REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Piotr Kuczyński: Zysk NBP tematem sezonu ogórkowego?

2009-07-21 12:00
publikacja
2009-07-21 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Kiedy słucham i czytam to, co mówi się o sprawie przekazania zysku NBP do budżetu państwa to myślę, że albo sezon ogórkowy mamy w pełni albo, że zanikła umiejętność czytania. Nawiasem mówiąc ona rzeczywiście zanika, co widać po statystykach (ponad 60 procent Polaków nie czyta w ciągu roku ani jednej książki). Miałem nadzieję, że politycy i dziennikarze są w tej pozytywnej mniejszości. Zaczynam mieć jednak wątpliwości.

Spójrzmy na temat zysku NBP tak jak go widzi analityk. Załatwmy wpierw tę łatwiejszą część problemu. W Polsce i w całej Unii Europejskiej niezależność banku centralnego jest jednym z filarów, na którym budowany jest system. W Polsce bank znalazł się nawet w Konstytucji RP. W artykule 227 nie ma jednak mowy o niezależności. Opisany jest sposób wybierania i długość trwania kadencji prezesa NBP i Rady Polityki Pieniężnej, ale ustęp 8 tego artykułu mówi, że „organizację i zasady działania Narodowego Banku Polskiego oraz szczegółowe zasady powoływania i odwoływania jego organów określa ustawa”. Ta ustawa to oczywiście Ustawa o Narodowym Banku Polski.

Tak więc można spowodować (przez zmianę ustawy), że NBP będzie mniej lub bardzie zależny od innego organu (prezydenta, sejmu, rządu). Nie jestem wcale przekonany, że absolutna niezależność banku to rzecz pożądana, ale uważam, że po pierwsze prawa są po to, żeby ich przestrzegać, a po drugie każda próba podważenia niezależności NBP spotka się z ostrą reprymendą Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej. Zapomnijmy więc o możliwości zmiany ustawy w celu przejęcia zysku NBP. To typowy, letni ogórek.

Przejdźmy do zysku NBP i możliwości jego przejęcia przez budżet. Chyba już wszyscy wiedzą, że Ustawa o NBP w artykułach 62 i 69 mówi wyraźnie: zysk NBP jest przekazywany do budżetu państwa po odpisaniu na fundusz rezerwowy pięciu procent jego wartości. Inaczej mówiąc: bez żadnej łaski 95 procent zysku NBP trafia do budżetu państwa. O co wiec kruszy się tak bardzo kopie? Słyszę od czasu do czasu, że nie chodzi o rezerwę rewaluacyjną, o której częściowe przekazanie do budżetu wnioskowali zarówno wicepremier Grzegorz Kołodko (w 2003 roku) jak i wicepremier Andrzej Lepper. Jeśli podejdzie się do tego twierdzenia dosłownie to jest rzeczywiście prawda. Wielkość rezerwy rewaluacyjnej przekroczyła w 2004 roku 29 mld złotych, ale w 2006 roku już jej nie było. Umocnienie złotego obniżyło wartość (wyrażoną w złotych) rezerw walutowych NBP, w związku z tym bank w bilansie wykorzystywał do końca rezerwę rewaluacyjnej (nie musiał notować olbrzymich strat).

Ciąg dalszy na blogu Piotra Kuczyńskiego. Zapraszamy!


Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Chiny szykują się na wielki krach finansowy. "Kawaleria nie nadciąga"
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki