Dlaczego tempo sprzedaży spadło? Eksperci przyznają, że gubią się w domysłach. Niższa dynamika jest zaskakująca, bo pracy przybywa, bo spada bezrobocie (z 11,5 proc. w lutym do 11,1 proc. w marcu), a podwyżki płac są bardzo wysokie (10,2 proc. w marcu). Pieniędzy na wydatki więc nie powinno brakować. Analitycy podejrzewają, że o słabszych wynikach handlu zadecydowały święta wielkanocne. – Z tego powodu średnie i duże sieci handlowe miały dwa dni robocze mniej niż przed rokiem, kiedy to święta przypadły w kwietniu – mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Prof. Józef Oleński, prezes GUS, twierdzi wręcz, że w marcu z działalności handlowej wypadło aż 20 proc. czasu pracy. – Handel zamarł nie tylko w czasie świąt, ale praktycznie już w drugiej połowie Wielkiego Piątku. Ponadto dużo osób wcześniej wzięło urlopy i wyjechało, rezygnując z zakupów – powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej Oleński. Powody spadku dynamiki mogły też być inne, o wiele poważniejsze. Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ, podejrzewa, że słabsza sprzedaż mogła się wiązać z ewentualnym ochłodzeniem popytu.
– Być może zakupy części rodzin studziły spadki na giełdzie i informacje o spowolnieniu w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej. To mogło rodzić obawy o przyszłość i ograniczać konsumpcję – mówi Winek. Jednak w zasadzie nikt nie ma wątpliwości, że już w kwietniu tempo sprzedaży detalicznej przyspieszy do około 18 proc. – Nie ma powodów, aby było słabsze – twierdzi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium. Dodaje, że konsumpcja będzie szybko rosła, ponieważ dochody rodzin są większe z powodu podwyżek płac, waloryzacji rent i emerytur.
Ten scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że potwierdzają go badania koniunktury przeprowadzone przez GUS w tym miesiącu. Według nich handlowcy coraz lepiej oceniają sprzedaż detaliczną towarów, ich prognozy są także optymistyczne. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości: tempo wzrostu spada. – Z danych GUS za marzec wynika, że gospodarka nie będzie się już rozwijała tak szybko jak w całym ubiegłym roku i w pierwszych dwóch miesiącach tego roku – mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska.
Osłabienie produkcji przemysłowej i mniejszy, niż się spodziewano, wzrost sprzedaży detalicznej zapowiadają, że w drugim kwartale tempo wzrostu gospodarczego spadnie do około 5 proc. z 5,7 proc. w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Ekonomiści są przekonani, że po słabych wynikach produkcji przemysłowej i słabszej od oczekiwań sprzedaży Rada Polityki Pieniężnej nie podniesie stóp procentowych w tym miesiącu. – Prawdopodobnie RPP poczeka, aż wyjaśnią się zaskakujące wyniki gospodarki w marcu – twierdzi Maliszewski.
Janusz K. Kowalski
Więcej na ten temat



























































