Wiele wskazuje na to, że w morderstwo księdza Zycha był zamieszany funkcjonariusz SB, który w latach 90 pracował w policji. Gazeta "Polska" pisze, że w lipcu 1999 roku, dokładnie w 10 rocznicę śmierci księdza, jego domniemany zabójca otrzymał z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Brązowy Krzyż Zasługi. Jak napisano w uzasadnieniu odznaczenia: za szczególne zasługi w ratowaniu ludzkiego życia. Dziś funkcjonariusz jest na emeryturze.
Gazeta przypomina, że ksiądz Sylwester Zych zginął trzy miesiące przed zakończeniem obrad Okrągłego Stołu, w trakcie których doszło do porozumienia władzy z częścią opozycji. Reszta działaczy Solidarności kwestionowała legalnośc tych obrad i domagała się m.in. ujawnienia konfidentów SB i rozliczenia komunistów za popełnione przez nich zbrodnie. I tę właśnie frakcję popierał ksiądz Zych.
Zabójstwo księdza miało służyć zastraszeniu Solidarności - mówi dziennikowi "Polska" profesor Jan Żaryn z IPN.
IAR/Polska/ab
Źródło:IAR






























































