. Jej plan zakładał ograniczenie wydatków budżetowych o około 10 mld zł w ciągu 2-3 lat. Plan jej następcy na fotelu ministra finansów jest znacznie, znacznie ambitniejszy – niektórzy ekonomiści twierdzą, że wręcz niewykonalny – ponieważ zakłada cięcia w wydatkach państwa na poziomie ponad 30 mld zł w ciągu najbliższych czterech lat.
Według ministra Rostowskiego zaoszczędzenie takiej kwoty pieniędzy publicznych będzie możliwe pod warunkiem, że uda mu się zrealizować kilka jego pomysłów. Po pierwsze – o czym wcześniej była już mowa – chce doprowadzić do odsztywnienia niektórych wydatków budżetowych, aby uelastycznić bardziej budżet (identyczny zamiar miała także Zyta Gilowska). Po drugie, będzie dążył do zwiększenia wydatków państwa, ale tylko tych które mają charakter prorozwojowy (za tym w swoim pakiecie reform opowiadała się również prof. Gilowska). Po trzecie, chce nagradzać finansowo te ministerstwa i urzędy, które będą promowały u siebie reformy i różnego rodzaju działania o charakterze oszczędnościowym.
Po czwarte, przyjrzy się dokładnie systemowi podatkowemu – który wymaga uproszczeń i większej przejrzystości. Po lupę trafi m.in. podatek VAT. Po piąte, przyśpieszeniu ma także ulec proces prywatyzacji (pomysł identyczny chciała zrealizować prof. Gilowska). Gdyby jeszcze dokładniej przyjrzeć się rozwiązaniom zaproponowanym przez ministra Rostowskiego, to doszlibyśmy do wniosku, że niczym właściwie jego pomysły nie różnią się od tych, które jakiś czas temu przedstawiła opinii publicznej prof. Gilowska.
To zaś, co odróżnia na pewno Rostowskiego od Gilowskiej, to to, że jego plan jest znacznie bardziej ambitny, ale i też mniej realistyczny. Zaoszczędzenie bowiem tak dużej sumy pieniędzy w publicznej kasie może okazać się trudne, choćby ze względu na organizację Euro 2012. Impreza ta w znacznej części będzie przecież finansowana z naszego budżetu. Do tego tempo wzrostu polskiej gospodarki nie będzie już tak imponujące – jak miało to miejsce pół roku wcześniej. Prognozy MFW przewidują, że w latach 2008 – 2011 możemy rozwijać się średnio w tempie około 4,5 – 5,5 proc. PKB.
Nie można zapominać także o problemach codziennych, z którymi rząd będzie musiał się uporać, a których rozwiązanie będzie nas jednak kosztować – i to wcale nie mało. Chodzi tu przede wszystkim o: oddłużenie szpitali i poprawę sytuacji w polskiej służbie zdrowia, wyrównanie poziomu płac w sferze budżetowej, dokończenie procesów restrukturyzacyjnych w górnictwie i PKP. W tych warunkach sukcesem dla Polski będzie to, że plan ministra Rostowskiego udało się zrealizować przynajmniej w 50 procentach.
Bartosz Niedzielski
O tym, że finanse publiczne w naszym kraju są w nie najlepszej kondycji i tym samym wymagają gruntownej reformy, słyszymy niemal od przeszło 10 lat. Zagadnienie to, jak bumerang powraca za każdym razem, kiedy tekę ministra finansów obejmuje nowa osoba, która notabene ma kolejny wspaniały plan na zaradzenie odwiecznym problemom w finansach naszego państwa. Dotychczas swoje plany naprawy finansów publicznych mieli m.in. Balcerowicz, Kołodko, Bauc, Belka, Kluza i wielu innych.
Schedę po Zycie Gilowskiej przejął więc Jacek Rostowski, który notabene doradzał już wcześniej Leszkowi Balcerowiczowi – w czasach gdy, to on był ministrem finansów. Profesor Rostowski – podobnie jak wszyscy jego poprzednicy – ma swój pomysł na zreformowanie systemu finansów publicznych. Różni się on chyba w niewielkim stopniu od tego, który nieco wcześniej przedstawiła prof. Gilowska.
Podstawowa i chyba jedyna różnica tkwi w tym, że reforma finansów publicznych – zaproponowana przez Rostowskiego – nie będzie oznaczała jednego pakietu ustaw – jak chciała tego poprzednia minister finansów – ale złoży się na nią kilka najistotniejszych nowelizacji, których opracowanie już zostało zlecone poszczególnym resortom. Wprowadzenie zatem działań nowelizacyjnych – podobnie jak zaproponowanego przez prof. Gilowską pakietu ustaw – będzie miało na celu przede wszystkim ograniczyć wielkość wydatków oraz zwiększyć stopień efektywności i racjonalności ich dokonywania.
Tym samym pomimo, że rozwiązania zaproponowane przez obu profesorów różnią się od siebie koncepcją – jednak różnica tutaj nie jest zbyt ostra - to ich główny cel jest już dokładnie taki sam. Działania ministra Rostowskiego maja także doprowadzić do znacznego zmniejszenia sie wydatków publicznych w relacji do PKB. Ich poziom w roku 2011 ma osiągnąć wartość poniżej 40 proc. Tutaj konieczne będą działania zmierzające m.in. do ograniczenia wydatków sztywnych w budżecie państwa, o co zresztą w trakcie trwania swojej kadencji zabiegała też wicepremier Gilowska.
Co więcej – w celu zmniejszenia obciążeń państwa – opowiadała się ona także za likwidacją zakładów budżetowych, gospodarstw pomocniczych oraz funduszy celowych. Jej plan zakładał ograniczenie wydatków budżetowych o około 10 mld zł w ciągu 2-3 lat. Plan jej następcy na fotelu ministra finansów jest znacznie, znacznie ambitniejszy – niektórzy ekonomiści twierdzą, że wręcz niewykonalny – ponieważ zakłada cięcia w wydatkach państwa na poziomie ponad 30 mld zł w ciągu najbliższych czterech lat.
Według ministra Rostowskiego zaoszczędzenie takiej kwoty pieniędzy publicznych będzie możliwe pod warunkiem, że uda mu się zrealizować kilka jego pomysłów. Po pierwsze – o czym wcześniej była już mowa – chce doprowadzić do odsztywnienia niektórych wydatków budżetowych, aby uelastycznić bardziej budżet (identyczny zamiar miała także Zyta Gilowska). Po drugie, będzie dążył do zwiększenia wydatków państwa, ale tylko tych które mają charakter prorozwojowy (za tym w swoim pakiecie reform opowiadała się również prof. Gilowska). Po trzecie, chce nagradzać finansowo te ministerstwa i urzędy, które będą promowały u siebie reformy i różnego rodzaju działania o charakterze oszczędnościowym.
Po czwarte, przyjrzy się dokładnie systemowi podatkowemu – który wymaga uproszczeń i większej przejrzystości. Po lupę trafi m.in. podatek VAT. Po piąte, przyśpieszeniu ma także ulec proces prywatyzacji (pomysł identyczny chciała zrealizować prof. Gilowska). Gdyby jeszcze dokładniej przyjrzeć się rozwiązaniom zaproponowanym przez ministra Rostowskiego, to doszlibyśmy do wniosku, że niczym właściwie jego pomysły nie różnią się od tych, które jakiś czas temu przedstawiła opinii publicznej prof. Gilowska.
To zaś, co odróżnia na pewno Rostowskiego od Gilowskiej, to to, że jego plan jest znacznie bardziej ambitny, ale i też mniej realistyczny. Zaoszczędzenie bowiem tak dużej sumy pieniędzy w publicznej kasie może okazać się trudne, choćby ze względu na organizację Euro 2012. Impreza ta w znacznej części będzie przecież finansowana z naszego budżetu. Do tego tempo wzrostu polskiej gospodarki nie będzie już tak imponujące – jak miało to miejsce pół roku wcześniej. Prognozy MFW przewidują, że w latach 2008 – 2011 możemy rozwijać się średnio w tempie około 4,5 – 5,5 proc. PKB.
Nie można zapominać także o problemach codziennych, z którymi rząd będzie musiał się uporać, a których rozwiązanie będzie nas jednak kosztować – i to wcale nie mało. Chodzi tu przede wszystkim o: oddłużenie szpitali i poprawę sytuacji w polskiej służbie zdrowia, wyrównanie poziomu płac w sferze budżetowej, dokończenie procesów restrukturyzacyjnych w górnictwie i PKP. W tych warunkach sukcesem dla Polski będzie to, że plan ministra Rostowskiego udało się zrealizować przynajmniej w 50 procentach.
Bartosz Niedzielski
- Panie Bartoszu, szkoda że nie porównał Pan Rostkowskiego... Autor: ~Observer 2008-03-17 13:24
- ...do JP II -było by bardziej nobilitująco! PS. Rostkowski to i tak 7 woda po Gilowskiej. Pana artykuł tego nie zmieni!
- Re: Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~lon 2008-03-17 12:50
- a co ma mądra centrala do głupiego Sejmu ?
- Re: Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~wind 2008-03-17 12:42
- Co ty wypisujesz tam naprawde zasiadaja - mowie o centrali - madrzy ludzie
- Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~koler 2008-03-17 11:32
- Rostowskiemu uda się coś zrobic pod warunkiem, że bedzie mial poparcie. Zastanawiam sie tylko do czego zalicza on wydatki, ktore-jak napisane jest w artykule, zwiazane z organizacja euro itd.
- Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~hrk 2008-03-17 10:37
- oni nic nie zrobia i tak gilowska nieczym sie nie rozni od rostowskiego zoabczymy za 2 lata co bedzie ale cudow bym sie nie sopodziewal
- Re: Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~lon 2008-03-17 08:56
- Zyta Gilowska zwana Gadułą nie zrobila nic no może poza dziura w Zusie i obdarowaniem bogatych ulgami w podatku spadkowym i na dzieci
- Re: Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~maciek11 2008-03-17 10:21
- Dnia 2008-03-17 o godz. 08:56 ~wind napisał(a): > większość sterujących finansistów powinno zacząć od kiosku > ruchu I potem ministrują jakby siedzieli w kiosku ! A ci po warzywniaku na prezes (..)
- Re: Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~wind 2008-03-17 08:56
- większość sterujących finansistów powinno zacząć od kiosku ruchu
- Reforma finansów: ambitny Rostowski i pragmatyczna Gilowska Autor: ~normalny biurokrata 2008-03-17 08:52
- jak zawsze wszytskowiedzacy mysla ze z poziomu centrali da sie wszytsko wysterowac. Pomylka. na dolach ludzie w ostatnich latach nauczyli sie takiej rozrzutnosci ze nie jest mozliwe pochamowanie tego (..)








Dodaj komentarz