Skąd te emocje? Zamiast tych, którzy dostali najwięcej punktów od ekspertów oceniających wnioski, pieniądze dostaną gminy i placówki z końca listy. - Uplasowaliśmy się na szóstej pozycji, więc byliśmy pewni, że dostaniemy pieniądze na zakup wyposażenia - mówi Bogdan Kruszyński, dziekan Wydziału Mechanicznego Politechniki Łódzkiej. - Tak się nie stało. Dla nas to szok.
Podobnie uważają inni wnioskodawcy. - Ten konkurs to kpiny - mówi Barbara Darul, wójt gminy Burzenin, która była o krok od ponad 2 mln zł na budowę sali gimnastycznej przy gimnazjum. Eksperci oceniający wniosek dali Burzeninowi trzecie miejsce. Ale wśród 23 szczęśliwców, którzy wezmą pieniądze na inwestycje, nie ma Burzenina. Podobnie jak gminy Rawa Mazowiecka, która za 3 mln zł chciała budować salę gimnastyczną w Starej Wojskiej i była na piątym miejscu.
Rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego przekonuje, że marszałek zamierza w ten sposób walczyć z kryzysem.
- Ze względu na złą sytuację gospodarczą, uznaliśmy, że będą się liczyć terminy ukończenia inwestycji - mówi Marcin Nowicki, rzecznik UM. - Chcieliśmy, by jak najwięcej pieniędzy weszło na rynek, dlatego wybraliśmy te wnioski, które najszybciej doczekają się realizacji.
Pominięci się nie poddają. Podczas dzisiejszego posiedzenia Sejmiku Województwa planują protest.
POLSKA Dziennik Łódzki
Aneta Grinberg, pg


























































