REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

PiS chce ograniczyć kompetencje rządu

2009-10-19 05:00
publikacja
2009-10-19 05:00
W najbliższym tygodniu Prawo i Sprawiedliwość złoży projekt ustawy, która obliguje rząd do konsultacji z Sejmem stanowiska Polski prezentowanego Komisji Europejskiej. "Rzeczpospolita" pisze, że to odpowiedź PiS- u na pomysły ograniczenia kompetencji prezydenta.

Według projektu opozycji, wytyczne parlamentu mają kształtować formę i treść stanowiska Polski na forum wspólnotowym.

Projekt już krytykuje Platforma Obywatelska. Według wiceszefa partii, Waldego Dzikowskiego, ustawa nie jest potrzebna, a Sejm powinien zająć się ustawą kompetencyjną, regulującą uprawnienia rządu i prezydenta w polityce europejskiej. Według projektu marszałka Bronisława Komorowskiego, to rząd ma decydować, czy prezydent weźmie udział w obradach organów Wspólnoty, a premier samodzielnie ma opracowywać stanowisko kraju na forum unijnym.

Jednocześnie pomysł PiS-u może liczyć na poparcie Ludowców. Józef Zych z PSL podkreśla, że to parlament jest organem, który ma prawo oceniać i kontrolować prace rządu.

IAR/rz/łp/ab
Źródło:IAR
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~perkoz
A tymczasem ani rząd ani prezydent ani sejm albo senat są już nam w zasadzie niepotrzebne. W zupełności wystarczy sprawna administracja lokalna umiejąca czytać kolejne rozporządzenia i wytyczne eurobiurokratów oraz umiejąca skutecznie je wyegzekwować na lokalnych zasobach ludzkich. Bowiem tak jakoś cichaczem, w tym nagłym wysypie A tymczasem ani rząd ani prezydent ani sejm albo senat są już nam w zasadzie niepotrzebne. W zupełności wystarczy sprawna administracja lokalna umiejąca czytać kolejne rozporządzenia i wytyczne eurobiurokratów oraz umiejąca skutecznie je wyegzekwować na lokalnych zasobach ludzkich. Bowiem tak jakoś cichaczem, w tym nagłym wysypie zgiełku wszelakich nieszczęść, nasz były prezydent L. Kaczyński, a obecny naczelny administrator regionów tubylczych, podpisał swoją szacowną dłonią akt abdykacji (to ten tzw. traktacik lizboński). Ciekawe, czy ludziska wiedzą, co to dla nich znaczy ? Co to dla euroregionu zwanego kiedyś Polską znaczy ? Czy w ogóle dostrzegli to wiekopomne wydarzenie, czy do nich dotarło, w tym całym medialnym hałasie wszelakich utrapień jakie nękają tego, czy tamtego kolesia, którzy zgotowali nam ten lizboński bigos ? W normalnych warunkach nazwany wprost: zdradą. No ale dziś mamy już standardy europejskie, więc tak mówić nie wypada, bo to język jest nienawiści i ksenofobii jakiejś strasznej (niedługo już jakiś paragraf się na to też znajdzie). A jak to całe aferowe zamieszanie opadnie, jak to zwykle w tradycji polskiej bywa, ludziska któregoś (nieodległego) pięknego poranka obudzą się z rączusiami w zwyczajowych polskich nocniczkach. I będzie wtedy znowu płacz i zgrzytanie ząbków. Miałeś chamie złoty róg...

Powiązane: Sejm

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki