Porozumienie greckich partii oznacza, że spełniony został warunek zatwierdzenia drugiego pakietu pomocowego w wysokości 130 miliardów euro. By otrzymać finansową pomoc, Grecja musi się zdecydować na kolejne, bolesne oszczędności. Chodzi między innymi o obniżkę płacy minimalnej o prawie 20 procent, redukcję zatrudnienia w sektorze publicznym, cięcia wydatków w opiece zdrowotnej i ograniczenie przywilejów emerytalnych.
Wieczorem w Brukseli spotykają się ministrowie finansów strefy euro, by rozmawiać o pogrążonej w kryzysie Grecji i możliwości zatwierdzenia dla niej międzynarodowej pomocy. Naradę zwołał szef eurogrupy Jean-Claude Juncker.
| Komentarz redakcyjny Bankier.pl | |
Krzysztof Gołdy, analityk obszaru Inwestowanie i GospodarkaPorozumienie to nie koniec greckiej komedii Jak zdążyli nas przyzwyczaić Grecy, porozumienie między trzema największymi ugrupowaniami koalicji rządzącej nie musi oznaczać, że Grecja jest już uratowana. Jeśli na tym etapie prac politycy nie byli w stanie jednomyślnie "wyciąć" najbardziej rozdmuchanych wydatków budżetowych oraz wypracować porozumienia w sprawie emerytur, trudno wyobrazić sobie przeprowadzenie poważniejszych wyrzeczeń finansowych. Zwłaszcza na 2 miesiące przed wyborami parlamentarnymi. Drugą kwestią pozostaje, czy skala oszczędności wypracowanych przez Lukasa Papademosa i jego koalicjantów będzie satysfakcjonująca dla Troiki, czyli przedstawicieli UE, MFW i EBC, którzy mają poratować Greków drugim pakietem pomocy finansowej. Jeśli Grecki rząd pomoc otrzyma, będzie zapewne robić wszystko, by w przedwyborczej atmosferze nie pojawiały się już słowa "cięcia", "reformy" i "zaciskanie pasa". |
Źródło:IAR













Krzysztof Gołdy, analityk obszaru Inwestowanie i Gospodarka















































