REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Oto prosta recepta na polskie problemy z emeryturami

2012-02-24 13:40
publikacja
2012-02-24 13:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Podnoszenie wieku emerytalnego wcale nie jest koniecznością. Jest to tylko skuteczna, choć brutalna metoda skłonienia ludzi by dłużej pracowali i tym samym dłużej płacili podatki.


Postulat podniesienia wieku emerytalnego ma zupełnie inny wymiar w Polsce i w innych krajach europejskich. Choć świadczenie we Francji czy w Niemczech jest w pewnym stopniu powiązane z wcześniejszymi zarobkami, to jego wysokość nie zależy ani od oczekiwanej długości życia na emeryturze ani od czasu, w trakcie którego gromadzone były środki. Pod tym względem polski system emerytalny bardziej przypomina system kapitałowy niż bismarckowski system przywilejów emerytalnych.

Jak to wygląda w praktyce


Pominąwszy grupy uprzywilejowane (których niestety wciąż jest sporo) oraz zaszłości z poprzedniego systemu (obowiązującego przed 1999 rokiem) gromadzenie środków na emeryturę wygląda następująco. Od wynagrodzenia odprowadzana jest co miesiąc składka, która dopisywana jest na indywidualne konto w ZUS. Rachunek, na który trafiają środki jest oprocentowany i to jak dotąd całkiem wysoko (około 3,5% w skali roku i to realnie). W momencie przejścia na emeryturę na podstawie wartości środków „zgromadzonych” na wirtualnym rachunku w ZUS wyliczane jest dożywotnie świadczenie. Metoda, którą się stosuje jest bardzo prosta: zgromadzony kapitał dzielony jest przez oczekiwaną długość życia emeryta. Od momentu wypłaty świadczenia utrzymywana jest jego realna wartość – co roku rewaloryzowane jest ono o inflację.

Sytuacja obywatela przypomina tą, w której sam oszczędzałby na emeryturę. Im więcej zarabia, tym więcej zgromadzi. Im dłużej pracuje tym dłużej zgromadzone środki „leżą” na oprocentowanym rachunku w ZUS, przez co ich wartość w momencie przejścia na emeryturę jest większa. Ponadto im później zdecyduje się przejść na emeryturę tym świadczenie jest wyższe z tytułu tego, że mniej mu statystycznie pozostało lat na pobieranie świadczenia. Czy można więc utrzymywać, że nie ma bodźców do przechodzenia na emeryturę raczej później niż wcześniej?

Spójrzmy na przykład na osobę, która zaczęła pracować w wieku 25 lat i wpadła na pomysł przejścia na emeryturę po piętnastu latach pracy. Załóżmy, że na koncie w ZUS odłożyła 100 tys. zł. Na jaką pozwoliłoby jej to emeryturę? Jeśli oczekiwana długość życia po dożyciu 40 lat to 80 lat, emerytura wyniosłaby 208 zł miesięcznie. W tej sytuacji raczej nikt by się na takie posunięcie nie zdecydował. Dlatego też nie ma właściwie powodu, by go zabraniać.

Oprócz może jednego. Państwo gwarantuje każdemu minimalny poziom emerytury. W tej chwili jest to 635 zł, co oznacza konieczność dopłaty ponad 400 zł miesięcznie z kasy państwa do przykładowej przedwczesnej emerytury. Szacuje się, że w 2050 roku przy dzisiejszych zasadach pobierania świadczeń ponad 40% kobiet otrzymywałoby minimalną emeryturę współfinansowaną z budżetu. Podniesienie wieku emerytalnego zaś w znacznej mierze zniosłoby konieczność dopłacania do minimalnych emerytur.

Można to rozwiązać inaczej


Ten problem można jednak rozwiązać inaczej. Wystarczy umieścić w systemie warunek minimalnego kapitału zgromadzonego w ZUS uprawniający do przejścia na emeryturę. Wiek emerytalny ostałby się jedynie jako granica, po przekroczeniu której obywatele uprawnieni byliby do minimalnej emerytury nawet jeśli nie zdołaliby na nią uzbierać. Wcale nie jest powiedziane, że musiałoby to być 67 lat. Poza tym kontekstem pojęcie „wieku emerytalnego” straciłoby jakikolwiek sens.

Gorący temat: Rząd majstruje przy emeryturach

Co zyskamy?


Co zyskujemy przyjąwszy takie rozwiązanie? Przede wszystkim wszyscy, którzy nie czują się na siłach nie będą zmuszeni do pracy. Nie ma potrzeby zmuszać kogoś, kto bardzo ciężko pracował przez pierwsze dwadzieścia pięć lat życia musiał pracować aż do osiągnięcia 67 lat. Nic nie stoi na przeszkodzie, by sam przyznał sobie „przywilej” emerytalny i wycofał się z życia zawodowego, jeśli zgromadził środki pozwalające na życie na zadowalającym go poziomie. Ważne tylko, by konstrukcja systemu emerytalnego nie promowała dodatkowo takich zachowań. Za to, że pracownik traci swoje zdrowie, płacić powinna mu zatrudniająca go firma, a nie podatnicy, którzy przecież nie kupują wytwarzanego przezeń produktu.

Również problem aktywizacji zawodowej osób w wieku okołoemerytalnym znajduje lepsze alternatywne rozwiązanie niż administracyjny nakaz. W systemie z minimalnym kapitałem zniesiony zostałby bowiem sztywny podział na emerytów i nieemerytów. Zniesiony zostałby więc okres ochronny uniemożliwiający zwolnienie na 4 lata przed emeryturą, przez który ludziom po pięćdziesiątce tak trudno jest teraz znaleźć pracę. Każdy sam decydowałby bowiem o momencie przejścia na emeryturę – pracodawca nawet nie musiałby o tym wiedzieć.

Nie zabraniajmy emerytom pracować


Warto by połączyć taką reformę ze zniesieniem zupełnie bezpodstawnych w naszym systemie ograniczeń jeśli chodzi o pracę osób pobierających świadczenia emerytalne. Emeryci nie powinni być też zmuszani do opłacania składek, z których i tak nie otrzymają żadnych świadczeń (na przykład składki rentowej – emeryt nie może być rencistą).

W sytuacji zostawienia decyzji emerytalnej w rękach obywateli, od państwa należałoby wymagać poprawy polityki informacyjnej. Kroki w celu lepszego uświadomienia społeczeństwa, jak działa system emerytalny, warto podjąć tak czy inaczej – niezależnie od tego w jakim kierunku pójdą reformy. Na stronie internetowej ZUS powinna być możliwość łatwego sprawdzenia, ile wynoszą zgromadzone przez obywatela środki i ile wyniosłoby świadczenie w zależności od momentu przejścia na emeryturę. Ujawniony powinien też zostać prognozowany wskaźnik oprocentowania składek na kontach w ZUS. Znając ten parametr łatwo byłoby ustalić, ile trzeba jeszcze pracować, by zarobić na emeryturę na pożądanym poziomie. Dzisiejsza sytuacja, w której rząd traktuje niski wiek emerytalny jak przywilej, który należy ze względu na dobro przyszłych pokoleń odebrać, rodzi tylko więcej nieporozumień na temat emerytur.

Maciej Bitner / Wealth Solutions
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (55)

dodaj komentarz
~Caesar
pana błąd polega na tym że Pan wydaje się wierzyć że tzw decydentom chodzi o to żeby rozwiązać tanio i skutecznie problem. Gdyby tak było to metodą kolejnych przybliżeń, poprzez "błędy i wypaczenia" dochodzilibyśmy do coraz lepszych rozwiązań. Jak w budowie kajaka albo szybowca. Tymczasem tymże decydentom chodzi wyłącznie pana błąd polega na tym że Pan wydaje się wierzyć że tzw decydentom chodzi o to żeby rozwiązać tanio i skutecznie problem. Gdyby tak było to metodą kolejnych przybliżeń, poprzez "błędy i wypaczenia" dochodzilibyśmy do coraz lepszych rozwiązań. Jak w budowie kajaka albo szybowca. Tymczasem tymże decydentom chodzi wyłącznie o jedno :zdobycie maksymalnej władzy (czyli uzyskanie maksymalnej kontroli). Gdyby tak nie było, to po co byłyby potrzebne dokumenty o ubezpieczeniu zdrowotnym u lekarza ??? Przecież Konstytucja gwarantuje WSZYSTKIM prawo do leczenia. Ale dzięi temu że wymagany jest papierek, można wszystkich przegonić przez okienka ZUS i PODPORZĄDKOWAĆ administracji....I dlatego mamy coraz lepsze szybowce i coraz mniej sprawne państwo. cbdo...
~marwie
Potwierdzone przez autorytet mądre, rozsądne i logiczne rozwiązanie.
Gratuluję Panu artykułu, ale serce boli, że to tylko dla nas maluczkich.
No chyba, że mobilizacja jak z ACTA i Tusek na kolana
Pozostaje jeden problem gdzie u decydentów i władzy rozsądek z mądrością w parze.
~50+
Nie zmienia się reguł gry w trakcie gry.
Jeśli rząd chce robić reformę emerytalną to niech sobie robi, ale dla tych, co zaczynają dopiero pracę - oczywiście konsultując to z nimi.
W tej chwili nie wiem czynp za 10 lat, jakiś następny nawiedzony cadyk-mędrek nie zajrzy
do sakwy ZUS-u, zobaczy że pusto i znowu przedłuży wiek
Nie zmienia się reguł gry w trakcie gry.
Jeśli rząd chce robić reformę emerytalną to niech sobie robi, ale dla tych, co zaczynają dopiero pracę - oczywiście konsultując to z nimi.
W tej chwili nie wiem czynp za 10 lat, jakiś następny nawiedzony cadyk-mędrek nie zajrzy
do sakwy ZUS-u, zobaczy że pusto i znowu przedłuży wiek o 2 albo dla świętego spokoju
(czytaj - jego widzimisię) 4 lata. Wymiotować się chce na takie rządy.
~50+
Nie zmienia się reguł gry w trakcie gry.
Jeśli rząd chce robić reformę emerytalną to niech sobie robi, ale dla tych, co zaczynają dopiero pracę - oczywiście konsultując to z nimi.
W tej chwili nie wiem czy za np 10 lat, jakiś następny nawiedzony cadyk-mędrek zajrzy
do sakwy ZUS-u, zobaczy że pusto i znowu przedłuży wiek
Nie zmienia się reguł gry w trakcie gry.
Jeśli rząd chce robić reformę emerytalną to niech sobie robi, ale dla tych, co zaczynają dopiero pracę - oczywiście konsultując to z nimi.
W tej chwili nie wiem czy za np 10 lat, jakiś następny nawiedzony cadyk-mędrek zajrzy
do sakwy ZUS-u, zobaczy że pusto i znowu przedłuży wiek o 2 albo dla świętego spokoju
(czytaj - jego widzimisię) 4 lata. Wymiotować się chce na takie rządy.
~50+
Co z ubezpieczeniem zdrowotnym? Czy taki emeryt będzie to pokrywał ze swojej emerytury, czy będziemy go leczyć wszyscy via budżet? Panie redaktorze, jest pan amatorem, z niższej półki.
~Krzysztof
Bardzo rozsądne rozwiązanie. Wpojono nam przecież, że mamy indywidualne konta w ZUS-tyle mamy ile uzbieramy, to nasza emerytura -wiemy teraz jednak, że są puste.Zobowiązanie Państwa jednak istnieje-dopóki Państwo nie dopłaca do emerytury z powodu zbyt małej uzbieranej kwoty- to kwestia wieku przejścia na emeryturę jest sprawą każdego Bardzo rozsądne rozwiązanie. Wpojono nam przecież, że mamy indywidualne konta w ZUS-tyle mamy ile uzbieramy, to nasza emerytura -wiemy teraz jednak, że są puste.Zobowiązanie Państwa jednak istnieje-dopóki Państwo nie dopłaca do emerytury z powodu zbyt małej uzbieranej kwoty- to kwestia wieku przejścia na emeryturę jest sprawą każdego z nas. Pewnie jednak i na to nie ma środków. Nie jest to tylko problem bankructwa rynku pracy, jak się mówi-wynika wprost z problemu deficytu finansów publicznych. Chciałbym aby min. Rostowski wyjasnił ta kwestię pokazując symulacje. Twierdzi bowiem, że nie jest to problem budżetu ale tylko części emerytalnej. Skoro są pieniądze w budżecie to dlaczego Panstwo wycofuje się z zobowiązań??? Wymagajmy od polityków przedstawienia całego zagadnienia na liczbach. Poza tym, albo 1/reforma zaczyna sie od tych, którzy wstępują w wiek emerytalny albo 2/ dla wszystkich ale wtedy od zaraz trzeba zlikwodować przywileje emerytalne. Dlaczego można przedłużyć wiek emerytalny większości ot tak jedną ustawą a nie można zlikwidowac przywilejów mniejszości . To niesprawidliwe! Budujmy od nowa!!
~reig
Prosto to tylko się pisze, a naprawdę to obecnie pieniądze z ZUS są natychmiast wypłacane na bieżące emerytury co wynika z przeszłości. Aby zmienić system i gromadzić pieniądze podatnika na jego emeryturę trzeba by wyłożyć z budżetu ogromne środki których nie ma , a pożyczka groziła by zapaścią Państwa. Były już próby reformy emerytur Prosto to tylko się pisze, a naprawdę to obecnie pieniądze z ZUS są natychmiast wypłacane na bieżące emerytury co wynika z przeszłości. Aby zmienić system i gromadzić pieniądze podatnika na jego emeryturę trzeba by wyłożyć z budżetu ogromne środki których nie ma , a pożyczka groziła by zapaścią Państwa. Były już próby reformy emerytur ale się rozmyły i nadal daleko jest do ich dokończenia. Prostych recept nie ma!!!
~alex
załóż my że ktoś po 15 latach od 25 do 40 lat chcę przejść na emeryturę? Kto? Panie redaktorze do pisania tekstów nie wystarczę mieć ukończony gimnazium, jeżeli ktoś po przepracowaniu 15 lat ma zgromadzone 100.000 złotych i miesięcznie z wirtualnego konta ZUS dostaję to oprocentowanie pozostaje kwoty stanowi nadal 3,8% miesięcznie załóż my że ktoś po 15 latach od 25 do 40 lat chcę przejść na emeryturę? Kto? Panie redaktorze do pisania tekstów nie wystarczę mieć ukończony gimnazium, jeżeli ktoś po przepracowaniu 15 lat ma zgromadzone 100.000 złotych i miesięcznie z wirtualnego konta ZUS dostaję to oprocentowanie pozostaje kwoty stanowi nadal 3,8% miesięcznie odsetki na konto powinny trafiać w kwocie 318 złotych, nie pisz głupoty, to co się dzieję z odsetkami od kapitału na koncie emeryta?
~Irek
SKORO NIE MA PROBLEMU Z EMERYTURAMI MUNDUROWYMI PŁACONYMI TYPOWO Z BUDŻETU ----------- A SĄ TO OGROMNE KWOTY - I MASA LUDZI W MŁODYM WIEKU........WIĘC ,,,,,,,,,,,,,NALEŻY......
WŁĄCZYĆ W TEN PATOLOGICZNY ......!!!!!!!!!!! SYSTEM ---- POZOSTAŁYCH OBYWATELI - WSZYSCY JESTEŚMY WSZAK RÓWNI ???????????..............CZY
SKORO NIE MA PROBLEMU Z EMERYTURAMI MUNDUROWYMI PŁACONYMI TYPOWO Z BUDŻETU ----------- A SĄ TO OGROMNE KWOTY - I MASA LUDZI W MŁODYM WIEKU........WIĘC ,,,,,,,,,,,,,NALEŻY......
WŁĄCZYĆ W TEN PATOLOGICZNY ......!!!!!!!!!!! SYSTEM ---- POZOSTAŁYCH OBYWATELI - WSZYSCY JESTEŚMY WSZAK RÓWNI ???????????..............CZY SIĘ MYLĘ..........??????
ZOMOL pałował 30 lat i ma 3000 - 5000 zł..................
a robotnik 45 lat tyrał i ma 1000 zł............
GDZIE TU SENS ,,,,,,,,,,,GDZIE LOGIKA,,,,,,,,,???????????
~Quwe
Jak zomol pałował 30 lat to już nie jest młody.
Jak robotnik pracował i byl ubezpieczony 45 lat to mało nie ma, dużo więcej niż 1000zł, chyba, że połowę wypłaty brał pod stołem.
Dotacja do ZUS jest o rząd wielkości większa niż całe emerytury mundurowe, a te płaci ZER a nie ZUS.
Jakbyś pałował 30 lat i chciał się zatrudnić
Jak zomol pałował 30 lat to już nie jest młody.
Jak robotnik pracował i byl ubezpieczony 45 lat to mało nie ma, dużo więcej niż 1000zł, chyba, że połowę wypłaty brał pod stołem.
Dotacja do ZUS jest o rząd wielkości większa niż całe emerytury mundurowe, a te płaci ZER a nie ZUS.
Jakbyś pałował 30 lat i chciał się zatrudnić by dopracować do 65 lat, to znajdź takiego co zatrudni którego nie spałowałeś (ukarałeś, zatrzymałeś itp - ty lub ktoś inny w mundurze), nie znajdzie - przejdzie na drugą stronę bo żyć musi - chcesz takich szkoleniowców dla bandziorów - aktualny system jest tańszy, do tego nie płaci się za święta, nadgodziny itp i karze narażać życie, a do tego średnia życia jest około 59 lat czyli tak pobierają przeciętnie (bo wyjątki też są) tyle samo albo i mniej lat co cywile. Taki jest koszt systemu bezpieczństwa i każdy kraj to ma, niektóre zamiast płacić emeryturę mają obowiązek zatrudniania w urzędach byłych mundurowych, ale u nas by się krzyk podniósł, że tak dobrze (ale wielu nie chce sie przyjąć lub nie nadaje się) mieli i jeszcze im sie pracę gwarantuje. A i kwiatek - większość tych co odchodzą po 30 latach umiera w ciągu 3 lat.
Cóż, każdy patrzy w cudzy garnek by tam było mniej a nie swój by mieć więcej.

Problem są w Polsce renty - 2 mln i to w sytuacji gdy wszyscy powyżej 60-65 mają już emerytury, chorowite społeczeństwo, w tym renty dla alkoholików i nieporadnych życiowo (ale pełnosprawnych)
problemem jest zaniżanie składek i płacenie pod stołem,
problemem jest zrzucenie na ZUS wypłat dla osób zwalnianych z upadających zakładów w latach 90,
problemem jest przejedzenie wpływów z prywatyzacji które miały zasilić fundusz rezerwy demograficznej.
problemem jest dziurawy system NFZ
Łącznie jest ponad 9mln emerytów i rencistów na 38 mln obywateli. I to też jest problem, ale mają na to remedium - podniosą wiek uprawniający i część nie dożyje a składki w ZUS przepadną.

Rozwiązaniem jest podniesienie stażu do emerytury gwarantowanej przez państwo, albo w ogóle likwidacja tego czyli podnoszenia do minimum emerytury osób które maja minimalny staż, szczególnie , że za okres wychowawczy państwo płaci składki do ZUS kobietom. Czysta zasada - ile wpłacone tyle wypłacone.

W krajach zachodnich oprócz nowego wieku 67 obowiązującego dopieor za jakieś 20 lat jest też opcja przejścia na emeryturę po 40-42 latach pracy - składek bez względu na wiek, czyli kto wcześniej zaczął pracować ten wcześniej odpoczywa. Liczy się okres opłacania składek a nie wiek formalny.

Powiązane: Emerytury

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki