Według obrońcy Lwa R., mecenasa Jacka Pietrzaka, pobyt za kratami źle wpłynął na zdrowie jego klienta. W zeszłym miesiącu producent przeszedł zawał serca i od tego czasu nie podjęto żadnych stanowczych kroków związanych z jego leczeniem - wyjaśnił adwokat.
Mecenas Jacek Pietrzak uważa również, że kaucja w wysokości 500 tysięcy złotych była zbyt wysoka, a niemalże sześciomiesięczny areszt - niewspółmierny do zarzucanych czynów. Zaznaczył jednak, że sądowy nakaz wypuszczenia Lwa R. z aresztu z pewnością dobrze wpłynął na samopoczucie podejrzanego. Adwokat przypomniał, że sąd orzekł nie tylko o przyjęciu poręczenia majątkowego, ale także o zakazie opuszczania kraju.
Razem z Lwem R. na wolność wyszedł adwokat Andrzej P., którego zwolnienie było możliwe dzięki 200 tysiącom złotych kaucji. Sąd w Warszawie zdecydował również o wypuszczeniu syna Lwa R., który bez poręczenia majątkowego prawdopodobnie będzie mógł opuścić areszt w najbliższą środę.
Prokuratura nie zgadza się z tymi decyzjami i zapowiada odwołanie. Wraz z innymi osobami Lew R. podejrzany jest o wykorzystywanie fałszywych zwolnień lekarskich. Miały one uniemożliwić mu odbycie kary dwóch i pół lat więzienia za pomoc w płatnej protekcji.
Źródło:IAR



























































