Szef LPR Robert Gałązkowski wyjaśnił, że jeden z pilotów po badaniach w szpitalu wrócił do pogotowia lotniczego i został przesłuchany przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Drugi pilot także został przebadany i obecnie znajduje się w szpitalu wojskowym na Szaserów. Nie ma żadnych objawów zagrażających jego życiu - zapewnił dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Awarii uległ śmigłowiec Agusta 109 Power, który od 4 lat służy Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu i przelatał 2,5 tysiąca godzin. Jak zapewnił dyrektor Robert Gałązkowski, piloci byli doświadczeni, jeden z nich miał uprawnienia egzaminatora państwowego. Załoga śmigłowca wykonywała lot egzaminacyjny, który każdy pilot musi obowiązkowo raz w roku odbyć aby podtrzymać uprawnienia.
Robert Gałązkowski dowiedział się od jednego z pilotów, że do wypadku doszło podczas lądowania. W pewnym momencie helikopter wpadł w gwałtowne drgania, przez co uszkodzone zostały istotne elementy maszyny. Śmigłowiec nie nadaje się nawet do remontu - zaznaczył szef LPR.
Jest to duża strata dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Warszawa pozostaje bez helikoptera. W razie potrzeby będą używane maszyny z Łodzi, Krakowa lub Wrocławia. Komisja Badania Wypadków Lotniczych wyjaśnia przyczyny zdarzenia.
Źródło:IAR


























































