REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Modzelewski: W 2010 roku wzrosną wszystkie podatki

2009-07-07 07:56
publikacja
2009-07-07 07:56
Dodaj Bankier.pl w Google
Z prof. Witoldem Modzelewskim, byłym wiceministrem finansów i ekspertem podatkowym, rozmawia Tomasz Ł. Rożek.

46,6 mld zł – o tyle będą niższe wpływy podatkowe do tegorocznego budżetu w porównaniu z poprzednim rokiem. Spadną wpływy ze wszystkich ważnych podatków: PIT, CIT i VAT. To rządowa prognoza na ten rok. Straszna czy nadal zbyt optymistyczna?

Nadal zbyt optymistyczna. Ta prognoza byłaby dobra, gdyby ogłoszono ją pół roku wcześniej. Dziś realia są inne - szybko spadają wpływy podatkowe i niepodatkowe i dlatego spodziewam się drugiej nowelizacji budżetu, np. w listopadzie. Tusk z Rostowskim twierdzą, że w tym roku nie będzie podwyżki podatków. Ale mam przeczucie, że dziś wywiną nam niezły numer i nagle zmienią zdanie. Już tyle razy ten rząd zmieniał zdanie, że stracił jakąkolwiek wiarygodność. W związku z tym spodziewam się jeszcze jakiejś niespodzianki. Wyobrażam sobie np., że po posiedzeniu rząd na konferencji prasowej dowiemy się, że jeszcze w tym roku zostanie przywrócony zakaz odliczania podatku VAT od paliwa kupowanego do aut służbowych. To może przynieść do budżetu dodatkowe kilka miliardów złotych do końca roku.

A potem będą stopniować napięcie i na następnej konferencji ogłoszą np. podniesienie akcyzy na paliwo?

To niewykluczone, bo jeśli wprowadzać podwyżkę akcyzy na paliwo, to właśnie teraz. To jest łatwo ściągalny podatek i da konkretne pieniądze do budżetu. Myślę, że rząd będzie stopniowo i systematycznie szukać dodatkowych pieniędzy w naszych kieszeniach. Szkoda tylko, że tyle miesięcy mydlono ludziom oczy i mówiono, że wszystko jest w porządku, a gospodarka ma się świetnie.

Przesadzono z tym optymizmem i niefrasobliwością. Dlatego teraz premier i minister finansów będą podczas kolejnych odsłon zaskakiwać nas coraz to wymyślniejszymi zmianami. Włącznie z podwyżkami podatków jeszcze w tym roku, mimo szumnych zapowiedzi, ze tego nie zrobią.

Wydaje mi się, że rząd jest nie mniej zaskoczony niż podatnicy i dlatego w pośpiechu zmienia budżet na ten rok. Tak jakby wcześniej nie spodziewał się tąpnięcia w finansach.

Jeszcze nie jest za późno, żeby ratować finanse publiczne. Ale potrzeba zdecydowanych , mocnych działań i to już teraz, zaraz. Rząd powinien znieść liczne przywileje podatkowe, co można zrobić zgodnie z prawem w trakcie roku. Powinniśmy przywrócić sankcję finansową za zaniżanie podatku VAT. Przed 1 grudnia 2008 r. nie opłacało się oszukiwać na podatku VAT, bo groziła za to dotkliwa sankcja. Niestety rząd zmienił przepisy i cierpi na tym budżet.

Jest Pan orędownikiem usuwania bzdurnych przepisów podatkowych, ale to może przynieść efekt w dłuższym czasie. A teraz potrzebujemy działań szybkich, wręcz ekspresowych.

To przywróćmy akcyzę na niektóre towary. 1 marca tego roku znieśliśmy akcyzę na broń myśliwską, karty do gry i inne drobne towary. Przywracając akcyzę, pomalutku uzbieralibyśmy wreszcie konkretne pieniądze. Nie używajmy chochli, jeśli można użyć łyżeczki. Biedny musi się schylać głębiej po każdy grosz. Powtarzam: po każdy grosz.

Niestety, takie ciułanie to działanie doraźne.

Dlatego w przyszłym roku czeka nas już nie tylko podwyżka akcyzy, ale też podwyżka VAT, PIT_i CIT. Skoro kolejny rok ma być najcięższy z punktu widzenia kryzysowego, to musimy walczyć ze spowolnieniem różnymi środkami i nieraz bardzo radykalnie. Ale i tu radzę rządowi rozważne postępowanie: jeśli podnosimy VAT, to podstawową składkę np. z 22 do 23 pkt proc., tak, żeby podwyżka dotknęła wszystkich po równo. Wówczas do kasy państwa wpłynęłoby dodatkowo nawet 9 mld zł.

Nie wyobrażam sobie, żeby doszło do podwyżki VAT na określone towary, czy usługi - różne stawki VAT uderzają w handel na terenie Unii Europejskiej. To byłby bolszewizm podatkowy. No a w czasie kryzysu byłoby to zabójcze dla całej gospodarki. Podobnie jak cięcia wydatków publicznych.

Oszczędności nam się akurat przydadzą. Nasze państwo często jest wyjątkowo hojne, co odbija się nam wszystkim czkawką.

Ale jeśli popatrzeć na problem perspektywicznie, to cięcia przyniosą nam więcej szkód, niż pożytku. Bo jeśli państwo ma mniej pieniędzy np. na zamówienia publiczne, to oznacza, że będzie też mniej kontraktów i mniej pieniędzy trafi do budżetu. Najlepiej byłoby, gdyby nasze państwo dbało o spółki, które odprowadzają największe podatki do budżetu. One muszą czuć się pewnie i komfortowo.

Na przykład PKN Orlen?

Na przykład. Ja bym na miejscu rządzących w chwili głębokiego kryzysu chuchał i dmuchał na te nasze srebra rodowe, których jest niewiele. I gwarantował im np. dostawy ropy, gazu itp. Jeśli takie spółki będą miały więcej pieniędzy, to tym chętniej podzielą się swoimi zyskami. Nasi politycy wciąż boją się takich działań, choć jest to najlepsza, najbardziej skuteczna polityka, zwiększająca w dłuższym czasie wpływy do budżetu. Po to przecież państwo trzyma niektóre spółki w swoich rękach, żeby czerpać z nich zyski.

Co będzie, jeśli okaże się, że nie wystarczy nawet podwyżka wszystkich podatków, by załatać powiększającą się dziurę budżetową. Może wprowadzić nowe podatki? Na Dolnym Śląsku padł pomysł, by wprowadzić podatek od powierzchni dachu.

Zawsze kiedy myślę o głupich rozwiązaniach podatkowych, przypomina mi się podatek, który obowiązywał w Polsce po II wojnie światowej, czyli tzw. bykowe. Mężczyźni wolni, do 25 roku życia płacili wyższe podatki od swoich wynagrodzeń. Już w starożytnym Rzymie represjonowano w ten sposób młodych, wolnych mężczyzn. I szczerze mówiąc obawiam się trochę takich rozwiązań teraz, gdy doskwiera kryzys i trzeba wytrzasnąć skądś grube pieniądze. Liczę jednak na rozwagę tego rządu.

A może w przyszłym lub w 2011 r. rząd wprowadzi podatek katastralny – bardzo kontrowersyjny, ale przecież przechodzimy przez ciężki kryzys.

Nie dorośliśmy jeszcze do wprowadzenia podatku katastralnego - to jest wciąż zbyt odważna propozycja, która może się spotkać z ogromnym sprzeciwem społeczeństwa. My nadal żyjemy w świecie zabobonów podatkowych - każde podwyższenie podatku jest postrzegane jako zło, bo bije nas okrutnie po kieszeni.

Czasem myślę, że lepiej jest sprawniej kontrolować podatników, niż podnosić podatki.

Usprawnienie działania naszego aparatu fiskalnego jest nieodzowne, ale usunięcie bubli w przepisach podatkowych jest równie ważne. Wystarczy, że usuniemy mnóstwo przepisów, które hamują wpływy do budżetu i mamy z głowy problem dziury budżetowej.

/ Polska
Źródło:
Tematy

Komentarze (24)

dodaj komentarz
~ziutek
ion nie fantazjuj poslowie i tak beda zwolnieni z podatku
~niechciani
A, z jakiej racji osoba, której nikt nie chce ma płacić bykowe??? To tak jak nie dać prezentów dzieciom z Etopii za karę, że nie jedzą !!!!
~lon
podatek katstralny jak najbardziej
może byc np od posiadanej drugiej nieruchomości
albo od wartości powiedzmy ponad milion
Niektórzy mają po kilka , albo i kilkanaście mieszkań
przodują w tym nasi poslowie
~komuchożerca odpowiada ~lon
Panie/Pani "Ion", podatek katastralny to de facto wywłaszczenie setek tysięcy nabywców nieruchomości/ mieszkań z ostatnich lat, jeśli miałby byc w wys jak kiedyś dyskutowana (2% "wartości rynkowej"), doprowadzi to do masowych bankructw i wywalenia na rynek takiej masy towaru, że "ceny rynkowe" wbiją Panie/Pani "Ion", podatek katastralny to de facto wywłaszczenie setek tysięcy nabywców nieruchomości/ mieszkań z ostatnich lat, jeśli miałby byc w wys jak kiedyś dyskutowana (2% "wartości rynkowej"), doprowadzi to do masowych bankructw i wywalenia na rynek takiej masy towaru, że "ceny rynkowe" wbiją sie w ziemię (co sprowadzi wpływy na ziemię), karastrofa gosp-społ tym spowodowana będzie zdecydowanie przewyższać doeraźne korzyści (pasożytniczego) budżetu. Zamiast tego należy ściąc budżet o ograniczyc państwo, ale to jest oczywiście nie do pomyślenia, lepiej zniszczyć ekonomicznie setki tysięcy rodzin!!!
~śmiech
bandę pasożytów i dowolnie ustalane "zadania państwa", będzie piękna katastrofa!!! Będę miał tzw Schadenfreude, potwierdzą się po raz kolejny podstawowe prawa ekonomii i zdrowego rozsądku. Ja juz nie płacę podatku w PL i takich będzie coraz więcej, zostaną wam emeryci i klienci pomocy społecznej do dojenia ,będą oni oczywiście bandę pasożytów i dowolnie ustalane "zadania państwa", będzie piękna katastrofa!!! Będę miał tzw Schadenfreude, potwierdzą się po raz kolejny podstawowe prawa ekonomii i zdrowego rozsądku. Ja juz nie płacę podatku w PL i takich będzie coraz więcej, zostaną wam emeryci i klienci pomocy społecznej do dojenia ,będą oni oczywiście pędzić bimber zamiast płacić wam 500% akcyzy, Auchan+Co "nie ma" zysku itd, ..ha, ha ,ha, dobrze złodziejom!
~ziutek
pmietam modzelewskiego jako ministra w rzadzie pawlaka kiedy wyrwal sie z pomyslem podatku katastralnego w wys 1-2% rocznie i wywolal burze i pawlak musial dementowac jak widac dalej uwaza ze spoleczenstwo nie doroslo do takiego geniusza jak odszedl nikt po nim nie tesknil
~poipop][\
Zaczyna sie dojenie. Prosze pamietac ze przez 20lat zadłuzano nas rozdawano całe dobro Polskie. Nie mamy gospodarki, nie mamy więc wpływów. Schowane bezrobocie pod przykrywką urzędów też kosztuje. Rozrost biurokracji powoduje że przeszkadza sie pracować normalnym obywatelom. Kres tego ustroju jest blisko. Nie wystarczy podnieść podatków Zaczyna sie dojenie. Prosze pamietac ze przez 20lat zadłuzano nas rozdawano całe dobro Polskie. Nie mamy gospodarki, nie mamy więc wpływów. Schowane bezrobocie pod przykrywką urzędów też kosztuje. Rozrost biurokracji powoduje że przeszkadza sie pracować normalnym obywatelom. Kres tego ustroju jest blisko. Nie wystarczy podnieść podatków trzeba budować gospodarkę a w tym kraju przez 20 lat się ją wykańczało.
~igor
Ale głupek tan Modzelwewski ! Kryzys w 50% to czynnik psychologiczny ! Gdyby tak jak chce ten abnegat pół roku temu zaczeli straszyc że bedzie katastrofa to ludzie 2 razy mniej by kupowali i niedobor siegal by teraz 70 mld a nie 40.
Przecoez tu chodzilo o jak najdluzsze nie wywolywanie paniki czego ten prostaczek-ekonomista od
Ale głupek tan Modzelwewski ! Kryzys w 50% to czynnik psychologiczny ! Gdyby tak jak chce ten abnegat pół roku temu zaczeli straszyc że bedzie katastrofa to ludzie 2 razy mniej by kupowali i niedobor siegal by teraz 70 mld a nie 40.
Przecoez tu chodzilo o jak najdluzsze nie wywolywanie paniki czego ten prostaczek-ekonomista od siedmiu boleści nawet nie jest w stanie pojąć !
~gosc1
Czy zdajesz sobie sprawę za czyje pieniądze ów dzieci są kształcone?! Kto płaci za ich opiekę medyczną oraz za zniżki w komunikacji miejskiej itp. Chyba nie sugerujesz że te wszystkie wydatki są pokrywane z pensji ich dzieci?! Chcesz państwa totalitarnego! Ale wydaje mi się że przede wszystkim kolą cię w oczy zarobki ludzi którzy Czy zdajesz sobie sprawę za czyje pieniądze ów dzieci są kształcone?! Kto płaci za ich opiekę medyczną oraz za zniżki w komunikacji miejskiej itp. Chyba nie sugerujesz że te wszystkie wydatki są pokrywane z pensji ich dzieci?! Chcesz państwa totalitarnego! Ale wydaje mi się że przede wszystkim kolą cię w oczy zarobki ludzi którzy nie mają dzieci!
~PO-datki
1. zapowiedziana już składka senioralna (dodatkowy podatek jak ZUS do kosztów pracy)
2. podatek ekologiczny od posiadanego auta (do 3 tyś zł rocznie :)
3. podniesienie podatków lokalnych i wprowadzenie nowych co pozwoli obciąć pieniądze dla samorządu który zrekompensuje sobie tą stratę w/w podwyżkami i nowymi podatkami grabiącymi
1. zapowiedziana już składka senioralna (dodatkowy podatek jak ZUS do kosztów pracy)
2. podatek ekologiczny od posiadanego auta (do 3 tyś zł rocznie :)
3. podniesienie podatków lokalnych i wprowadzenie nowych co pozwoli obciąć pieniądze dla samorządu który zrekompensuje sobie tą stratę w/w podwyżkami i nowymi podatkami grabiącymi mieszkańców (np. podatek "dachowy")
4. ponowne opodatkowanie darowizn w najbliższej rodzinie i spadków
5. podatek katastralny (np. 2% rocznie wartości domu/mieszkania) ale bez zniesienia innych podatków jak ma to miejsce w cywilizowanych krajach gdzie kataster zastępuje wiele innych podatków
6. podatek od wejścia petenta do urzędu (już się płaci za każdy świstek który wydaje urzędnik to można i za wejście :)

oczywiście nie zapominamy o podniesieniu podatku PIT/CIT, akcyzy na paliwo i energie i używki w rodzaju alkoholu i papierosów, składki rentowej (zapowiedziana - czekamy na skalę podwyżki), podwyżki składki NFZ (od 01.01.2010 rośnie ona do 10%) , podniesienie podatków PCC, podwyżka VAT i ujednolicenie stawek (żwyność z 7% do 23%)

A wszystkich tu opisanych pomysłów by uniknąć gdyby nie rządzili nami socjaliści od 7 boleści którzy jedyne co potrafią to podnosić podatki w imię solidarności społecznej i podobnych głupot rozdając bez opamiętania socjał na prawo i lewo (bo kampania wyborcza trwa i poparcie musi rosnąć).

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki