REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Indywidualny tok nauczania jest dobrodziejstwem?

2008-12-04 13:45
publikacja
2008-12-04 13:45
Dodaj Bankier.pl w Google
Ograniczenia w poruszaniu się, osłabienie fizyczne, poważne w skutkach zagrożenie infekcjami, przypadkowe urazy czy konieczność częstego korzystania ze specjalistycznej pomocy – to główne argumenty za tym, by dziecko pobierało naukę indywidualnie.

Procedurę skierowania na nauczanie indywidualne reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 12.02.2001 oraz 29.01.2003 w sprawie orzekania o potrzebie kształcenia specjalnego i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży oraz wydawania opinii o potrzebie wczesnego wspomaganie rozwoju dziecka, a także szczegółowych zasad kierowania do kształcenia specjalnego lub indywidualnego nauczania. Zgodnie z nim, z nauczania indywidualnego korzystać mogą wszyscy uczniowie, których stan zdrowia, zgodnie z dostarczoną dokumentacją lekarską (zaświadczenie o stanie zdrowia), uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły.

Dla dzieci z wyżej wymienionymi problemami zdrowotnymi nauczanie indywidualne jest dobrodziejstwem. Umożliwia kontynuowanie nauki, a jednocześnie oszczędza dziecku przykrości, poczucia krzywdy i opuszczenia.

Opcja nadużywana

Zdarza się, że dziecko teoretycznie mogłoby uczestniczyć w zajęciach szkolnych, ale rodzice po prostu obawiają się o emocjonalne skutki jego bezradności, boją się reakcji lękowych i wolą na wszelki wypadek oszczędzić mu przykrości. Dochodzi do tego, że to samo środowisko obawia się skutków choroby. Za wszelką cenę dąży więc do zastosowania nauczania indywidualnego. Rodzice idą do lekarza – specjalisty. Dobry specjalista może odradzać, może nie chcieć wydać zaświadczenia o konieczności prowadzenia takiego nauczania. Gdy więc „zawiedzie” ich, rodzice próbują u innego, najczęściej do skutku. W tym czasie samo dziecko nie ma nic do powiedzenia. Nadopiekuńcza rodzina i nauczyciele mogą w ten sposób uwięzić w domu młodego człowieka, który przecież ma szansę na normalną przyszłość. Tak, jak jego w pełni sprawni rówieśnicy.

Samorządy: to kosztuje!

Także samorządy są przeciwne popularyzacji tej metody nauczania. W roku szkolnym 2004/2005 w Rzeszowie uczyło się w domach stu sześćdziesięciu uczniów. O 20% więcej niż w roku poprzednim. Jak podała wówczas rzeszowska „Gazeta Wyborcza”, „Wiele (…) decyzji budzi wątpliwości co do zasadności zarówno nauczycieli, samorządu, jak i samej poradni, która jednak tłumaczy się tym, że nie może podważać opinii lekarzy specjalistów”. Na indywidualne lekcje miasto wydało 2,5 mln złotych. A koszt nauczania czterech uczniów w domu to koszt nauczania jednej klasy.

Wydział Edukacji UM wpadł na pomysł, by zamiast rozszerzać nauczanie indywidualne, tworzyć specjalne kilkunastoosobowe klasy terapeutyczne. Kuratorium zapowiedziało wówczas, że nie zaakceptuje pomysłu. Swoją decyzję tłumaczyło sprzeciwem wobec segregacji dzieci.

Korzystałam z: H. Zając, „Nauczanie indywidualne – dlaczego”, Literka.pl; Miasta.Gazeta.pl.

Aleksandra Solarewicz
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki