Nie ustają echa brytyjskiego referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. Kanclerz skarbu Wielkiej Brytanii ogłosił już zmiany w systemie podatkowym, które czekają mieszkańców Zjednoczonego Królestwa.
Zmiany mają dotyczyć opodatkowania przedsiębiorstw. W wywiadzie dla "Financial Times" minister George Osborne przedstawił swój plan, którego celem ma być zachęcenie przedsiębiorców do inwestowania w Wielkiej Brytanii, nawet po opuszczeniu przez ten kraj Unii Europejskiej. Obecna stopa tzw. „corporate tax”, czyli podatku dotyczącego firm wynosi 20%. Według Osborne’a obciążenia powinny być stopniowo obniżane, aż do poziomu 15% po 2020 r. Ma być to elementem łagodzenia wpływu referendum na sytuację ekonomiczną kraju.
Docelowa wysokość stawki CIT jest o wiele niższa od obecnych stóp opodatkowania w innych krajach europejskich – Francji (33%), Niemiec (29,8%) i zbliża się do poziomu obowiązującego w Irlandii (12,5%). W Polsce podatek ten wynosi 19%.
W okresie poprzedzającym referendum rząd Wielkiej Brytanii próbował przekonać swoich obywateli o słuszności pozostania w strukturach UE, za pozostaniem we wspólnocie był także George Osborne. W swoim budżecie uwzględnił m.in. zwiększenie kwoty wolnej od podatku czy obniżenie podatków dla małych firm. Miało to być dla Brytyjczyków sygnałem dobrej sytuacji rodzimej gospodarki, a także tego, że obecność w UE nie stoi na przeszkodzie takim zmianom. Była to jednak przede wszystkim zachęta dla mniej zarabiających obywateli do głosowania za pozostaniem we wspólnych strukturach.
Przeczytaj także
Możliwe wyjście kraju z Unii spowodowało szereg reperkusji dla rynków finansowych na całym świecie. Najboleśniej odczuła to brytyjska waluta – od czasu ogłoszenia w piątek wyników referendum funt osłabł o około 11%. Indeksy głównych rynków europejskich również zareagowały na tę zmianę – od czasu czwartkowego zamknięcia przed ogłoszeniem wyników referendum francuski CAC 40 stracił około 4,5%, niemiecki DAX około 5%, a WIG20 ponad 6,2%. Z drugiej strony na rynku surowców podrożało złoto oraz srebro, gdyż inwestorzy uważają te metale za bezpieczne w panującym obecnie okresie niepewności.

Powstają również wątpliwości co do tego, jak właściwie będzie wyglądać secesja Wielkiej Brytanii i kiedy to nastąpi. Osborne przekonuje, aby następca Davida Camerona na stanowisku premiera jak najmocniej zabiegał o dostęp do wspólnego rynku UE, co jednak może być niemożliwe. Przeszkodą jest presja na ograniczenie liczby imigrantów napływających do kraju. Liderzy Unii nie mają zamiaru rozmawiać na temat wspólnego rynku, dopóki ta kwestia nie zostanie rozwiązana w zadowalający dla nich sposób.
Mikołaj Fedkowicz






























































