„Armia pilnie potrzebuje na początek 120 pancerek. - Wozy patrolowe chcemy mieć jak najszybciej, dlatego oczekujemy od producentów w pierwszej kolejności deklaracji możliwie najbliższych terminów ewentualnych dostaw - informuje Jarosław Rybak, rzecznik MON” – napisała „Rzeczpospolita”.
„- Możemy mieć problemy z ekspresowymi zakupami. Właśnie teraz na wielką skalę większość armii NATO wymienia wozy patrolowe. To skutek doświadczeń z wojny z terrorystami -mówi Tadeusz Wróbel, ekspert militarny "Polski Zbrojnej". Używane obecnie do patrolowania przez polskich żołnierzy zmodernizowane honkery (skorpion) i amerykańskie hummery nie są wstanie zapewnić bezpieczeństwa (także balistycznego) na odpowiednim poziomie” – dalej w „Rzeczpospolitej”.
„Wybór jest jednak duży: izraelski Rafael proponuje pojazdy Wolf, szwajcarski Mowag pancerkę Eagle III, słowacki przemysł - Aligatora, Włosi wspomniany już wielozadaniowy lekki pojazd Iveco LMV, który poza Italią robi karierę w armii brytyjskiej i belgijskiej. Całą gamę wyspecjalizowanych wozów produkuje niemiecki przemysł, m.in. Rheinmetall (Caracal, Gavial). W przetargu będą rywalizować opancerzone wozy o wadze do 7,5 tony. Ponad 6 ton waży prototyp opancerzonego samochodu Tur z polskiej prywatnej firmy AMZ Kutno” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Tur w całości wyprodukowany w zakładach AMZ w Kutnie swoimi gabarytami przypomina Hummera. Konstruktorzy umieścili dość nisko środek ciężkości i w konsekwencji pojazd nie jest wywrotny nawet przy swej wysokości. Jak na wóz patrolowy przystało błoto czy brak utwardzonej powierzchni nie przeszkadza pokonywać odcinki z dużą prędkością. Sercem Tura jest silnik Aifo produkcji Iveco. Generuje on moc 166 koni mechanicznych. Istnieje możliwość zamówienia zarówno automatycznej jak i manualnej skrzyni biegów, która posiada sześć biegów do przodu i jeden do tyłu, jednak dzięki skrzynce rozdzielczej i reduktorowi liczba przełożeń można zwiększyć do 24 – 12 drogowych i 12 terenowych. Koła wyposażone w specjalne wkładki umożliwiają jazdę nawet po przestrzeleniu. Z kolei na dachu pojazdu może znajdować się górny właz lub obrotowa wieżyczka z karabinem maszynowym lub wyrzutnią granatów. Auto nie tylko spala o połowę mniej niż jego amerykański odpowiednik, także cena Tura jest o połowę mniejsza.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Zbigniewa Lentowicza pt. „Nowe wozy patrolowe”
A.W.



























































