REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kredyt u dewelopera - nowy trend czy kiepska proteza?

2012-02-23 14:00
publikacja
2012-02-23 14:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Taktyka popadania z jednej skrajności w drugą, jaką na przestrzeni ostatnich lat prezentuje rodzimy sektor bankowy w kwestii finansowania rynku nieruchomości, jest nie tylko polityką biznesową wątpliwej jakości, ale przede wszystkim modelową strategią podcinania gałęzi na której się siedzi – uważa Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com.


Według Jędrzyńskiego, dziś po blisko czterech latach od szczytu nieruchomościowej hossy wiadomo, że praktycznie w stu procentach została ona wykreowana przez boom kredytowy. Wszelkie pozostałe czynniki, którym można by przypisać „winę”  mieszkaniowego prosperity, nawet razem wzięte, pozostają jedynie skromnym dodatkiem do „siły wodospadu” szerokiego strumienia kapitału płynącego wówczas z bankowych sejfów wprost na rynek mieszkaniowy.  - Byłoby to absolutnie niemożliwe, gdyby  polityka kredytowa banków z lat 2006-2008 uwzględniała w zauważalnym wymiarze w swoich rachubach takie pojęcia jak kredytowe lub kursowe ryzyko, czy choćby rynkową cykliczność. Efekty są oczywiste, a najbardziej z nich spektakularny to liczba 300 tys. kredytów mieszkaniowych, których LTV pomimo regularnych spłat, często wielomiesięcznych, wciąż przekracza 100% - uważa analityk portalu RynekPierwotny.com.

Banki zaostrzają kryteria udzielania kredytów

Dziś po prawie czterech latach od rynkowego przesilenia oraz w trakcie mocno już zaawansowanej korekty cen mamy z kolei sytuację dokładnie odwrotną. „Banki przewidują dalsze zaostrzenie kryteriów udzielania kredytów mieszkaniowych w I kwartale 2012 r. Oczekiwania takie sformułowało około 86% banków, zaś ponad 40% z nich określiło zaostrzenie jako znaczne. Żaden z ankietowanych banków nie przewiduje złagodzenia polityki kredytowej w nadchodzącym kwartale” – czytamy w raporcie NBP o sytuacji na rynku kredytowym w 1Q 2012. Z lektury opracowania można wywnioskować, że „dalsze zaostrzenie kryteriów” to już nie kwestia rekomendacji KNF-u, ale inicjatywa własna branży: „W porównaniu z poprzednią edycją ankiety wzrósł odsetek banków tłumaczących zaostrzenie polityki kredytowej w segmencie kredytów mieszkaniowych ryzykiem związanym z przewidywaną sytuacją gospodarczą. Odpowiedzi takiej udzieliło niemal trzy czwarte banków, przy czym niemal 40% z nich określiło wpływ tego czynnika jako znaczny”- podaje raport NBP.

Taktyka „zakręcania kurka” musi wywołać skutek odwrotny

- Problem polega na tym, że obecna „jastrzębia” polityka sektora bankowego w kwestii  finansowania rynku nieruchomości (nie tylko w odniesieniu do gospodarstw domowych, ale co gorsza także do deweloperów) może okazać się przysłowiowym „strzałem w stopę” – uważa Jarosław Jędrzyński i wyjaśnia. - Po pierwsze, dlatego że tak jak strategia boomu kredytowego windowała ceny, tak obecna taktyka „zakręcania kurka” musi wywołać skutek odwrotny – istotny spadek wycen m kw. mieszkania – podkreśla analityk z portalu RynekPierwotny.com. Czy to źle? Z pewnością z punktu widzenia potencjalnych klientów deweloperskich biur sprzedaży to perspektywa najlepsza z możliwych. Jednak dla banków im niższe ceny nieruchomości mieszkaniowych, tym gorsza jakość już posiadanego portfela kredytów hipotecznych i, co za tym idzie, groźny wzrost ryzyka operacyjnego. Nie wiadomo więc, czy uczestniczące w ankiecie NBP banki, uzasadniając swoją strategię „ryzykiem związanym z przewidywaną sytuacją gospodarczą”, tak naprawdę nie obawiają się - być może nie do końca świadomie – ryzyka impasu polskiego systemu bankowo-finansowego wykreowanego przez własną zachowawczą politykę kredytową.

Rynek nieruchomości nie znosi próżni

Po drugie natomiast wiadomo, że rynek nieruchomości nie znosi próżni, zwłaszcza takiej, jaka powstaje w miejscu bankowego kredytowania hipotecznego. Rodzą się  więc pomysły na jej wypełnienie. Autorem ciekawej inicjatywy, wspomagającej finansowanie zakupu własnego „M” na rynku pierwotnym jest firma deweloperska INTER-ES z Wrocławia.

Wakacje na giełdzie

- Wprowadziliśmy nową możliwość finansowania zakupu wybranych lokali mieszkalnych z naszej oferty polegającej na finansowaniu 70% ceny zakupu ze środków własnych przedsiębiorstwa. Ponieważ na dzień dzisiejszy firma nasza posiada nadpłynność finansową mogliśmy podjąć decyzję przeznaczenia części środków na sfinansowanie powyższego programu sprzedaży. Jest to program sondażowy, chcemy sprawdzić, jak zareaguje rynek na tego rodzaju ofertę. Jeśli potwierdzą się nasze badania marketingowe, jakie zostały przeprowadzone w ciągu ostatnich 6 miesięcy przez nasz dział marketingu, i program cieszył się będzie dużym zainteresowaniem ze strony klientów, to wdrożymy go, oferując możliwość zakupu wszystkich budowanych przez nas lokali w tym systemie sprzedaży. W takim przypadku będziemy finansować się ze środków pozyskanych z jednego z wiodących banków działających bardzo dynamicznie w sektorze kredytów inwestycyjnych – wyjaśnił Piotr Ponikowski właściciel i dyrektor zarządzający firmy INTER-ES, zapytany przez portal RynekPierwotny.com.

Założenia przedsięwzięcia

Podstawowe założenia przedsięwzięcia to udział własny nabywcy na poziomie 30% wartości lokalu oraz maksymalny okres kredytowania 15 lat. Oprocentowanie: WIBOR 3M plus 2,5%. Żadnych dodatkowych prowizji czy ubezpieczeń. Prawo własności lokalu przechodzi na kupującego z chwilą spłacenia całej kwoty należnej sprzedającemu, jednak prawa kupującego do lokalu są zabezpieczone na hipotece przedmiotowego lokalu. Jeśli klient zaprzestanie spłacania udzielonego przez INTER-ES kredytu, to zgodnie z umową po zaległości przekraczającej wysokość trzymiesięcznej raty  umowa zostanie wypowiedziana z winy kupującego. W takim przypadku wszystkie zaliczki wpłacone przez klienta zostaną mu zwrócone bez odsetek, a z wpłaconego udziału własnego zostanie potrącona kwota przeterminowanych zobowiązań klienta oraz koszty przywrócenia lokalu do stanu pierwotnego. Klientowi przysługuje również prawo, przeniesienia praw z umowy na osobę trzecią, która przyjmie wszystkie prawa i obowiązki wynikające z umowy.

Kredyt od dewelopera

Poszukiwanie sposobu na uniezależnienie prowadzonego biznesu od kapryśnej polityki kredytowej rodzimych banków staje się także udziałem innych, w tym także największych firm deweloperskich. Ostatnio Puls Biznesu informował o prowadzonych przez właściciela JW Construction pracach nad alternatywnym wariantem finansowania zakupu mieszkań oraz prowadzonej działalności deweloperskiej. Miałby on polegać na wspólnej wraz z pozyskanym zagranicznym partnerem finansowym emisji długoterminowych obligacji, dla których zabezpieczeniem byłyby budowane mieszkania. Z kolei pomysł Związku Banków Polskich przewiduje tworzenie przez deweloperów inwestycji mieszkaniowych w formie funduszy inwestycyjnych zamkniętych, których certyfikaty byłyby wymieniane na mieszkania.

Czy to dobre rozwiązanie?

W ten sposób krajowa mieszkaniówka wzbogaca się o kolejny dylemat: czy poszukiwanie i ewentualne znalezienie przez deweloperów alternatywnych form finansowania własnej działalności oraz zakupu mieszkań przez ich klientów to dobre rozwiązanie? - Z pewnością funkcjonowanie obok kredytów hipotecznych uzupełniających form pożyczania pieniędzy na własne lokum, tak jak w przypadku INTER-ES, jest w pełni uzasadnione. blogbankMogłyby z nich korzystać osoby, których wiarygodność kredytową zakwestionowały banki. Natomiast próba budowania przez branżę deweloperską alternatywnego systemu finansowania budownictwa mieszkaniowego w oderwaniu od krajowego sektora bankowego, to rzecz mało realna – uważa Jarosław Jędrzyński, analityk z portalu RynekPierwotny.com. - Byłby to eksperyment nie posiadający precedensu na rozwiniętych rynkach nieruchomości, a więc niepewny i ryzykowny. Raczej nie pozostaje nic innego, jak tylko przeczekać nienajlepsze obecnie nastroje rodzimych bankowców, spowodowane niepewną sytuacją makroekonomiczną. Jest pewne, że raczej prędzej niż później banki zmuszone będą do rozsądnej liberalizacji polityki kredytowej w zakresie budownictwa mieszkaniowego, ponieważ jest oczywiste, że długoterminowe utrzymywanie obecnej strategii najbardziej szkodzi im samym – podsumowuje swoją opinię Jarosław Jędrzyński.



/ rynekpierwotny.com
Źródło:Informacja prasowa
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
NATO wskazuje priorytety technologiczne do 2035 r. Polskie firmy wiedzą, w co inwestować
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~tytus
@sceptyk

Moim zdaniem rekomendacje są jak najbardziej potrzebne. Tylko faktycznie weszły za późno. Nie oznacz to jednak, że banki nadal mają udzielać kredytów ludziom których nie stać na ich spłatę. Dodatkowo bankierzy skapnęli się, że nieruchomości w Polsce są przewartościowane, a informacje o braku ponad miliona mieszkań
@sceptyk

Moim zdaniem rekomendacje są jak najbardziej potrzebne. Tylko faktycznie weszły za późno. Nie oznacz to jednak, że banki nadal mają udzielać kredytów ludziom których nie stać na ich spłatę. Dodatkowo bankierzy skapnęli się, że nieruchomości w Polsce są przewartościowane, a informacje o braku ponad miliona mieszkań to mit który zostanie obalony po wynikach spisu powszechnego z zeszłego roku. GUS liczył, że emigrantów jest jakieś 32-34 tysiące bo sprawdzał miejsce zameldowania. Dopiero Eurostat przy ostatnim spisie narzucił inną zasadę, a dokładnie taką, że za emigranta uważa się osobę która przebywa poza granicami kraju powyżej 12 miesięcy. Nagle okazuje się, że emigrantów jest ~1.140.000 nie licząc tych którzy przebywają za granica mniej niż rok. Demografia już się sypie. Z roku na rok w kraju jest coraz mniejsza liczba rodzących się dzieci - bo kto myśli o zakładaniu rodziny jeżeli nie stać go na odpowiednio duży dom/mieszkanie albo całe jego dochody wędrują do banku żeby spłacić kredyt. Zgodnie z prognozami w ciągu około 5 lat liczba osób rozpoczynających studia zmniejszy się o połowę i sporo szkół wyższych zniknie z rynku. W Polandii niestety nie patrzy się na dobro kraju i przyszłość. Ważne żeby tu i teraz dogodzić nielicznym "ważnym" (Deweloperzy, Banki). Tak więc by pomóc pompowac bańkę na rynku nieruchomości rząd włączył RnS, a ciemny lud to kupił. Mieszkania (czy to na własność czy najmowane) jest podstawą bez której młodzi ludzie nie zdecydują się na założenie rodziny. Obecnie ceny są tak oderwane od zarobków, że mówi się już o demograficznym samobójstwie polski. Do 2020 pewnie obudzicie się z ręką w nocniku ale wtedy będzie już za późno. Kto ma głowę i zna języki powinien uciekać szybko na zachód bo tego okrętu już się nie da uratować.
~obywatel
"Jednak dla banków im niższe ceny nieruchomości mieszkaniowych, tym gorsza jakość już posiadanego portfela kredytów hipotecznych i, co za tym idzie, groźny wzrost ryzyka operacyjnego." Niekoniecznie - jeżeli ceny spadną do rozsądnego poziomu to ludzie pewnie znowu zaczną brać kredyty, ale takie LTV < 80%. W tej sytuacji "Jednak dla banków im niższe ceny nieruchomości mieszkaniowych, tym gorsza jakość już posiadanego portfela kredytów hipotecznych i, co za tym idzie, groźny wzrost ryzyka operacyjnego." Niekoniecznie - jeżeli ceny spadną do rozsądnego poziomu to ludzie pewnie znowu zaczną brać kredyty, ale takie LTV < 80%. W tej sytuacji banki uzupełnią swój portfel w miarę bezpiecznymi kredytami, czyli w ten sposób zrównoważą ryzyko związane z tymi udzielanymi w walucie podczas boomu.

Inna sprawa o ta "nadpłynność" finansowa. Jak do niej doszło, skoro ciągle się słyszy, że te 10 000 / m2 to "po kosztach" sprzedają... Orientuje się ktoś?
~święty
Ja na takie pomysły się nie piszę. Nawet akceptowalne ryzyko ma swoje granice ...
~sceptyk
Pięknie pięknie... zaczyna się motanie ze skrajności w skrajność. Od euforii w udzielaniu kredytów hipotecznych w tym udzielania kredytów na 120 % wartości nieruchomości i to jeszcze w walucie obcej... co rozgrzało rynek że ruszyła spekuła i ceny wzrosły szybko.
Rynek nie lubi próżni, w nieskończoność rosnąć nie będzie, galopować
Pięknie pięknie... zaczyna się motanie ze skrajności w skrajność. Od euforii w udzielaniu kredytów hipotecznych w tym udzielania kredytów na 120 % wartości nieruchomości i to jeszcze w walucie obcej... co rozgrzało rynek że ruszyła spekuła i ceny wzrosły szybko.
Rynek nie lubi próżni, w nieskończoność rosnąć nie będzie, galopować także... przyszło zatrzymanie (bo kryzys przyszedł zza wielkiej wody - gdzie tam rozdawnictwo kredytowe - prawie jak ulotki na ulicy nagle się skończyło... no bo przecież mistrzowie w wirtualnych instrumentach potworzyli ich tyle że aż się zgubili co było ich pierwotnym zabezpieczeniem.... aż się okazało że były nimi te nieruchomości tak śmiało pozyskiwane dzięki super łatwym kredytom.....i rynek tam pierdut....nął - a za nim świat i u Nas też zaczął wracać do normalności.

Jak szybko rośnie, często szybko tanieje.... ech... nikt się nie spodziewał tego na rynku nieruchomości, który przecież nie jest super płynny... więc idziemy w dół... dalej w dół....

Do tego błogosławiony wszem i wobec KNS.... zaczął teraz jeszcze bardziej ograniczać dostęp do kredytów hipotecznych (te regulacje powinien wprowadzać stopniowo już w latach przed boomem.... a nie teraz w kryzysie.

Przecież teraz jak banki będą się bardziej ograniczać, akcja kredytowa spadnie... rynek będzie spadał... ich obecne portfele kredytowe będą się bardziej psuły... więc ich sytuacja się dalej będzie się pogarszać...

Ludzie zaczną wybierać bardziej ryzykowne formy finansowania... patrz pomysły deweloperskie.... płacić drożej niż a kredyt bankowy, przez 15 lat i dopiero będę właścicielem swojego M... a co jak w trakcie ... developer upadnie.... jak dalej będzie wyglądało to niby spłacanie... niby wynajmowanie - chyba właśnie wynajmowanie długoterminowe....
Najlepiej niech developerzy wyemitują tyle wirtualnych listów zastawnych ile drukarnia da.... - niech się wzorują do usa.... i już będzie cacy... jeszcze padniemy od tego.....

Wracając do sytuacji banków i ich polityki zaostrzenia... i jakże dużej zgodności z zaleceniami KNF.... sytuacja zbyt dużej ilości i wartości kredytów walutowych w systemie bankowym - możliwa do zmiany jest już przy tym, ze ograniczyliście walutę dla średniego Kowalskiego - została dla zamożnego tylko....

Ale dlaczego nie dacie możliwości finansowania w PLN ludziom którzy chcą kupić swoje mieszkanie (nie na spekulacje, nie na handel...) lecz dla siebie i swoich nowych rodzin jakie założyli....

W ten sposób struktura się nie poprawi....
Jak czerwone światło dla walut, to powinno być zielone dla PLN... (wiadomo bez wariactwa) ale dostępne... niże że co otworze TV, radio, internet.... to o tym tylko słyszę.... już boję się lodówki otworzyć....

Zastanówcie się....
~ciekawy
"Prawo własności lokalu przechodzi na kupującego z chwilą spłacenia całej kwoty należnej sprzedającemu," a co jeżeli developer zbankrutuje wcześniej? co prawda jest napisane "jednak prawa kupującego do lokalu są zabezpieczone na hipotece przedmiotowego lokalu" ale jak to dokładnie wygląda? Czy ktoś wie?

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki