2009-08-03 06:55 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Katyński ślad na Wołyniu
We Włodzimierzu Wołyńskim mogą znajdować się masowe groby polskich żołnierzy. Dzięki odkrytym przed 12 lat mogiłom możemy poznać losy wielu ofiar z tak zwanej ukraińskiej listy katyńskiej - ustalili wspólnie dziennikarze "Rzeczpospolitej" i Radia Lublin.
Chodzi o prawie 3,5 tysiąca osób przetrzymywanych w latach 1939-41 przez NKWD na terenach Ukrainy Zachodniej. Do tej pory nie udało się zlokalizować miejsca pochówku wielu z nich. Po zbadaniu niewielkiego wycinka terenu na tak zwanym grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim odkryto jednak szczątki prawie 100 osób - czytamy w "Rzeczpospolitej". Według dyrektora tamtejszego Muzeum Historycznego Włodymyra Stemkowskiego w tym miejscu może być pochowanych znacznie więcej ofiar.
Pasy wojskowe oraz inne elementy polskiego umundurowania świadczą o tym, że prawdopodobnie natrafiono na ofiary rozkazu katyńskiego - pisze gazeta. Identyczny był sposób mordowania jeńców - strzał w potylicę. Podobnie jak w Katyniu - ofiary miały też ręce skrępowane drutem kolczastym, używano również tej samej amunicji. Zdaniem dyrektora Stemkowskiego szczątki mogą należeć do członków Korpusu Obrony Pogranicza lub żołnierzy z korpusu generała Mieczysława Smorawińskiego.
Po 1997 roku nie przeprowadzono kolejnych ekshumacji we Włodzimierzu Wołyńskim, nie upamiętnieniono nawet masowych grobów stosowną tablicą. W tej konkretnej sprawie nie toczy się też żadne śledztwo - podaje dziennik.
"Rzeczpospolita"/IAR/man/to/
Chodzi o prawie 3,5 tysiąca osób przetrzymywanych w latach 1939-41 przez NKWD na terenach Ukrainy Zachodniej. Do tej pory nie udało się zlokalizować miejsca pochówku wielu z nich. Po zbadaniu niewielkiego wycinka terenu na tak zwanym grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim odkryto jednak szczątki prawie 100 osób - czytamy w "Rzeczpospolitej". Według dyrektora tamtejszego Muzeum Historycznego Włodymyra Stemkowskiego w tym miejscu może być pochowanych znacznie więcej ofiar.
Pasy wojskowe oraz inne elementy polskiego umundurowania świadczą o tym, że prawdopodobnie natrafiono na ofiary rozkazu katyńskiego - pisze gazeta. Identyczny był sposób mordowania jeńców - strzał w potylicę. Podobnie jak w Katyniu - ofiary miały też ręce skrępowane drutem kolczastym, używano również tej samej amunicji. Zdaniem dyrektora Stemkowskiego szczątki mogą należeć do członków Korpusu Obrony Pogranicza lub żołnierzy z korpusu generała Mieczysława Smorawińskiego.
Po 1997 roku nie przeprowadzono kolejnych ekshumacji we Włodzimierzu Wołyńskim, nie upamiętnieniono nawet masowych grobów stosowną tablicą. W tej konkretnej sprawie nie toczy się też żadne śledztwo - podaje dziennik.
"Rzeczpospolita"/IAR/man/to/
- Katyński ślad na Wołyniu Autor: ~Polak 2009-08-03 07:16
- "Ukraina Zachodnia" i "Białoruś Zachodnia" to sowiecka nazwa dawnych Kresów polskich. To Stalin wymyślił taka nazwę jako jeden z argumentów usprawiedliwiających napaść na Polskę (..)
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 09:42
- Baszar al-Assad rozmawia w Damaszku z Kofi Annanem [IAR]
- 09:40
- Trwa debata nad nowym unijnym budżetem [IAR]
- 09:38
- We Włoszech znów zatrzęsła się ziemia [IAR]
- 09:25
- Bandyta z nożem napadł w Moskwie na dziennikarza [IAR]
- 09:00
- PZU Polonez? Poczwórna gwiazda funduszy dłużnych [BankierPress]

Dodaj komentarz