Katarzyna Zajdel-Kurowska (wiceminister finansów)*: Nie mamy pełnego obrazu. Na razie nie wiemy, czy słabsza dynamika produkcji odzwierciedla sytuację w całej gospodarce, czy też w jednym albo dwóch sektorach. Nie wiemy, jaki wpływ na ten wynik miały czynniki jednorazowe. Nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć dziś, czy jest to chwilowa słabość, czy początek trendu. Biorąc pod uwagę dobry wynik branży budowlanej, można stwierdzić, że słabszy wzrost produkcji przemysłowej nie będzie miał większego znaczenia dla wzrostu PKB w I kwartale. Podtrzymujemy prognozę, że wyniesie on 6 proc. Na pewno jednak zapaliła się lampka ostrzegawcza. Dane o produkcji są słabsze od oczekiwań i trzeba wyjaśnić, jakie są tego przyczyny.
Czy można się wśród nich doszukiwać znaczącego umocnienia złotego?
Z pewnością wzrost kursu złotego niekorzystnie odbija się na kondycji niektórych branż. Obserwowana aprecjacja ma na gospodarkę wpływ długofalowy. W marcu nie wydarzyło się jednak nic, co mogłoby doprowadzić do nagłych kłopotów firm zajmujących się eksportem. W lutym również mieliśmy do czynienia ze wzrostem wartości złotego, ale nie przełożyło się to w widoczny sposób na wyniki producentów.
Eksporterzy alarmują, że poziom kursu złotego czyni ich działalność nieopłacalną.
Wszystko zależy od tego, jak długo będzie trwało umacnianie się polskiej waluty. Wysoka dynamika eksportu w ostatnich miesiącach wskazuje, że producenci wciąż jeszcze akceptują bieżący kurs. Umacnianie się złotego trwa od wielu kwartałów i od dawna eksporterzy ostrzegają, że ich działalność staje się nierentowna. Kiedyś granicznym poziomem opłacalności było 4 zł za euro.
Więcej na ten temat


























































