W komentarzu redakcyjnym „Rzeczpospolitej” Paweł Jabłoński twierdzi, że spotkanie to przypomniało tylko ile spraw dzieli ugrupowania, które wygrały wybory. Wytyka także zasady prywatyzacji, które PiS zapisał w swoim programie wyborczym. Zakładają one bardzo duży udział państwa w gospodarce, co nie ma nic wspólnego z rachunkiem ekonomicznym. Zdaniem Jabłońskiego przy pisaniu programu PiS brał pod uwagę nieskonkretyzowane obawy społeczeństwa, a nie racje gospodarcze. Niepokojące jest także to, że górnictwo pozostanie na garnuszku państwa. Według Jabłońskiego jedyna nadzieja w tym, że po wyborach program PiS okaże się makulaturą, jak to zwykle bywa z hasłami przedwyborczymi.
„Gazeta Wyborcza” słowami Piotra Pacewicza porównuje wczorajszy spektakl do reality show. Jednak demokracja nie polega na tym, by przed kamerami odsłaniać swoje polityczne tajemnice i licytować się kto jest lepszy – twierdzi Pacewicz. Dodaje także, że wczoraj wyszły na jaw najgorsze cechy Rokity i Jarosława Kaczyńskiego. Pacewicz zauważa także, że wczorajsze negocjacje wyraźnie pokazały jaką rolę w przyszłym rządzie będzie odgrywał premier Kazimierz Marcinkiewicz, który musiał oddać pola Jarosłwowi Kaczyńskiemu.
„Życie Warszawy” ocenia, że rozmowy PiS i PO były pokazówką na czas kampanii prezydenckiej, która uniemożliwia prowadzenie konkretnych rozmów.
„Trybuna” twierdzi natomiast, że PiS nie jest w stanie stworzyć z PO efektywnie działającego rządu. Według komentatora tej gazety Krzysztofa Pilawskiego, jeśli nawet rząd koalicyjny powstanie, to "zużyje się szybciej niż gabinet Millera".
Zdaniem publicysty "Newsweeka" Piotra Zaremby, choć zarówno PiS jak i Platforma dały się ponieść wyborczej gorączce to odpowiedzialność za taką temperaturę rozmów koalicyjnych ponosi głównie prezydent Aleksander Kwaśniewski, który tak ułożył wyborczy kalendarz. Zaremba zwraca uwagę, że gdybyśmy oglądali narady poprzednich koalicji, które stworzyły rząd, a które były tajne prawdopodobnie mielibyśmy jeszcze gorsze wrażenie.
Lewicowy publicysta Janusz Rolicki przyznaje, że prezydent podłożył nowej koalicji "kukułcze jajo", ale - jak zaznaczył - sposób postępowania obu ugrupowań rozczarowuje ich zwolenników i potwierdza racje tych którzy na wybory nie poszli. Zdaniem Rolickiego odbywające się przed kamerami negocjacje koalicyjne były groteską, która przypominała negocjacje między dwoma "gangami kapuścianymi".
Według Rolickiego temperatura sporu między PiS-em a Platformą Obywatelską stwarza zagrożenie dla przyszłości wspólnego gabinetu. Publicysta uważa, że obie partie powinny zrezygnować z jawnych rozmów i szybko porozumieć się dla dobra wyborców. Piotr Zaremba choć przyznaje, że istnieje niebezpieczeństwo, że koalicja nie powstanie, choć - jak zaznacza - jest ono niewielkie.
M.D.




























































