2009-07-01 05:00 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Koniec afery kont lewicy
Nie będzie już śledztwa w sprawie kont lewicy - ustaliła "Rzeczpospolita". Prokuratorzy nie znaleźli dowodów, że politycy ukrywali pieniądze w Szwajcarii. Gazeta pisze, że bankowiec Peter V. nie wsypał nikogo.
Dziennik ocenia, że zamknięcie śledztwa przeciwko Peterowi V. będzie zapewne końcem politycznej afery tak zwanych tajnych kont lewicy.
Gazeta przypomina, że według zeznań lobbysty Marka Dochnala, nielegalne rachunki, na które miały wpływać łapówki, mieli posiadać byli ministrowie Jacek Piechota i Wiesław Kaczmarek oraz Marek Ungier, były szef gabinetu politycznego prezydenta Kwaśniewskiego. Spekulowano, że kont miało być kilkadziesiąt.
Piechota zeznał, że Peter V. zabiegał, by otwierać rachunki politykom i bieznesmenom, którzy mają przynajmniej milion dolarów. "Rzeczpospolita" pisze, że prokuratorzy liczyli, że zeznania zatrzymanego w zeszłym roku V. będą dla śledztwa przełomem.
Według informacji dziennika, tak się jednak nie stało, a V. mówił śledczym tylko to, co chciał.
"Rzeczpospolita" ustaliła, że prokuratura czeka z zakończeniem śledztwa na pomoc prawną ze Szwajcarii. Chodzi o zeznania kilku świadków, pracowników banku, w którym pracował także V.
Jak czytamy, na prywatnym komputerze bankiera nie znaleziono - wbrew podejrzeniom - listy wpływowych klientów banku.
Cały artykuł w "Rzeczpospolitej".
"Rzeczpospolita"/IAR/kw/orzechowska
Dziennik ocenia, że zamknięcie śledztwa przeciwko Peterowi V. będzie zapewne końcem politycznej afery tak zwanych tajnych kont lewicy.
Gazeta przypomina, że według zeznań lobbysty Marka Dochnala, nielegalne rachunki, na które miały wpływać łapówki, mieli posiadać byli ministrowie Jacek Piechota i Wiesław Kaczmarek oraz Marek Ungier, były szef gabinetu politycznego prezydenta Kwaśniewskiego. Spekulowano, że kont miało być kilkadziesiąt.
Piechota zeznał, że Peter V. zabiegał, by otwierać rachunki politykom i bieznesmenom, którzy mają przynajmniej milion dolarów. "Rzeczpospolita" pisze, że prokuratorzy liczyli, że zeznania zatrzymanego w zeszłym roku V. będą dla śledztwa przełomem.
Według informacji dziennika, tak się jednak nie stało, a V. mówił śledczym tylko to, co chciał.
"Rzeczpospolita" ustaliła, że prokuratura czeka z zakończeniem śledztwa na pomoc prawną ze Szwajcarii. Chodzi o zeznania kilku świadków, pracowników banku, w którym pracował także V.
Jak czytamy, na prywatnym komputerze bankiera nie znaleziono - wbrew podejrzeniom - listy wpływowych klientów banku.
Cały artykuł w "Rzeczpospolitej".
"Rzeczpospolita"/IAR/kw/orzechowska
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 13:20
- Francja wydala syryjskiego ambasadora [IAR]
- 13:12
- Niemcy obawiają się zbrojeń Iranu [IAR]
- 13:08
- Transfery pieniężne polskich emigrantów utrzymają się do poł. '13 na poziomie z '11 - CAS [PAP]
- 13:03
- Elektrotim wypłaci 1 zł dywidendy na akcję [PAP]
- 13:02
- Umowa na brakujące fragmenty "średnicówki" w Zabrzu [PAP]

Dodaj komentarz