„Okresy przejściowe, w czasie których Polacy, Czesi czy Węgrzy nie mogliby swobodnie podejmować pracy w całej Unii po przystąpieniu do niej, byłyby "obraźliwe" dla nowych członków” - miał powiedzieć w środę przedstawiciel Hiszpanii na spotkaniu ambasadorów Piętnastki przy UE z komisarzem ds. poszerzenia Guenterem Verheugenem.
Madryt zajął więc tradycyjnie przeciwne stanowisko wobec rządów Niemiec i Austrii, które obawiają się przepływu siły roboczej za Wschodu na swoje terytoria i domagają się okresu przejściowego. Wiosną ubiegłego roku taka postawa Hiszpanów już raz zagroziła zwłoką w otwarciu negocjacji członkowskich z kandydatami, dotyczących swobodnego przepływu ludzi. Wtedy w ostatniej chwili Madryt poszedł na kompromis, kiedy okazało się, że jest izolowany. Pozostałe kraje Unii ze zrozumieniem odnosiły się bowiem do "niepokojów" Niemiec i Austrii i zgadzały się na umieszczenie w wyjściowym stanowisku negocjacyjnym Piętnastki aluzji do ewentualnego okresu przejściowego.
”Sytuacja powtarza się o tyle, że Madryt prezentuje na razie dość pryncypialne stanowisko i podkreśla wagę czterech swobód, na których opiera się jednolity rynek i w ogóle cała Unia" - powiedział jeden z nieniemieckich i niehiszpańskich dyplomatów. Cztery swobody dotyczą przepływu ludzi, towarów, usług i kapitałów. Dyplomata ten zastrzegł jednak, że nie sposób przewidzieć, co konkretnie chce wywalczyć Hiszpania i czy jest zdecydowana blokować przyjęcie wspólnego stanowiska w tej sprawie, nawet jeśli pozostała czternastka znajdzie formułę kompromisową.



























































