Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2005-03-01 06:03 Źródło: Gazeta Finansowa

Gazeta Finansowa

Osłabiać czy wzmacniać, czyli z jakim złotym do strefy euro


Wkrótce będziemy świadkami ważnych rozstrzygnięć politycznych na najwyższym szczeblu instytucji unijnych mogących nawet o kilka lat opóźnić wprowadzenie euro w Polsce. Wcześniej czy później jednak staniemy przed koniecznością wynegocjowania odpowiedniego kursu walutowego przy ostatecznej wymianie złotego. Wówczas do głosu dojdą zarówno zwolennicy słabszego, jak i mocniejszego złotego.


Próba lekkiego osłabienia waluty w stosunku do, nazwijmy to, kursu równowagi miałaby na celu zwiększenie efektywności polskich przedsiębiorstw kierujących część swojej produkcji na eksport oraz jednoczesne ograniczenie konkurencji ze strony firm zagranicznych wynikającej z relatywnie wyższych cen oferowanych przez nie produktów. Z drugiej strony, rosnące zyski eksporterów prędzej czy później przełożyłyby się na wzrost wynagrodzeń w całym sektorze gospodarki zajmującym się sprzedażą za granicę, co spowodowałoby wyższą inflację. Efekt ten mógł- by być zwiększony przez równoczesny wzrost płac w firmach niezajmujących się wymianą handlową, jako że wynagrodzenia w ramach całej gospodarki mają tendencję do bardzo podobnych ruchów. W konsekwencji, początkowy wzrost zamożności mógłby zostać „zjedzony” przez wyższą inflację i niezbędne okazałoby się zastosowanie środków mogących inflację ograniczyć.

Analogicznie, próba sztucznego umocnienia waluty może nieco ograniczyć inflację. Należy jednak pamiętać, że przed przystąpieniem do strefy euro Polska musi utrzymać kurs złotego w stosunkowo wąskim paśmie wahań systemu ERM-2, co powoduje, że wzrasta ryzyko ataków spekulacyjnych w momencie, kiedy inwestorzy zorientują się, że waluta jest nieracjonalnie mocna. Obrona silnej waluty jest przy tym o wiele trudniejsza niż obrona waluty słabej, ponieważ interwencje walutowe w tym drugim przypadku polegają na kupnie walut obcych za krajową, która w przeciwieństwie do rezerw banku centralnego nie może się skończyć! Ta ostatnia kwestia jest zresztą zachętą dla polityków do starania się o nieco słabszy kurs polskiej waluty. Z dwojga złego, lepiej pomylić się w tę stronę...

Dla całej gospodarki najlepsza byłaby sytuacja, w której kurs wymiany odpowiadał temu, który utrzymuje się na rynku w ramach równowagi. Od przystąpienia do strefy euro dzieli nas jeszcze kilka lat. Tak bardzo krytykowane ostatnie umocnienie złotego zdąży się jeszcze przełożyć na gospodarkę i wykazać, czy rzeczywiście jest ona na nieprzygotowana i czy obecny kurs nie wynika jedynie z przepływów związanych z inwestycjami stricte finansowymi (zwanymi także kapitałem spekulacyjnym). Obserwując wyniki przedsiębiorstw, wzrost produktywności w całej gospodarce, napływ środków związanych z nowymi inwestycjami oraz unijnymi funduszami strukturalnymi, jak również stabilną sytuację w bilansie handlowym, można dojść do wniosku, że jednak ów kurs równowagi znajduje się jeszcze trochę niżej od obecnego, tj. w okolicy 3,80 za euro. Jeśli rzeczywiście kurs złotego będzie dryfował w tę stronę, a wyniki polskiej gospodarki w dalszym ciągu będą dość dobre, nie należy na siłę próbować odwracać trendów – lepiej spróbować doszukać się korzyści w większej stabilności bezpośrednio po wejściu do unii gospodarczej i walutowej.

Bartosz Pawłowski
Autor jest specjalistą ds. rynków finansowych ING Banku Śląskiego
Gazeta Finansowa





250 Wizytówek Premium za jedyne 14zł
dodatkowo metalowy wizytownik ZA DARMO!
Ponad 4000 gotowych wzorów do wyboru
Zamów teraz!
Komentarze do artykułu
 Kursy średnie NBP
  USD  3.4675  0.0140   (0.41%) 
  EUR  4.3511  0.0069   (0.16%) 
 Notowania
  EUR/PLN  4.3510  0.0003   (0.01%) 
  EUR/USD  1.2539  0.0003   (0.02%) 
  USD/PLN  3.4692  0.0006   (0.02%) 

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: