2009-08-20 06:00 Źródło: Bankier.pl
Moim zdaniem… czyli, kryzys oczami młodych
Kryzys finansowy zainspirował młodych ludzi z całego świata do dyskusji na temat jego przebiegu i skutków, a najciekawsze wypowiedzi i spostrzeżenia zostały opublikowane na stronie Banku Światowego. Wniosek, jak nasuwa się po ich lekturze jest tylko jeden, że młodzież nie ma dziś łatwego życia, a kryzys w Nigerii ma zupełnie inne oblicze niż ten w Kanadzie.
Kryzys inspiruje młodych
Kryzys powstaje w głowach ludzi i nie jest realnym odzwierciedleniem obecnej sytuacji – tak przynajmniej twierdzi Władimir Łapietiew – który sprawuje wadzę w jednym z podmoskiewskich „województw”. Jego wiara i przekonanie w tej kwestii, jest na tyle duże że wydał rozporządzenie, w którym za używanie słowa „kryzys finansowy” grozi zwolnieniami z pracy.
Na szczęście są miejsca na świecie, w których ludzie nie muszą obawiać się tego typu zakazów, a dyskusja na temat kryzysu finansowego może przebiegać swobodnie. Obecna sytuacja gospodarcza świata – chyba częściej niż zwykle – inspiruje szczególnie młode osoby, do zabierania głosu na temat tego, jak kraj w którym żyją radzi sobie z kryzysem, i co przyniesie im przyszłość.
Wykazują oni przy tym wielką chęć dzielenia się swoimi spostrzeżeniami ze swoimi rówieśnikami z całego świata. Najczęściej robią to za pomocą internetu. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak młodzi ludzie widzą i odczuwają kryzys w najróżniejszych zakątkach świata.
Spostrzeżeniami młodych ludzi na temat skutków kryzysu finansowego zainteresował się Bank Światowy, który na swoich stronach internetowych udostępnił im nawet specjalne miejsce, gdzie mogli wpisywać swoje dotychczasowe przemyślenia i wnioski. Lektura zamieszczonych wypowiedzi jest niezwykle ciekawa, a jej dodatkową wartość stanowią liczne przykłady.
Co kraj, to…kryzys
W Meksyku młodzież najbardziej narzeka na to, że w wyniku kryzysu ceny wszystkich dóbr powszechnego użytku poszybowały wysoko w górę. Społeczeństwo ma też ogromne problemy finansowe, a władze nie robią nic, aby im przeciwdziałać. Dodatkowo kryzys w tym kraju pogłębia epidemia świńskiej grypy, która cały przemysł turystyczny doprowadziła już prawie na skraj bankructwa. Wcale nie lepiej ma się sytuacja gospodarcza w Pakistanie.
Wojna i finansowy zastój spowodowały, że już nikt nie ma ochoty zainwestować w tym kraju choćby jednego dolara. To powoduje, że stopa bezrobocia zaczyna przybierać w tym kraju niewyobrażalne rozmiary. Co gorsza, brak pracy zmusza – także młode osoby – do nielegalnego handlu narkotykami, bo to właściwie jedyny sposób aby w tej sytuacji zarobić jakoś na życie.
W Chile sytuacja jest wprawdzie lepsza, ale nikt na ulicy nie chodzi uśmiechnięty. Młodzi Chilijczycy są rozgoryczeni przede wszystkim brakiem pracy. Dlatego też z wielkim sentymentem wspominają czasy, gdzie po zakończeniu nauki czekały na nich co najmniej dwie lub nawet trzy nowe oferty pracy. Wielkie dziwienie na ich twarzach wywołuje również sytuacja związana z zaciąganiem kredytów i pożyczek bankowych. Banki bowiem utrudniają dostęp do kapitału wszystkim osobom, pomimo że poziom stóp procentowych jest niezwykle niski.
Natomiast w Brazylii ludzie nie mówią o niczym innym, jak tylko o kryzysie, nie zdając sobie jednak sprawy z tego, co się właściwe dzieje. Prezydent tego kraju zdecydował się nawet na obniżkę podatków, aby zachęcić całe społeczeństwo do większej konsumpcji. Ponadto, w każdym ze swoich publicznych wystąpień, jak mantrę powtarza, że nikt w Brazylii nie powinien przestać konsumować, bo w przeciwnym razie wyjście z kryzysu będzie niemożliwe.
Zupełnie inny pogląd na kryzys ma młodzież z Nigerii. W ich ocenie nie ma on raczej większego wpływu na sytuację, jaka panuje w kraju. Bieda to „chleb powszedni” dla większości Nigeryjczyków i tylko niektóre z osób lepiej sytuowanych odczuwa jego skutki. Podobnie jest w innym afrykańskim kraju – Gabonie. Kryzys odczuwają tam tylko ludzie bogaci, ale do tego stopnia, że np. w stolicy kraju – Libreville – wyprzedają oni swoje dobra materialne, aby mieć czym zapłacić za media i kupić coś do jedzenia.
Ciężko jest także młodym osobom studiującym na państwowych uczelniach. Wielu z nich rezygnuje z zajęć, aby poświęcić czas na dorywczą pracę, która zapewni im choćby podstawowe środki do życia. Także kierowcy taksówek i miejskich busów narzekają, że nie mogą już „związać końca z końcem”, dlatego zmuszeni są do ograniczania liczby kursów – przede wszystkim ze względu na ceny paliwa.
Ten interes staje się dla nich po prostu nieopłacalny. Dlatego coraz częściej stają przed dylematem - czy kupić paliwo, czy może lepiej jedzenie? Dodatkowo oliwy do ognia dolewają lokalne media, które „karmią” społeczeństwo negatywnymi informacjami na temat kryzysu. Zupełnie odmienne opinie na temat kryzysu mają młode osoby mieszkające w Kanadzie. Pomimo, iż kraj ten również doświadcza negatywnych skutków związanych z kryzysem, to jednak młodzi ludzie z większym optymizmem patrzą w przyszłość. Oczywiście jest to spowodowane zupełnie odmiennym stylem życia i warunków w jakich na co dzień przebywają.
Kanada ma bowiem na tyle dobrze rozbudowane - system socjalny oraz programy promujące zatrudnienie - że każda osoba bezrobotna może w trudnych chwilach liczyć na pomoc państwa. Podsumowując można tylko rzec, że po raz kolejny kryzys uświadomił nam „rozdźwięk” rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego, jaki występuje pomiędzy krajami bogatymi i biednymi.
Bartosz Niedzielski
Przeczytaj więcej w sekcji Domowe finanse.
Kryzys inspiruje młodych
Kryzys powstaje w głowach ludzi i nie jest realnym odzwierciedleniem obecnej sytuacji – tak przynajmniej twierdzi Władimir Łapietiew – który sprawuje wadzę w jednym z podmoskiewskich „województw”. Jego wiara i przekonanie w tej kwestii, jest na tyle duże że wydał rozporządzenie, w którym za używanie słowa „kryzys finansowy” grozi zwolnieniami z pracy.
Na szczęście są miejsca na świecie, w których ludzie nie muszą obawiać się tego typu zakazów, a dyskusja na temat kryzysu finansowego może przebiegać swobodnie. Obecna sytuacja gospodarcza świata – chyba częściej niż zwykle – inspiruje szczególnie młode osoby, do zabierania głosu na temat tego, jak kraj w którym żyją radzi sobie z kryzysem, i co przyniesie im przyszłość.
Wykazują oni przy tym wielką chęć dzielenia się swoimi spostrzeżeniami ze swoimi rówieśnikami z całego świata. Najczęściej robią to za pomocą internetu. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak młodzi ludzie widzą i odczuwają kryzys w najróżniejszych zakątkach świata.
Spostrzeżeniami młodych ludzi na temat skutków kryzysu finansowego zainteresował się Bank Światowy, który na swoich stronach internetowych udostępnił im nawet specjalne miejsce, gdzie mogli wpisywać swoje dotychczasowe przemyślenia i wnioski. Lektura zamieszczonych wypowiedzi jest niezwykle ciekawa, a jej dodatkową wartość stanowią liczne przykłady.
Co kraj, to…kryzys
W Meksyku młodzież najbardziej narzeka na to, że w wyniku kryzysu ceny wszystkich dóbr powszechnego użytku poszybowały wysoko w górę. Społeczeństwo ma też ogromne problemy finansowe, a władze nie robią nic, aby im przeciwdziałać. Dodatkowo kryzys w tym kraju pogłębia epidemia świńskiej grypy, która cały przemysł turystyczny doprowadziła już prawie na skraj bankructwa. Wcale nie lepiej ma się sytuacja gospodarcza w Pakistanie.
Wojna i finansowy zastój spowodowały, że już nikt nie ma ochoty zainwestować w tym kraju choćby jednego dolara. To powoduje, że stopa bezrobocia zaczyna przybierać w tym kraju niewyobrażalne rozmiary. Co gorsza, brak pracy zmusza – także młode osoby – do nielegalnego handlu narkotykami, bo to właściwie jedyny sposób aby w tej sytuacji zarobić jakoś na życie.
W Chile sytuacja jest wprawdzie lepsza, ale nikt na ulicy nie chodzi uśmiechnięty. Młodzi Chilijczycy są rozgoryczeni przede wszystkim brakiem pracy. Dlatego też z wielkim sentymentem wspominają czasy, gdzie po zakończeniu nauki czekały na nich co najmniej dwie lub nawet trzy nowe oferty pracy. Wielkie dziwienie na ich twarzach wywołuje również sytuacja związana z zaciąganiem kredytów i pożyczek bankowych. Banki bowiem utrudniają dostęp do kapitału wszystkim osobom, pomimo że poziom stóp procentowych jest niezwykle niski.
Natomiast w Brazylii ludzie nie mówią o niczym innym, jak tylko o kryzysie, nie zdając sobie jednak sprawy z tego, co się właściwe dzieje. Prezydent tego kraju zdecydował się nawet na obniżkę podatków, aby zachęcić całe społeczeństwo do większej konsumpcji. Ponadto, w każdym ze swoich publicznych wystąpień, jak mantrę powtarza, że nikt w Brazylii nie powinien przestać konsumować, bo w przeciwnym razie wyjście z kryzysu będzie niemożliwe.
Zupełnie inny pogląd na kryzys ma młodzież z Nigerii. W ich ocenie nie ma on raczej większego wpływu na sytuację, jaka panuje w kraju. Bieda to „chleb powszedni” dla większości Nigeryjczyków i tylko niektóre z osób lepiej sytuowanych odczuwa jego skutki. Podobnie jest w innym afrykańskim kraju – Gabonie. Kryzys odczuwają tam tylko ludzie bogaci, ale do tego stopnia, że np. w stolicy kraju – Libreville – wyprzedają oni swoje dobra materialne, aby mieć czym zapłacić za media i kupić coś do jedzenia.
Ciężko jest także młodym osobom studiującym na państwowych uczelniach. Wielu z nich rezygnuje z zajęć, aby poświęcić czas na dorywczą pracę, która zapewni im choćby podstawowe środki do życia. Także kierowcy taksówek i miejskich busów narzekają, że nie mogą już „związać końca z końcem”, dlatego zmuszeni są do ograniczania liczby kursów – przede wszystkim ze względu na ceny paliwa.
Ten interes staje się dla nich po prostu nieopłacalny. Dlatego coraz częściej stają przed dylematem - czy kupić paliwo, czy może lepiej jedzenie? Dodatkowo oliwy do ognia dolewają lokalne media, które „karmią” społeczeństwo negatywnymi informacjami na temat kryzysu. Zupełnie odmienne opinie na temat kryzysu mają młode osoby mieszkające w Kanadzie. Pomimo, iż kraj ten również doświadcza negatywnych skutków związanych z kryzysem, to jednak młodzi ludzie z większym optymizmem patrzą w przyszłość. Oczywiście jest to spowodowane zupełnie odmiennym stylem życia i warunków w jakich na co dzień przebywają.
Kanada ma bowiem na tyle dobrze rozbudowane - system socjalny oraz programy promujące zatrudnienie - że każda osoba bezrobotna może w trudnych chwilach liczyć na pomoc państwa. Podsumowując można tylko rzec, że po raz kolejny kryzys uświadomił nam „rozdźwięk” rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego, jaki występuje pomiędzy krajami bogatymi i biednymi.
Bartosz Niedzielski
Przeczytaj więcej w sekcji Domowe finanse.
- czy ktoś to redagował? Autor: ~ja 2009-11-26 13:05
- bo zrozumienie pewnych fragmentów graniczy z cudem. I pomyśleć że to ja miałam kiedyś 3 z polskiego...




Dodaj komentarz