Niechciani lokatorzy w naszym domu

Mól spożywczy (Plodia interpunctella) to jeden z kilku przedstawicieli insektów, które spędzają sen z powiek właścicielom sklepów. Czym się żywią i jak żyją? Jakie zagrożenia dla konsumentów niosą ze sobą owady? Oraz jak radzić sobie z tym nieprzyjemnym problemem? Popatrzmy.

Efekt ciepłej zimy

Zimą większość zwierząt zapada w sen – również owady wprowadzają się w stan letargu, dopóki temperatura nie podniesie się do poziomu zapewniającego im normalne funkcjonowanie. Według meteorologów zeszłoroczna zima była wyjątkowo ciepła. Brak mrozu zapewnił owadom bezpieczne dotrwanie do wiosny. Większość owadów rozpoczyna swoją aktywność późną wiosną, zatem wraz z początkiem lata zaczyna doskwierać nam problem walki z insektami.

Plodia interpunctella

Mole to najczęściej spotykany oraz najbardziej znany insekt, jaki atakuje artykuły spożywcze. Naturalnym środowiskiem życia moli spożywczych są pomieszczenia kuchenne lub inne, w których przechowuje się żywność. Larwy owadów żerują na zróżnicowanej gamie produktów – mogą być to suszone owoce, mleko rozpuszczalne, mąka kukurydziana, mąka żytnia, kasze, rodzynki, suszone śliwki, orzechy, czekolada, słodycze, nasiona, pokarm dla ptaków, psów, kotów, rybek, krakersy, wysuszone czerwone papryczki, makarony, a nawet sól. Nowoczesne, plastikowe opakowanie nie są w stanie uchronić swojej zawartości przed tymi szkodnikami. Mole potrafią przedostać się do środka nawet przez najmniejsze, niewidoczne ludzkim okiem szczelinki. Kolor larwy uzależniony jest od pokarmu, jakim się żywi. Najczęściej jest to kolor biały. Natomiast dorosłe osobniki są brązowe. Cykl życiowy owada może trwać do 300 dni. Samice składają średnio od 60 do 300 jaj. Larwy moli, a nie dorosłe osobniki powodują najwięcej szkód. Podczas żerowania wytwarzają duże ilości cienkich nici, w które owijają zarówno żywność, jak i zrzucaną przez siebie skórę oraz skorupki jaj i odchody. Ilość produktu zanieczyszczona w ten sposób przewyższa ilość żywności, jaką larwa może spożyć. Insekty te przemieszczają się po całym pomieszczeniu, w którym się znajdują. Tworzą kokony, najczęściej przy styku sufitu ze ścianą. Podczas cieplejszych pór roku w sklepach spożywczych drzwi wejściowe są zazwyczaj otwarte – to najprostsza droga dostania się moli na teren sklepu.

Much i nocni goście

Nie tylko mole są zmorą sklepów spożywczych. Pospolita mucha domowa (Musca domestica) również niesie ze sobą spore zagrożenie. To małe stworzenie może przenosić na swoim ciele do 6 milionów, a w jelitach do 30 milionów mikroorganizmów. Prawie w każdym markecie, jak również w mniejszych sklepach spotykamy dział mięsny, gdzie towar jest odkryty. To gratka dla much. Na teren sklepu dostają się w równie prosty sposób jak mole, przez otwarte drzwi lub okna. Karaczan prusak (Blattella germanica), zwany także francuzem czy karakonem, to najczęściej spotykany karaluch w Polsce. Występuje w pomieszczeniach z centralnym ogrzewaniem, lubuje się w odpadkach spożywczych. Karaluchy najchętniej gromadzą się w szczelinach i zakamarkach. Prowadzą nocny tryb życia, dlatego też właściciele sklepów często nie mają pojęcia o ich występowaniu w pomieszczeniach.

Zagrożenia dla konsumentów

Spora część owadów przenosi wirusy oraz choroby (w tym zakaźne) niebezpieczne dla ludzi. Muchy domowe są sporym zagrożeniem epidemiologicznym. Siadając nie tylko na artykułach spożywczych, ale również na padlinie, przenoszą gigantyczne ilości mikroorganizmów, wywołujących takie choroby jak: salmonelloza, cholera czy też dur brzuszny. Prusaki są nie mniej niebezpieczne. Zanieczyszczają produkty spożywcze wylinkami, odchodami, pleśniami i bakteriami powodującymi gnicie produktów. Przenoszą choroby bakteryjne i wirusowe (biegunka, trąd, cholera, gruźlica i inne) oraz pasożyty (glisty). Karaczany mogą również powodować alergie u ludzi. Mole spożywcze natomiast nie gryzą ani nie przenoszą żadnych chorób. Są zagrożeniem jedynie dla żywności. Ingerencja tych insektów w produkty powoduje ich psucie. Na 30 konsumentów zapytanych o zagrożenie, jakie niosą ze sobą insekty, tylko 9 miało pełną świadomość problemu. Reszta ankietowanych była bardzo zaskoczona powagą chorób, jakie przenoszą owady.

Jak je zwalczać?

Obecnie na rynku jest bardzo duża podaż preparatów zwalczających owady. Repelenty, inaczej zwane środkami odstraszającymi lub odstraszaczami, to środki chemiczne oraz urządzenia generujące światło lub dźwięki mające właściwość odstraszania niepożądanych w danym miejscu organizmów żywych. Najbardziej znanym odstraszaczem są wtyczki do gniazdka elektrycznego, jednak w sklepach są rzadko używane, gdyż wydzielają dość nieprzyjemny zapach. Wśród kilkunastu sklepów, które odwiedziłam przy okazji badania tematu insektów, największym powodzeniem cieszą się lampy owadobójcze, które przyciągają owady promieniowaniem świetlnym, zapachem feromonów lub żywności czy też przywabiaczem do składania jaj. Koszty takiego urządzenia są rzędu od 150 do 600 zł.

– Jakiś czas temu zakupiłam tę lampę do sklepu. Nie żałuję wydanych pieniędzy. Działa bez zarzutu – opowiada właścicielka sklepu pani Bogumiła Ratajczak z Wrocławia.

Na drugim miejscu znajdowały się preparaty w proszkach, płynach oraz spreju. Wiążą się one z mniejszym kosztem niż lampy – od 4 do 60 zł, w zależności od produktu oraz jego wielkości. Posiadacze sklepów bardzo często sięgają po tego typu preparaty, gdyż uważają, że są wygodne w użyciu oraz skuteczne. Najmniejszym powodzeniem cieszą się zwyczajne lepy na owady. – Uważam, że nie jest to zbyt estetyczna forma walki z owadami, bardziej chyba mnie odstrasza niż muchy – śmieje się Marlena Kubicka, klientka napotkana w sklepie spożywczym w Poznaniu.

Jedynie trzech właścicieli sklepu zdeklarowało, że nie stosują żadnych preparatów na własną rękę, ale na stałe współpracują z firmami, które przeprowadzają profesjonalną dezynsekcję. Koszt dezynsekcji 1 metra kw. powierzchni (podłogowej) to ok 0,15-0,22 zł w zależności od wielkości obiektu. Biorąc pod uwagę estetykę oraz skuteczność, z pewnością taka forma walki z insektami jest najlepsza. – Obecnie sklepy spożywcze powinny posiadać program zwalczania szkodników w systemie HACCP – jest to monitorowanie zagrożonych miejsc w obiektach. Problem insektów istnieje i chyba nigdy się nie skończy – mówi Hanna Skowronek, właścicielka firmy dezynsekcyjnej.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Do pobrania

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Halina

W walce ze szkodnikami polecam firme: www.mikrobiolog.pl

!

Znajdź nas na Facebooku