REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polska gospodarka przyparta do muru

2003-11-30 06:05
publikacja
2003-11-30 06:05
Sytuacja w polskiej gospodarce nie wygląda najlepiej. Z Brukseli docierają natomiast sygnały, że Polska ma spore zaległości w przygotowaniach do członkostwa. W najbliższym czasie należy się też liczyć z falą strajków, które mogą ogarnąć cały kraj.

W najbliższych miesiącach nadal będzie nasilać się niezadowolenie społeczne, którego przejawem będą różne protesty i strajki. W ostatnich tygodniach taksówkarze już kilka razy blokowali stolicę. Po nich do strajków szykują się kolejarze i portowcy. Dyrektorzy placówek medycznych nie chcą podpisywać nowych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, a strajki zapowiadają także górnicy i hutnicy.

Korzenie problemów

Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać można w fakcie, że obecna sytuacja trwa już od kilku lat, a dokładnie od 1997 - 98 r., kiedy to zdecydowano się schładzać gospodarkę. Przejawiło się to utrzymywaniem stóp procentowych na wysokim poziomie oraz prowadzeniem restrykcyjnej polityki monetarnej. Najbardziej szkodliwe dla gospodarki było utrzymywanie przez banki wysokich rezerw. Schłodzenie gospodarki doprowadziło do stagnacji gospodarczej. W latach 2000 - 2001 wzrost gospodarczy w Polsce spadł poniżej 5 proc., a w takich warunkach bardzo trudne stało się kreowanie nowych miejsc pracy, co wpłynęło na znaczny wzrost bezrobocia.

Zmiany w polityce fiskalnej należało wprowadzać tak, aby pobudzić gospodarkę - obniżając obciążenia podatkowe. Rzeczywiście, ówczesny wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz zaproponował takie zmiany, które jednak zawetował prezydent. W tym samym czasie wzrosły wydatki budżetu centralnego, w szczególności te związane z opieką społeczną. Kiedy Balcerowicza zastąpił Jarosław Bauc ujawniono informację, że deficyt budżetowy może sięgać 90 mld złotych.

Kluczowe dane makroekonomiczne w latach 1997 - 2003
Wskaźnik

(w proc.)
1997199819992000200120022003*
PKB6,84,84,14,01,01,43,2
Inflacja14,911,87,310,15,51,91,5
Bezrobocie10,310,413,115,117,518,119,0
Spożycie ogółem6,14,24,42,51,72,83,0


Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

* Prognozy WGI

Zdecydują finanse

Nowy rząd - koalicja SLD-UP-PSL - zamiast wprowadzać najbardziej radykalne plany gospodarcze, które mogłyby poprawić sytuację, eksperymentowała wprowadzając nierealne plany typu „Praca - Przedsiębiorczość - Tanie państwo”. Dziś każdy jest w stanie ocenić jakie były tego konsekwencje. Ekonomiści, Marek Belka czy Grzegorz Kołodko, nie byli w stanie uporać się z coraz bardziej zbiurokratyzowanym państwem i rosnącymi wydatkami rządowymi. Wyraźnie brakowało wizji sytuacji gospodarczej państwa za kilka lat.

W tym samym czasie pojawiły się też inne, nierealne postulaty: leki za złotówkę czy centralizacja władzy (szczególnie w służbie medycznej - pojawił się Narodowy Fundusz Zdrowia w miejsce Kas Chorych). W ten sposób zamiast dobrze wykorzystać poparcie społeczne, które posiadał rząd Leszka Millera, stracono dwa lata na dokonanie reform gospodarczych. Społeczeństwo straciło zaufanie do polityków i koalicji rządzącej, pomimo że udało się pozytywnie zakończyć negocjacje dotyczące członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Stan polskich finansów będzie miał decydujące znaczenie dla naszego sukcesu jako pastwa unijnego.

Hausner zaczyna cięcia

Pomimo dobrych planów i chęci, pracę Jerzego Hausnera, nowego ministra odpowiedzialnego za wiele sfer gospodarczych kraju: pracę, politykę społeczną, gospodarkę oraz reformy służby zdrowia, górnictwa, utrudnia fakt, że rząd SLD-UP nie ma już szerokiego poparcia społecznego, a na wprowadzenie radykalnych reform jest już za późno. Tym bardziej, że dokonanie takich reform wymaga poparcia społecznego. Jerzy Hausner próbuje teraz wprowadzać w życie to, co należało zrobić dwa lata temu. Zaproponował on strategię finansów państwa, która nie jest adekwatna do rangi problemu. Jest jednak ministrem, który odważył się zrobić zdecydowanie więcej niż ostatnich dwóch ministrów finansów, którym nie udało się nic konkretnego zaproponować.

Zapomniano o odpowiednim przygotowaniu budżetu na rok 2004. Obecnie proponuje się średnioterminową strategię, której realizacja rozpocznie się w 2005 r., co zapowiada dalsze zwlekanie z niezbędnymi reformami. Rząd chce, by rok 2004 był rokiem przyzwyczajania społeczeństwa do radykalnych przemian. Przyzwyczajanie to ma nie być jednak bolesne, w związku z różnymi formami dofinansowania z UE. Budżet na rok 2004 przygotowano na bardzo optymistycznych przesłankach: mocna złotówka, dobra absorpcja unijnych funduszy oraz poprawa koniunktury w kraju. Zakłada się bardzo wysoki wzrost gospodarczy na poziomie 5 proc. Do danych tych można być nastawionym sceptycznie, ponieważ wiele wskazuje, że aż tak dobrze nie będzie. Poza tym Jerzy Hausner zakłada w swojej średnioterminowej strategii okresy, podczas których SLD może nie być partią rządzącą. Wzrasta więc prawdopodobieństwo, że nie uda się osiągnąć wszystkich celów planowanej strategii.

Skutkiem realizacji tak zaplanowanego budżetu jest to, że w pierwszym kwartale przyszłego roku, aby zapewnić budżetowi płynność finansową, rząd przeprowadzi emisję papierów skarbowych. Jeśli nie znajdą się chętni na nie, w budżecie zabraknie pieniędzy na bieżące świadczenia. A popytu na polskie obligacje nie będzie, jeśli państwo nie odzyska wiarygodności. Miarą tej wiarygodności będzie uchwalony plan wicepremiera Hausnera.



Relacje między spożyciem ogółem, stopą lombardową i bezrobociem


Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS i NBP

Trudno, co zrobić?

Pomimo pewnych niedoskonałości należy popierać i wprowadzać w życie plan Jerzego Hausnera. Posłowie opozycji powinni zaproponować możliwości rozszerzenia tego planu. Można uzyskać konsensus wszystkich sił politycznych, co miało już miejsce przed unijnym referendum. Kluczową rolę może odegrać Platforma Obywatelska, jako jedyna opozycyjna partia polityczna, która posiada konkretny plan ekonomiczny. Nową strategię powinny cechować:

  • Przyspieszenie realizacji tak, by obejmowała też rok 2004.
  • Znalezienie kompleksowych sposobów na sfinansowanie służby medycznej, w tym rozwiązanie problemu „ustawy 203”, komercjalizacja placówek medycznych oraz prywatyzacja części z nich.
  • Dokonanie ostatecznych dotacji do PKP, górnictwa i hutnictwa. Wypracowanie takiej świadomości, że poszczególne sektory są odpowiedzialne za swoje funkcjonowanie i nie mogą bezustannie liczyć na pomoc z budżetu centralnego. Ostateczna dotacja tych instytucji powinna być uwarunkowana tym, że zakończono proces restrukturyzacji i dane przedsiębiorstwo posiada plan działania na najbliższe 10 lat, biorąc pod uwagę otwarcie polskiego rynku od 1 maja 2004 r.
  • Uaktywnienie osób bez pracy - mieszkańców dawnych PGR-ów. Najlepiej, aby na takich obszarach powstały przedsiębiorstwa rolne, które będą działać według mechanizmów rynkowych w ramach wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej.
  • Uaktywnienie „uśpionych” funduszy z OFE, by stanowiły trzony wkładów własnych do polskich projektów infrastrukturalnych. Przy czym należy pamiętać, że projekty infrastrukturalne będą raczej domeną państwa niż prywatnych przedsiębiorstw, ponieważ dotychczasowe doświadczenie w tym zakresie potwierdza, że prywatne przedsiębiorstwa raczej nie będą w stanie uzyskać odpowiedniego finansowania dla tego typu inwestycji.
  • Odpolitycznianie administracji państwowej, przy jednoczesnym zmniejszeniu biurokracji.
  • Usprawnienie działania ZUS.


  • Czasu nie zostało wiele. Informacje, jakie docierają z Brukseli dowodzą, że Polska ma spore zaległości w implementowaniu prawa i zasad unijnych. Przy trudnościach związanych z budżetem państwa, realizacja tych zaleceń UE będzie trudna. Stąd wniosek, że naprawa finansów państwa powinna zostać dokonana własnymi siłami i wysiłkiem, po odpowiednim wyjaśnieniu społeczeństwu co i jak rząd zamierza osiągnąć. Nie uda się uniknąć niepokojów społecznych, które w wyniku przeprowadzanych reform mogą ujawnić się we wszystkich warstwach społeczeństwa.

    Richard Mbewe

    Warszawska Grupa Inwestycyjna S.A.
    Źródło:
    Tematy
    Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
    Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki