2009-01-09 06:29 Źródło: Bankier.pl
Pogoda niekoniecznie dla bogaczy
Co oznacza mroźna zima dla Kowalskiego? Przeważnie uważniejsze oglądanie prognozy pogody, by dowiedzieć się czy nazajutrz do pracy założyć cieplejszy sweter, albo czy trzeba będzie wyjechać dużo wcześniej, bo drogi pokryje biały puch. Tymczasem analitycy giełdowi przewidują jak mróz wpłynie na rolnicze uprawy.
Ekonomia kontra pogoda?
„Silne mrozy w połączeniu z brakiem śniegu oznaczają straty w uprawach zimowych, bo zboża, czy rzepak wymarzną. Również istotne są dla sadowników, chociaż w tym przypadku większe straty mogą przynieść wiosenne przymrozki” - ocenia Marek Wołos, z TMS Brokers. Z drugiej strony mroźna zima to zysk z turystyki narciarskiej, większe obroty u sprzedawców szalików i czapek ale także wyższe zużycie energii – węgla, oleju opałowego czy gazu.
O ile więc opinię „telewizyjnej pogodynki” każdy z nas może przyjąć z dystansem, o tyle nietrafiona prognoza analityka przynosi ogromne straty. Dlatego ekonomiści coraz uważniej obserwują to co za oknem wyczynia matka natura, a rekomendacja rynkowa idzie w parze z warunkami atmosferycznymi.
„Prognozy pogody mają znaczenie głównie krótkoterminowe i są często wykorzystywane spekulacyjnie, zasadniczo na rynkach tzw. softów, czyli żywności. Na przykład w minionym roku popularny był temat ulew na Środkowym Zachodzie w USA, miał on jednak tylko krótkoterminowy wpływ na rynek – przyznaje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-trade Brokers. Większy wpływ na ceny zauważalny jest jednak z reguły dopiero w momencie, gdy zbiory rzeczywiście okażą się niższe i to w skali globalnej. Najbardziej podatne są rynki, gdzie podaż skoncentrowana jest w jednym miejscu. Weźmy np. kakao. Połowa globalnej produkcji tego składnika czekolady pochodzi z zachodniej Afryki. Wystarczy niewielka powódź albo ekstremalna susza i analityk już wie, że cena kakao wzrośnie. Trochę trudniej będzie mu to oszacować na przykład przy kawie. Ta pochodzi przecież zarówno z Ameryki Południowej, jak i Azji.
Pole do popisu dla prognozujących wpływ na gospodarkę dają też tornada. Wystarczy przypomnieć, że każdy huragan u wybrzeży Stanów Zjednoczonych to straty przynajmniej 200 miliardów dolarów, większe koszty zabezpieczenia platform wiertniczych i ogromne wydatki na odszkodowania. Przykład bliższy nam – to zeszłoroczne wiosenne przymrozki, które zniszczyły sady. Stąd kilkuprocentowy wzrost cen owoców. Gdy do tego dodamy letnią suszę, która zniszczyła uprawy zbożowe, to mamy wytłumaczenie ceny prawie tysiąca złotych za tonę pszenicy. Wszystko to wpłynęło też na wyższą inflację. Żywność to przecież jedna czwarta koszyka inflacyjnego. „Inflacja znacząco przekroczyła cel RPP i mieliśmy serię podwyżek stóp procentowych, z których główna doszła do poziomu 6 proc! - przypomina Marek Wołos z TMS Brokers.
Mróz i biznes
Podstawowym elementem skutecznych prognoz ekonomicznych jest też oszacowanie jak pogoda wpłynie na konkretną branżę. A o tym, że można na tym zarabiać, niech świadczy fakt rozwoju produktów finansowych związanych ze zjawiskami atmosferycznymi. Kiedy ponad dziesięć lat temu przez Stany Zjednoczone przetoczył się huragan El Nino, powodując ogromne straty w gospodarce, na rynku finansowym pojawiło się jeszcze więcej kontraktów futures, swapów czy opcji waniliowych albo egzotycznych. Dzisiejsze instrumenty pogodowe oparte są na prognozach temperatury, wielkości opadów deszczu czy śniegu, prędkości wiatru, zachmurzenie, nasłonecznienie, czy grubość pokrywy śnieżnej. Choć rynek pochodnych pogodowych jest ściśle powiązany z sektorem energetycznym, za pomocą tych instrumentów producenci energii zabezpieczają popyt na swoje usługi, to wpływ pogody na biznes najłatwiej zrozumieć na przykładzie np. rynku mieszkaniowego. „Załóżmy, że w ostatnich trzech latach zima byłaby silna i trwałaby 5 miesięcy. Na pewno ilość oddanych mieszkań spadłaby znacząco, a to ma przecież istotny wpływ na gospodarkę” – prognozuje Marek Wołos z TMS.
Reasumując: wpływ na gospodarkę mają anomalie pogodowe - wysokie temperatury na wiosnę i w lecie w połączeniu z mała ilością opadów oraz silne mrozy, zwłaszcza wczesną jesienią i wiosną. I to większy, niż kilkudniowy mróz zimą, na który wielu z nas narzeka. O tyle większy, im więcej uda nam się na tym zarobić.
Szymon Ostrowski
Ekonomia kontra pogoda?
„Silne mrozy w połączeniu z brakiem śniegu oznaczają straty w uprawach zimowych, bo zboża, czy rzepak wymarzną. Również istotne są dla sadowników, chociaż w tym przypadku większe straty mogą przynieść wiosenne przymrozki” - ocenia Marek Wołos, z TMS Brokers. Z drugiej strony mroźna zima to zysk z turystyki narciarskiej, większe obroty u sprzedawców szalików i czapek ale także wyższe zużycie energii – węgla, oleju opałowego czy gazu.
O ile więc opinię „telewizyjnej pogodynki” każdy z nas może przyjąć z dystansem, o tyle nietrafiona prognoza analityka przynosi ogromne straty. Dlatego ekonomiści coraz uważniej obserwują to co za oknem wyczynia matka natura, a rekomendacja rynkowa idzie w parze z warunkami atmosferycznymi.
„Prognozy pogody mają znaczenie głównie krótkoterminowe i są często wykorzystywane spekulacyjnie, zasadniczo na rynkach tzw. softów, czyli żywności. Na przykład w minionym roku popularny był temat ulew na Środkowym Zachodzie w USA, miał on jednak tylko krótkoterminowy wpływ na rynek – przyznaje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-trade Brokers. Większy wpływ na ceny zauważalny jest jednak z reguły dopiero w momencie, gdy zbiory rzeczywiście okażą się niższe i to w skali globalnej. Najbardziej podatne są rynki, gdzie podaż skoncentrowana jest w jednym miejscu. Weźmy np. kakao. Połowa globalnej produkcji tego składnika czekolady pochodzi z zachodniej Afryki. Wystarczy niewielka powódź albo ekstremalna susza i analityk już wie, że cena kakao wzrośnie. Trochę trudniej będzie mu to oszacować na przykład przy kawie. Ta pochodzi przecież zarówno z Ameryki Południowej, jak i Azji.
Pole do popisu dla prognozujących wpływ na gospodarkę dają też tornada. Wystarczy przypomnieć, że każdy huragan u wybrzeży Stanów Zjednoczonych to straty przynajmniej 200 miliardów dolarów, większe koszty zabezpieczenia platform wiertniczych i ogromne wydatki na odszkodowania. Przykład bliższy nam – to zeszłoroczne wiosenne przymrozki, które zniszczyły sady. Stąd kilkuprocentowy wzrost cen owoców. Gdy do tego dodamy letnią suszę, która zniszczyła uprawy zbożowe, to mamy wytłumaczenie ceny prawie tysiąca złotych za tonę pszenicy. Wszystko to wpłynęło też na wyższą inflację. Żywność to przecież jedna czwarta koszyka inflacyjnego. „Inflacja znacząco przekroczyła cel RPP i mieliśmy serię podwyżek stóp procentowych, z których główna doszła do poziomu 6 proc! - przypomina Marek Wołos z TMS Brokers.
Mróz i biznes
Podstawowym elementem skutecznych prognoz ekonomicznych jest też oszacowanie jak pogoda wpłynie na konkretną branżę. A o tym, że można na tym zarabiać, niech świadczy fakt rozwoju produktów finansowych związanych ze zjawiskami atmosferycznymi. Kiedy ponad dziesięć lat temu przez Stany Zjednoczone przetoczył się huragan El Nino, powodując ogromne straty w gospodarce, na rynku finansowym pojawiło się jeszcze więcej kontraktów futures, swapów czy opcji waniliowych albo egzotycznych. Dzisiejsze instrumenty pogodowe oparte są na prognozach temperatury, wielkości opadów deszczu czy śniegu, prędkości wiatru, zachmurzenie, nasłonecznienie, czy grubość pokrywy śnieżnej. Choć rynek pochodnych pogodowych jest ściśle powiązany z sektorem energetycznym, za pomocą tych instrumentów producenci energii zabezpieczają popyt na swoje usługi, to wpływ pogody na biznes najłatwiej zrozumieć na przykładzie np. rynku mieszkaniowego. „Załóżmy, że w ostatnich trzech latach zima byłaby silna i trwałaby 5 miesięcy. Na pewno ilość oddanych mieszkań spadłaby znacząco, a to ma przecież istotny wpływ na gospodarkę” – prognozuje Marek Wołos z TMS.
Reasumując: wpływ na gospodarkę mają anomalie pogodowe - wysokie temperatury na wiosnę i w lecie w połączeniu z mała ilością opadów oraz silne mrozy, zwłaszcza wczesną jesienią i wiosną. I to większy, niż kilkudniowy mróz zimą, na który wielu z nas narzeka. O tyle większy, im więcej uda nam się na tym zarobić.
Szymon Ostrowski
- Pogoda niekoniecznie dla bogaczy Autor: ~autor 2009-01-09 23:32
- Witam, dziękuje za uważne czytanie....nie chodziło jednak o cenę aktualną ale cenę którą pszenicy "udało się osiągnąć" w zeszłym roku. Wystarczy spojrzeć na historię cen, np. z raportów spoż (..)
- Pogoda niekoniecznie dla bogaczy Autor: ~anonim 2009-01-09 12:23
- Obecna cena pszenicy to 500zl: http://ceny.rolnicy.com/ceny-zboza/ceny-zboza-07-01-09.html nie wiem skąd autor wziął swoje dane.








Dodaj komentarz