Najbardziej popularne listy, czyli te o wadze do 50 gramów, zdrożeją o 7,5 proc. Prezes UKE Anna Streżyńska zgodziła też na wzrost opłat za paczki, ponieważ jej urząd uznał, że Poczta świadczy tę usługę poniżej kosztów. Zdaniem UKE monopolista powinien tę różnicę wyrównać, jednak nie od razu, bo zbyt szybkie podniesienie cen mogłoby ograniczyć dostępność usługi. – W przypadku niektórych paczek będzie to niewielka korekta ceny, a w innych może w dłuższej perspektywie sięgać nawet 100 proc. – mówi Karol Krzywicki, dyrektor departamentu pocztowego UKE.
Podwyżki nie ominą też przesyłek reklamowych. Zmian domagał się UKE, bo cena usługi nie rekompensowała jej kosztów. Według Urzędu dawało to Poczcie Polskiej uprzywilejowaną pozycję w stosunku do konkurentów. Wzrost cen za najlżejsze listy czyli te do 50 g, na które Poczta Polska ma monopol, jest już przesądzony. – Zaakceptowaliśmy podwyżkę, ponieważ wymaga tego sytuacja finansowa Poczty – mówi Karol Krzywicki. Listy muszą być dostarczane w ramach usługi powszechnej, czyli dostępnej dla wszystkich, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
– Cena listów zależy od kosztów ponoszonych przez operatora – mówi Krzywicki. Przyznaje, że koszty wzrosną, bo pracownicy Poczty Polskiej dostaną podwyżki. Natomiast wzrost opłat za paczki i przesyłki reklamowe został przez UKE obwarowany kilkoma warunkami. Podwyżki zależą od tego, czy do końca czerwca UKE otrzyma harmonogram i zasady zrównywania cen usług z rzeczywistymi kosztami ich świadczenia. Kolejny warunek: do końca września dyrektor generalny Poczty Polskiej ma przedstawić program zmian organizacyjnych, które zmniejszą koszty świadczenia usługi powszechnej.
Dla prywatnych operatorów wyższe ceny przesyłek Poczty Polskiej to bardzo dobra wiadomość. Już teraz ceny ich usług są niższe od oferowanych przez monopolistę. – Najlżejszy list kosztuje u nas 1,22 zł dla klientów indywidualnych i 1 zł dla biznesowych. Są to ceny gwarantujące nam zysk i rentowność – mówi Marek Sadowski, prezes firmy PAF Operator Pocztowy. – Mniej niż ceną konkurujemy jednak jakością usług. Niepewna sytuacja Poczty Polskiej powoduje, że na rynku jest lekki popłoch. Szczególnie klienci biznesowi przesyłający korespondencję strategiczną szukają pewniejszego sposobu na jej dystrybucję – dodaje.
Również krakowski InPost już teraz ma ceny niższe niż narodowy operator. Najlżejszy list kosztuje w tej firmie 1,1 zł. Prywatni operatorzy ponoszą jednak koszty, które nie dotyczą Poczty Polskiej. – Stosujemy kartonowe koperty z ołowianą plombą, by przyjmować listy o każdej wadze. Musimy też dostarczać korespondencję bezpośrednio do rąk odbiorcy, ponieważ nie mamy dostępu do skrzynek. To dużo kosztuje – wyjaśnia Sadowski. Nie jest wykluczone, że prywatne firmy wykorzystają podwyżki na Poczcie, by również podnieść ceny.
Beata Krowicka
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































