REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Leszek Balcerowicz: Uwaga na dług publiczny

2009-10-09 07:01
publikacja
2009-10-09 07:01
Dodaj Bankier.pl w Google
Leszek Balcerowicz ostrzega przed rosnącym długiem publicznym. W wywiadzie dla "Pulsu Biznesu" ekonomista podkreśla, że jeśli społeczeństwo dostrzeże problem narastającego długu, trudno będzie zdobyć popularność - jak się wyraził - "różnym fałszywym świętym mikołajom". Leszek Balcerowicz zwraca uwagę, że rozdęte wydatki budżetu, około 43-44 procent PKB, są dużo większe, niż w krajach rozwiniętych w czasach, gdy miały nasz poziom dochodu na głowę.

To skutek ogromnych wydatków socjalnych - dodaje były minister finansów. Zwraca uwagę, że w tej sytuacji ważna jest postawa opinii publicznej. Przypomina, że w Stanach Zjednoczonych większość społeczeństwa zaczyna się bać narastającego długu publicznego, co jest przyczyną spadku popularności prezydenta Baracka Obamy.

Leszek Balcerowicz wyraził też nadzieję, że prezydent Lech Kaczyński ogłosi publicznie, że rozumie, jakim niebezpieczeństwem jest zbyt duży dług i że nie będzie wetował ustaw reformujących finanse.

Wywiad publikuje "Puls Biznesu".

Puls Biznesu/IAR adb/kry

.
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:

Finansowanie długiem publicznym w czasach kryzysu finansowego staje się wręcz modne. W Stanach Zjednoczonych deficyt budżetowy zbliża się do niewyobrażalnego poziomu 10 proc. Produktu Krajowego Brutto. Amerykanie są zadłużeni najbardziej od czasów wojny. Polska nie ma oczywiści takich możliwości finansowania długu, jak USA, stąd pójście drogą ekspansji fiskalnej jest drogą donikąd. Dla budżetu naszego kraju kluczowy będzie przyszły rok. Wszystko tak naprawdę będzie zależeć od koniunktury gospodarczej w Europie. Ewentualne ożywienie gospodarcze u naszych podstawowych partnerów handlowych może przełożyć się na wzrost eksportu i wzmocnienie słabnącego impulsu ze strony popytu wewnętrznego. Po części ratują nas dziś inwestycje infrastrukturalne, ale nie ma co liczyć na szybki wzrost bez eksportu i popytu wewnętrznego. A wzrost gospodarczy jest z kolei warunkiem dla trwałego zbilansowania budżetu po stronie dochodów. Po stronie wydatków natomiast coraz bardziej konieczne są reformy strukturalne, które jeśli nie poprawi się strona dochodowa, staną się po prostu przymusowe.

Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~ Thaddeus
Panie Leszku nikt Pana nie słuchał jak pan chciał euro 2007 roku . Wierze że Pan jest jedynym człowiekiem , ktory sie zna na tym Niech Pan wraca i przywroci porządek w finansach a obecnego kamienicznika Londyńskiego wywalic do GB, jemu na Polsce nie zależy to jest obcy obywatel.
~Krzych%%
oczywista oczywistość że Balcerowicz i jemu podobni swych pensji / urzendasy posłowie /się nie zrzeknie.
~Egon
Zwykli konsumenci i przedsiębiorcy są po tej samej stronie barykady.
Po drugiej są postsocjalistyczne oraz nowe warstwy próżniacze.
Ci pierwsi nie sa już w stanie wyrabiać na siebie i na system z drugiej strony barykady.
Warstwy prózniacze drą pierwszych i przejadaja wszystko ,a i tego brak, wiec jeszcze wszystkich razem
Zwykli konsumenci i przedsiębiorcy są po tej samej stronie barykady.
Po drugiej są postsocjalistyczne oraz nowe warstwy próżniacze.
Ci pierwsi nie sa już w stanie wyrabiać na siebie i na system z drugiej strony barykady.
Warstwy prózniacze drą pierwszych i przejadaja wszystko ,a i tego brak, wiec jeszcze wszystkich razem zadłużają podstepnie u obcych.
~Robert
Bankrutami to będziemy my jak będziemy się zadłużać i dług zostawiać naszym dzieciom
~Max
bez ostrego CIĘCIA WYDATKÓW może się to żle dla nas wszystkich skończyć. Myślimy zbyt krótkowzrocznie stosując rozdawnictwo dla doraźnych celów politycznych
~malek
to co proponuje Balcerowicz to gospodarcze somobójstwo
szykanie oszczedności u najbiedniejszych, oni są głównymi konsumentami, nie odkładają na kontach tylko wydają, Powinno sie zabrac najzamożniejszej grupie czyli prezesom, przedsiębiorcom (wystaczy poprawić sciągalność jak to jest możliwe że tylko 30% wykazuje dochody, a reszta
to co proponuje Balcerowicz to gospodarcze somobójstwo
szykanie oszczedności u najbiedniejszych, oni są głównymi konsumentami, nie odkładają na kontach tylko wydają, Powinno sie zabrac najzamożniejszej grupie czyli prezesom, przedsiębiorcom (wystaczy poprawić sciągalność jak to jest możliwe że tylko 30% wykazuje dochody, a reszta prowadzi działlność chociaz nie ma zysku)
jak zarżną konsumentów to i przedsiębiorcy nie będą mieli komu sprzedawać swoje wyroby i usługi. I oni tez stracą, ale teraz wygodnie im się żyje jak nie płacą podatków.
~mon-drala odpowiada ~malek
Może jednak za wysokie podatki uderzają w najbiedniejszych, a nie najbogatszych?
Kiedy wreszcie się skończy fałszywa zawiść rodem z socjalistycznej ojczyzny, kiedy wszystkim należało się po równo? Odpowiedzcie sobie sami czego.
~malek odpowiada ~mon-drala
walczmy o sprawiedliwość, nigdy nie było równosci nawet za komuny
nikt nie powie ze sekretarz był traktowany na równi z robotnikiem
ale wszyscy powinni być równi wobec prawa, a u nas kto ma pieniądze i układy jest bezkarny , może nie płacić podatków, a ma przywileje przy korzystaniu z praw obywatelskich. jedyne rozwiazanie
walczmy o sprawiedliwość, nigdy nie było równosci nawet za komuny
nikt nie powie ze sekretarz był traktowany na równi z robotnikiem
ale wszyscy powinni być równi wobec prawa, a u nas kto ma pieniądze i układy jest bezkarny , może nie płacić podatków, a ma przywileje przy korzystaniu z praw obywatelskich. jedyne rozwiazanie to składanie deklaracji majątkowych np co dwa lata, nie tylko urzędnicy ale wszyscy obywatele i powołanie odpowiedniej komórki skarbowej kóra by to sprawdzała, może byłyby koszty ale one zworciłyby się tysiąckrotnie , znalazłyby się pieniądze i wtedy można obniżać podatki.
~po PO odpowiada ~malek
Sluchaj koles i pamietaj ,że ity niedługo bedziesz bez pieniedzy i zobaczymy jak będziesz pisał. dzis jestes na stołku a jutro nie!!!
~rtg
po przeczytaniu tej wypowiedzi p.LB dochodzę do wniosku, że Donald T. traci poparcie pewnego lobby, na które mógł liczyć.

Sytuacja w Kancelarii zaczyna przypominać sytuację w innej kancelarii w podziemiach Berlina przedstawianą w filmie p.t. "Upadek".
Obaj mają identyczny wyraz twarzy.

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki